Logo Przewdonik Katolicki

Pięćdziesięcioletnia "Beczka" pełna ludzi

Karolina Podlewska
Fot.

Każdemu krakowskiemu studentowi hasło Beczka kojarzy się tylko z jednym z ojcami dominikanami. To najsłynniejsze, choć nie najstarsze duszpasterstwo akademickie w Krakowie świętuje 50-lecie swojego istnienia.

 PK 43 s. 4-5

 

Każdemu krakowskiemu studentowi hasło „Beczka” kojarzy się tylko z jednym – z ojcami dominikanami. To najsłynniejsze, choć nie najstarsze duszpasterstwo akademickie w Krakowie świętuje 50-lecie swojego istnienia.

Dlatego zaangażowanie studentów w tym roku sięgnęło wyżyn. Przygotowali szereg wydarzeń i inicjatyw, by w jak najlepszy sposób świętować 50 lat „Beczki”.

 

Obfita historia

Beczka powstała w październiku 1964 r. z inicjatywy o. Tomasza Pawłowskiego. Jego współpraca ze studentami rozpoczęła się w Poznaniu, jednak dwadzieścia lat pracował w Krakowie. W książce Beczka nasz dom można przeczytać świadectwo o. Tomasza, który początki DA wspominał tak: „Parafrazując Księgę Rodzaju można powiedzieć, iż «na początku było zero». Miało powstać duszpasterstwo akademickie, a nie było studentów. Nie miałem pomieszczeń, sprzętu, zaplecza. Nie było niczego”. Ciche, rozmodlone zakonne krużganki dzięki studentom z biegiem lat stały sie  miejscem spotkań, wydarzeń czy zabaw karnawałowych. Pierwszych studentów o. Tomasz ściągał na różne sposoby. Jedna z ciekawszych form związana była ze spowiedzią. Otóż w ramach pokuty otrzymywali propozycję przyjściai na „siódemkę”, czyli codzienną Mszę akademicką. Po niej łatwiej było już zaprosić owego delikwenta na ubogie, ale zawsze bezpłatne studenckie śniadanie. Z każdym rokiem „Beczka” przybierała na sile. Powstawały nowe grupy, w szczególności te formacyjne, poznawano tajniki liturgii, słuchano wykładów, opartych przede wszystkim na Piśmie Świętym. Z czasem studenci  chodzili wspólnie z duszpasterzem w góry, organizowali rekolekcje, zabawy karnawałowe, juwenalia, stworzyli scholę. Jednak zawsze najważniejszy był i jest stały schemat. Poranna „siódemka” i śniadanie, a także niedzielna dawniej „dziewiątka”, a teraz „dwudziestki” i kolacja. Ta otwarta formuła zawsze przyciągała dużo studentów, a duszpasterze co rusz wymyślali i udoskonalali nowe inicjatywy.

 

Bogaty wachlarz do wyboru

Tym, co szczególnie wyróżnia „Beczkę” jest duży wybór grup, do których zapisać się mogą studenci. Na stronie duszpasterstwa można znaleźć coś dla siebie. Pod enigmatycznymi szesnastoma nazwami kryją się ciekawe rzeczy. Można z „Beczką” przeczytać Biblię w całości, tańczyć, śpiewać i słuchać muzyki klasycznej, szukać Boga między słowami literatury, pomagać innym w grupie charytatywnej,  iść pieszo do Częstochowy, zaangażować się w sport, od piłki nożnej po rugby, zostać ministrantem, obejrzeć ciekawe i najlepsze filmy i wiele innych rzeczy. Wystarczy chcieć. A więcej można się dowiedzieć na ich stronie internetowej i profilu facebookowym.

 

Jubileuszowe wydarzenia

Nie ma jubileuszu bez wydarzeń. Uroczyste świętowanie 50-lecia „Beczki” trwać będzie od 19 do 26 października, a wszystko to w klasztorze oo. Dominikanów w Krakowie.  Jak opisuje Wioleta Zielińska-Cały, tydzień obfitować będzie w wydarzenia o charakterze sakralnym, kulturalnym, społecznym, edukacyjnym oraz rozrywkowym. A wszystko to rozpoczynają „Rekolekcje na dobry początek”, które głosić będą dawni i obecni duszpasterze. Jak przystało na rekolekcje nie zabraknie adoracji Najświętszego Sakramentu, czasu spowiedzi, a także rozważania Pisma Świętego. Druga część obchodów będzie czasem spotkań dawnych i obecnych członków „Beczki”, warsztatów, pokazów filmowych, sportowych zmagań. „Jak każda szacowna jubilatka «Beczka» zasługuje na huczne przyjęcie urodzinowe. Na takie świętowanie zapraszamy w sobotę po uroczystej Mszy św. Będzie trwało do rana, toczyć się będzie wszędzie, gdzie tylko klasztorna klauzura nie sięga, a dziać się na nim będzie wszystko, co tylko można sobie wymarzyć, a nawet to, czego nikt się nie spodziewa” – opisują organizatorzy. Studenci w ferworze świętowania nie zapomnieli o dobroczynności. Obchody zakończą się znaną już beczkowiczom akcją „Ciacho za ciacho”. Dzięki sprzedaży ciastek i książek, herbaty, gofrów i innych hand made’owych produktów, które sami wcześniej przynoszą, zbierają na  szczytny cel – pomoc charytatywną realizowaną przez grupę Szpunt działającą w „Beczce”.  Więcej informacji można znaleźć na stronie www.b50.pl.

 

Beczkowe wspomnienia

Do DA „Beczka” trafiłam w 2003 r. na pierwszym roku studiów. Z duszpasterstwem związany był wcześniej mój starszy brat, który wprowadził mnie do środowiska „Beczki”. Uczestniczenie we wspólnych Mszach św., adoracjach, rekolekcjach, modlitwach i różnego rodzaju spotkaniach przyczyniało się do kształtowania mojej wiary. Poznałam wtedy również wielu wartościowych ludzi. Z niektórymi z nich utrzymuję kontakt do dziś. Będąc na trzecim roku studiów, współtworzyłam grupę „Katechumenat” zajmującą się przygotowaniem osób dorosłych do przyjęcia sakramentów. Ważnym wydarzeniem było też uczestniczenie w sierpniowych dominikańskich pielgrzymkach na Jasną Górę. Przez parę lat z rzędu byłam pilotem różnych grup pielgrzymkowych, co dla mnie osobiście stanowiło niezwykle cenne doświadczenie. W moich czasach „beczkowych” miałam także okazję śpiewać w scholi na niedzielnych akademickich Mszach św. Szczególnie cenne było śpiewanie podczas Triduum Paschalnego. To również w DA „Beczka” poznałam mojego męża, który nieco wcześniej był zaangażowany w życie duszpasterstwa. Na starszych latach studiów pomagał prowadzić grupy dyskusyjne, również pielgrzymował z „Beczką” na Jasną Górę. Oboje z mężem jesteśmy zgodni, że wiele zaczerpnęliśmy z czasu spędzonego w „Beczce” i że ten czas owocuje do dziś.

Maria

 

Jak znalazłam się w „Beczce”? Zaczęło się od niedzielnych „dwudziestek” za namową koleżanki. Na Eucharystii urzekło mnie kazanie o. Adama Szustaka. Doznałam małego szoku, ponieważ nie miałam pojęcia, że kazanie może być aż tak ciekawe. Do dziś je pamiętam. Dodatkowo piękna oprawa liturgiczna zrobiła swoje, czyli sprawiła, że modlitwa stała się prostsza. Na początku nie wiedziałam, jak się wkręcić w życie „Beczki”. Ale na szczęście znalazła się dobra koleżanka, która stopniowo pomogła mi w „wejściu” do duszpasterstwa.  Dlaczego „Beczka” mnie zachwyciła? Panuje tam specyficzna atmosfera. Ludzie są wspaniali, otwarci na drugiego człowieka. Wspólne wyjazdy, np. na sylwestra, majówkę, oraz spotkania w grupach stwarzają możliwość poznania wielu ciekawych osób. Każdy kto chciałby poznać wartościowych ludzi, miło spędzić czas, zapomnieć o zmartwieniach na pewno znajdzie swoje miejsce w „Beczce”.

Gabrysia

 

W 2011 r. do kościoła akademickiego pw. św. Anny w Warszawie przyjechał na rekolekcje wielkopostne o. Adam Szustak. Jako student UW często chadzałem właśnie do św. Anny. Ojciec Adam przekazał pozdrowienia od całej „Beczki”. Tak poznałem to duszpasterstwo. W tym samym roku pojechałem na studia magisterskie do Krakowa i poszedłem na spotkanie DSW (Dominikańska Szkoła Współczesności). Chciałem po prostu zgłębić swoją wiarę na poziomie intelektualnym. Okazało się jednak, że „Beczka” przerosła moje oczekiwania i pozwoliła znaleźć mi się we wspólnocie, w której miałem możliwość i najlepszą sposobność do pogłębienia swojej wiary na najważniejszym poziomie, czyli na płaszczyźnie duchowej. Myślę, że ten otwarty i przede wszystkim żarliwy charakter tej wspólnoty to najlepsza rekomendacja dla „Beczki”.

Marcin

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki