Logo Przewdonik Katolicki

Grzywna za uratowanie życia

Tomasz P. Terlikowski
Fot.

70 tysięcy złotych kary dla szpitala Świętej Rodziny za to, że jej szef nie zabił dziecka i nie wskazał innego prenatalnego zabójcy to kolejna próba wymuszania na lekarzach aborcji.

70 tysięcy złotych kary dla szpitala Świętej Rodziny za to, że jej szef nie zabił dziecka i nie wskazał innego prenatalnego zabójcy – to kolejna próba wymuszania na lekarzach aborcji.

Nagonka na prof. Bogdana Chazana nie ustaje. Politycy liberalnego centrum i lewicy jego nazwiskiem wycierają sobie gęby, internauci tworzą internetowe memy z nim w roli głównej, a kolejne instytucje próbują zniszczyć go prawnie i pokazać lekarzom, że jeśli będą odmawiać zabójstwa prenatalnego lub współudziału w nim (a tym jest wskazanie innego lekarza, który zamiast nich dokona aborcji), to zostaną zniszczeni – tak w wymiarze ludzkim, jak i finansowym odbierze się im możliwość pracy w zawodzie. Najmocniejszym dowodem na realizację tego planu jest działanie Ministerstwa Zdrowia, które oskarżyło prof. Chazana o szereg nieprawidłowości, z niewskazaniem lekarza aborcjonisty na czele, oraz decyzja NFZ o obłożeniu szpitala karą w wysokości 70 tys. zł.

 

Grzywna za życie

Te 70 tys. to cena, na jaką polskie władze wyceniły ludzkie życie, to kara za to, że dziecko nie zostało zamordowane w okrutny sposób jeszcze przed narodzeniem. Można powiedzieć, że to niewiele za życie człowieka, ale w niczym nie zmienia to faktu, że dla polskich szpitali to suma ogromna, która pozwoliłaby uratować życie wielu innym chorym. Narodowy Fundusz Zdrowia jednak uznał, że trzeba te pieniądze odebrać, tak żeby na przyszłość prof. Chazan, a może przede wszystkim jego koledzy po fachu z innych szpitali, mieli świadomość, że aborcji odmawiać nie wolno, że każdy, kto to zrobi, musi się liczyć z gigantyczną grzywną.

Pikanterii tej sprawie dodaje także fakt, że gdyby szpital prof. Chazana zabił dziecko, to wówczas otrzymałby za tę „usługę” ok. 1350 zł (takie dane podaje sam NFZ). I już tylko to pokazuje, jak mało warte jest w Polsce życie człowieka i jak bardzo naszym władzom zależy na tym, by chorych i niepełnosprawnych likwidować. I to mimo że w naszej konstytucji jest zawarta zasada niedyskryminacji ze względu na stan zdrowia i mimo iż w polskim prawie jasno zapisano, że życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia, a nie urodzin. Oba te zapisy nie przeszkadzają jednak naszym politykom i naszej władzy w wymuszaniu na lekarzach zabijania chorych.

Wiele wskazuje również na to, że na tym akcja przeciw prof. Chazanowi się nie skończy. Już teraz pojawiają się sugestie o konieczności wytoczenia mu procesu cywilnego, a jeden z polityków skrajnej lewicy już zapowiedział, że lekarz prędzej czy później trafi do więzienia.

 

Wymuszanie zabijania

Ale nawet jeśli tak się nie stanie, to afera wokół prof. Chazana, a także kara dla jego szpitala, będzie miała bardzo konkretne skutki. Każdy lekarz, który odmówi obecnie wskazania prenatalnego zabójcy, będzie się musiał liczyć z konsekwencjami służbowymi, a placówka, w której pracuje, z karami finansowymi. Trudno też będzie sobie wyobrazić, jeśli kara zostanie utrzymana, by wierzący katolik mógł nadal pełnić funkcje dyrektorskie w publicznej służbie zdrowia. NFZ i Ministerstwo Zdrowia nakładają bowiem na niego obowiązek współudziału w zbrodni aborcji. A na to osoba wierząca zwyczajnie nie może się zgodzić.

Politycy lewicy zresztą wcale nie ukrywają, że chodzi im o wykluczenie ludzi wierzących z zawodu lekarza. Od kilku tygodni minister Arłukowicz przyznaje, że w pracy trzeba kierować się prawem stanowionym, a nie sumieniem; encyklopedią, a nie encykliką. Oba te twierdzenia są całkowicie absurdalne, bowiem lekarz nie posługuje się w szpitalu (mam szczerą nadzieję) encyklopedią czy tym bardziej Wikipedią, ale wiedzą naukową, a stosuje ją w zgodzie z własnym, a nie państwowym sumieniem. Gdyby sumienie w tym zawodzie nie miało znaczenia, to nie byłoby powodów, by przed Trybunałem Norymberskim sądzić lekarzy, którzy służyli III Rzeszy i realizowali jej programy eugeniczne czy prowadzili badania w obozach koncentracyjnych. Ich postępowanie było przecież zgodne z ówczesnym prawem, tak jak zgodna z nim jest możliwość zabijania niepełnosprawnych w Polsce. Obie sytuacje są jednak głęboko niemoralne i nikt nie ma prawa zmuszać lekarzy do uczestnictwa w nich. A jeśli to robi, to niszczy fundament państwa prawa i zmienia je w coraz mniej zakamuflowany totalitaryzm.

 

Eugenika wciąż żywa

 

Warto też zwrócić uwagę na skandaliczną nierównomierność w traktowaniu lekarzy. Gdy prof. Chazan złamał niekonstytucyjną (co niebawem – mam nadzieję – potwierdzi Trybunał Konstytucyjny, do którego skarga na zapisy dotyczące klauzuli sumienia już trafiła) zasadę zobowiązującą lekarza do współudziału w zbrodni aborcji, w jego placówce natychmiast  pojawiły się kontrole. Gdy jednak inny szef kliniki położnictwa, prof. Romuald Dębski, złamał tajemnicę lekarską i zaczął stosować „eugeniczne” metody w debacie, wówczas ministerstwo nabrało wody w usta i udało, że nic się nie stało.

O czym mówię? Otóż o tym, że prof. Dębski, gdy dziecko, którego nie zabił prof. Chazan, urodziło się w jego klinice, natychmiast pobiegł ze zdjęciami noworodka (tak początkowo zapewniał dziennikarzy, później, gdy zadałem pytanie, czy przypadkiem nie jest to złamanie tajemnicy lekarskiej, zaczął przekonywać, że były to fotki innych przypadków podobnych schorzeń) do TVN 24, gdzie ze szczegółami opowiedział o problemach zdrowotnych, jakie ma jego pacjent. A warto mieć świadomość, że tego lekarzowi robić nie wolno. Prawo do wiedzy o stanie zdrowia mają – w takiej sytuacji – wyłącznie rodzice oraz ci, których rodzice wskazali. Nie mogę oczywiście wykluczyć, że matka wydała lekarzowi pisemną zgodę na opowiadanie o jej dziecku Jarosławowi Kuźniarowi, ale warto by było, żeby Ministerstwo Zdrowia to sprawdziło. Tajemnica lekarska jest bowiem jednym z najważniejszych, chroniących pacjenta zapisów.

Jednak jeśli nawet prof. Dębski taką zgodę ma, to jego postępowanie i tak powinno być ocenione przez komisje etyczne i sądy koleżeńskie. Pomysł, by poprzez zdjęcia ciężko chorych dzieci udowadniać, że nie powinny się one narodzić (czyli że powinno się je wcześniej zlikwidować) odsyła nas bowiem do najgorszych pomysłów rodem z III Rzeszy. Tam również lekarze robili zdjęcia osób upośledzonych umysłowo (możliwie najgorzej wyglądających) i przekonywali, że takie „coś” nie ma prawa do życia. W III RP lekarze i media robią to samo. I niemal nikt jakoś nie ma odwagi powiedzieć, że to zwyczajny skandal. A powód jest niezmiernie prosty. Otóż sądy III RP pouczyły już kilku dziennikarzy – w tym mnie –  że używanie argumentów historycznych może się skończyć surową karą finansową.

 

*

Obawiam się, że jeśli naprawdę nie przystąpimy do prawnej, i nie tylko, walki, to niebawem nie tylko zaknebluje się nam usta, ale też odbierze możliwość wykonywania zawodu lekarza ludziom wierzącym. Na razie mamy jeszcze szansę na odpowiedź. Możemy protestować i przez to wspierać prof. Bogdana Chazana. Świetnym pomysłem jest ten podpowiedziany przez abp. Marka Jędraszewskiego, który proponuje, by ludzie wierzący po prostu wspólnie, w drodze tzw. zrzutki, zebrali kwotę na uiszczenie kary finansowej nałożonej na szpital. W mojej ocenie trzeba zrobić wszystko, by wymienić władzę na taką, która będzie szanować ludzi wierzących i nie będzie odbierać nam naszych podstawowych, fundamentalnych uprawnień, w tym prawa do wolności sumienia.


Abp Marek Jędraszewski, metropolita łódzki, zwrócił się z prośbą do wiernych o wsparcie finansowe warszawskiego szpitala Świętej Rodziny, jeśli odwołanie prof. Bogdana Chazana od decyzji NFZ o nałożeniu kary za odmowę wykonania aborcji okaże się bezskuteczne. Poinformował o tym w specjalnym oświadczeniu opublikowanym na stronach kurii łódzkiej. Kara wymierzona szpitalowi przez NFZ jest ewidentną krzywdą wyrządzoną matkom, które pragną

urodzić swe dzieci w tym szpitalu, ponieważ o tę sumę zmniejszy się ilość pieniędzy przeznaczona na lekarstwa dla matek i ich dzieci, pisze arcybiskup. Niesprawiedliwość, jaką państwo okazało budzącemu wielki szacunek prof. Chazanowi, jest zatem zwielokrotniana poprzez krzywdę wobec kolejnych niewinnych obywateli Polski. Te poczynania rządzących muszą budzić zdecydowany protest ze strony ludzi prawego sumienia – czytamy w oświadczeniu.

 

 

Pełen tekst oświadczenia dostępny jest na www.archidiecezja.lodz.pl.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki