Logo Przewdonik Katolicki

Teresa – święta bez granic

s. Miriam OCD
Siostry służą Kościołowi przez modlitwę i zjednoczenie z Bogiem / fot. R. Woźniak

Pięćset lat temu, 28 marca, w Gotarrendura, w prowincji Ávila, przychodzi na świat Teresa, nazwana później Wielką. Modlitwa i pragnienie spełniania we wszystkim woli Boga to oręż, który pozwoli jej i dziełu, które podjęła, przetrwać najtrudniejsze zawieruchy.

Przez 20 lat św. Teresa od Jezusa podróżuje po Hiszpanii i zapełnia ją swoimi Karmelami. Dynamizm powstawania wciąż nowych fundacji jest wprost zadziwiający. Można by śmiało porównać taki rozwój Karmelu do dzisiejszej dobrze prosperującej korporacji, choć nie wiem, czy zależności ekonomiczne nie przegrałyby z siłą wiary Teresy.
 
A było to tak…
Początki rodziły się trochę zaskakująco dla samej świętej. Jest rok 1560, Teresa ma 45 lat, jest zakonnicą w Karmelu Wcielenia w Ávila. Przeżyła już decydujący moment „kryzysu średniego wieku” i definitywnie opowiedziała się po stronie Jezusa. Na drodze modlitwy doświadcza różnych darów mistycznych. Pierwszy z nich – zachwycenie, który otrzymała, mając prawdopodobnie 41 lat, pozwolił jej osiągnąć duchową wolność. I oto w środku tych niezwykłych doznań doświadcza wizji piekła. Jest ona o tyle przerażająca, że Teresa nie tylko widzi, ale i odczuwa udrękę związaną z tym miejscem. Doświadczenie pozostawia niezatarty ślad. Dla świętej otwiera się nowa karta historii. Przestrzeń jej modlitwy zdecydowanie i nieodwracalnie się poszerza. W tajemnicę „sama z Nim samym” zostaje wprowadzona walka o dusze. Ta nowa misja stanie się dla niej podstawą do podjęcia Reformy, stworzenia nowej wspólnoty, gdzie wszystko będzie podporządkowane temu celowi: modlitwie za Kościół i o zbawienie dusz. Reformy zakonu Teresa chciała nie dlatego, że czuła się lepsza, bardziej święta od innych sióstr; czuła się raczej słaba i potrzebowała silniejszego wsparcia niż to, które dawał wówczas zakon – gdzie reguła była rozluźniona, nie przestrzegano klauzury, a życie sióstr nie różniło się wiele od życia osób świeckich.
24 sierpnia 1562 r. powstaje pierwszy Karmel terezjański św. Józefa w Ávila.
 
Nowy impuls
Mijają cztery lata od czasu, gdy Teresa trwa na modlitwie razem ze swymi siostrami w warunkach, których pragnęła: ścisła klauzura, ubóstwo, milczenie i samotność. Jednak jej serce, które poprzez modlitwę wciąż się poszerza, staje się gotowe do pójścia dalej. Święta chce powielać dobro, które jest jej udziałem. Wizyta franciszkańskiego misjonarza potęguje jej zapał. Ojciec Maldonado z wielką żarliwością opowiada o milionach dusz „idących na zatracenie” z powodu nieznajomości Ewangelii. Do Teresy dociera też realny dramat braku jedności w samym Kościele, będący owocem reformacji. Święta szuka sposobu, jak zareagować na ten kryzys. Jej odpowiedzią staje się tworzenie czegoś, co będzie żywą cząstką Kościoła. I tak, w 1567 r., po uzyskaniu pozwolenia i błogosławieństwa Generała Zakonu, wyrusza w drogę i zakłada nowy klasztor w Medina del Campo. Prawdopodobnie nie przypuszczała wówczas, że ta podróż tak szybko się nie skończy. Już rok później powstają fundacje w Malagon i Valladolid, a dalej w Toledo, Pastranie, Salamance, Alba de Tormes, Segowii, Beas, Sewilli, Caravaca, Villanueva de la Jara, Palencji, Sorii, Burgos. Przez 20 lat Teresa buduje 16 klasztorów i tym samym zakłada 16 wspólnot. Do tej listy należy też dodać jej zaangażowanie w powstanie pierwszego męskiego klasztoru Reformy w Duruelo, który z inicjatywy świętej zakładają św. Jan od Krzyża i o. Antoni od Jezusa.
Czy to możliwe, żeby jedna, skądinąd schorowana „kobiecina”, jak pisze o sobie Teresa dokonała tak wiele? Ona sama odpowiada na to pytanie: „Umiłowanie zadowolenia Boga oraz wiara czynią możliwym to, co dla rozumu naturalnego takim nie jest”.
 
Reżyser wydarzeń
Gdy weźmiemy do ręki Księgę Fundacji, stajemy się świadkami niebywałej historii. Szybko jednak okazuje się, że nie czytamy tylko opisu powstawania nowych domów. Pomiędzy wierszami bowiem przebija jeszcze inna historia – historia serca Wielkiej Kobiety, która staje się taką dzięki więzi z Jezusem. Nie ma wątpliwości, kto jest Reżyserem wydarzeń. Dla Teresy, to On czyni wszystko, On daje nowe powołania, On zaprasza do nowych miejscowości, On zjednuje jej przyjaciół i łamie opór wrogów, On troszczy się o zakup domu i On wreszcie jest pierwszym jego Mieszkańcem. Teresa, posłuszna Jego woli, oddaje się Jego planom w całkowitej dyspozycji. „Kiedy Pan zechce, abym założyła jeden z tych domów, moje myślenie nie przyjmuje żadnej przeciwnej racji, która wydawałaby mi się wystarczająca dla zaniechania wprowadzenia tego w czyn”. Oczywiście działanie poprzedza uczciwym rozeznaniem. Szuka światła, pyta teologów i spowiedników, oddaje swój plan pod osąd przełożonych, ale kiedy już przylgnie do oczekiwań Jezusa, jest nieugięta. Niejeden raz słyszy wewnętrznie słowa Jezusa, dające jej umocnienie i przynaglające do działania. Gdy pod koniec swego życia, zmęczona i schorowana, ociąga się przed podjęciem kolejnej fundacji, słyszy słowa: „Czego się obawiasz? Czy kiedykolwiek cię zawiodłem? Ten sam, który byłem, jestem i teraz, nie wzbraniaj się od przeprowadzenia tych dwóch fundacji”.
Taka jest dynamika tej relacji: On – który pociąga i Teresa – która chce być pociągnięta, przynaglona Miłością.
 
Wielcy i mali bohaterowie
Teresa podróżuje w towarzystwie swoich sióstr, które dobiera na kolejne fundacje. Z intuicją prawdziwej matki tworzy skład nowej grupy, ustanawia przeoryszę i czuwa nad początkami wspólnoty. Później pozostaje w łączności korespondencyjnej ze wszystkimi fundacjami. Jej podróżom towarzyszą też stali współpracownicy dzieła. Należą do nich: kapłan Julian de Avila – bardzo oddany Teresie, szlachcic Antonio Gaytan, a także ojcowie karmelici, szczególnie o. Jeronimo Gracian, pierwszy prowincjał karmelitów bosych oraz św. Jan od Krzyża, pierwszy karmelita bosy. Pojawiają się mali i wielcy bohaterowie Reformy. Zarówno jej zwolennicy, jak i przeciwnicy. Na kartach historii fundacji odnajdujemy pobożne damy hiszpańskie pragnące ufundować swój klasztor, czy też nawet do niego wstąpić. Są rodziny książęce, hrabiowskie, szlacheckie, ale też zwyczajni, prości ludzie wspierający Teresę. Spotkamy tu poczciwego kupca z Mediny, którego często prosi o pomoc w dostarczeniu korespondencji, pojawia się bratanek papieża Grzegorza XIII, a nade wszystko sam król Hiszpanii, Filip II, wobec którego święta użyła całego kobiecego geniuszu, aby pozyskać go dla Reformy. Jest też oczywiście, cała rodzina Teresy, wspierająca ją, ale także licząca na jej pomoc. Ona sama dba, aby jej przyjaciele i współpracownicy byli ludźmi oddanymi prawdzie, tak jak ona, kierującymi się umiłowaniem woli Boga. Święta pozostaje tym przyjaźniom wierna i aż do ostatniej chwili życia odpowiada na listy, dając tym wyraz swojej bliskości i pamięci.
Warto wspomnieć o jeszcze jednej postaci „zamieszanej” w dzieło Reformy. Jest to postać mroczna, ale stale obecna przy zakładaniu każdej fundacji. Chodzi o demona, złego ducha, który używał wszelkich sposobów, aby spiętrzyć trudności i zniechęcić Teresę. Ona jednak od początku była przekonana, że „skoro demon zaczął już się burzyć, to Pan zamierza posłużyć się tym klasztorem”. Sam Jezus, widząc to jego działanie, mówi do świętej: „Demon angażuje wszystkie swoje siły dla przeszkodzenia tej fundacji. Ty zaangażuj je z Mojej strony, aby ona się dokonała…”
Dla Teresy więc obecność złego ducha i trudności, które on potęgował, potwierdzają tylko słuszność jej działania.
 
Perspektywy
Jest rok 1576. Święta, na skutek zamieszania w dziele Reformy otrzymuje nakaz zatrzymania się w jednym z klasztorów i zaprzestania dalszej działalności. Wybiera klasztor w Toledo. Okoliczności i miejsce sprzyjają, aby popatrzeć na dokonane dzieła z pespektywy. Zobowiązana posłuszeństwem, spisuje swoje refleksje w kolejnych rozdziałach Księgi Fundacji. Pisząc, stara się przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: Jak działał Bóg i jak ona oraz osoby zaangażowane w Reformę odpowiadały na Jego działanie. To motyw główny, wokół którego osnuta jest historia Teresy i jej dzieła. Perspektywa, z której patrzy nie jest łatwa. Po kapitule generalnej w 1575r. trudności związane z Reformą zaczynają się piętrzyć. Bardzo ostro ścierają się ze sobą dwa stanowiska: karmelici trzewiczkowi ze swoim pragnieniem zachowania jedności zakonu oraz karmelici bosi, walczący o przetrwanie Reformy. Najlepsi współpracownicy Teresy, Gracjan i św. Jan od Krzyża, zostają odsunięci, a ten ostatni staje się więźniem trzewiczkowych. Pojawia się wiele podmiotów poczuwających się do odpowiedzialności za Reformę zakonu: oczywiście papież, generał zakonu, ale też król Filip sprawujący władzę nad swoim terytorium pod każdym względem, również religijnym. Wszyscy oni posługują się swoimi delegatami, a nierzadko ich rozwiązania są zupełnie odmienne. To zadziwiające, z jak wielką wolnością Teresa porusza się pośród tych wszystkich ludzi, nie tracąc z oczu jasności Bożej woli. Posłuszeństwo nie oznacza, że zawsze zadowala swoich przełożonych. Jeden z nuncjuszy papieskich, owszem, uważa ją za świętą, ale już następny określa ją jako „kobietę niespokojną i powsinogę, nieposłuszną i upartą”. Teresa jest wobec wszystkich lojalna i uczciwa. Poddaje się decyzjom przełożonych, nawet jeśli pozornie burzą one plan przekazany jej przez samego Jezusa. 
Siła modlitwy o ukierunkowaniu apostolskim, pragnienie spełniania we wszystkim woli Boga, to wewnętrzna zbroja Teresy. To oręż, który pozwoli jej samej, a także dziełu, które podjęła, przetrwać najtrudniejsze zawieruchy. W 1581 r. powstaje oddzielna prowincja karmelitów i karmelitanek bosych. „Dobre drzewo owocuje…”
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki