Logo Przewdonik Katolicki

Na szlak: święte damy

Monika Białkowska
Fot.

Podróże szlakiem białych dam w ruinach starych zamków należą do klasyki wakacyjnych wypraw. A gdyby tak wakacyjny czas poświęcić na pielgrzymowanie śladem dam świętych? Nie trzeba wyjeżdżać daleko, wystarczy kilkanaście kilometrów.

O niektórych z kobiet piszemy często: bo jakże nie przypominać mieszkańcom archidiecezji gnieźnieńskiej chociażby o św. Jolencie, która spoczywa tuż przy gnieźnieńskim rynku? O innych wiemy nieco mniej, ale przecież tym ciekawiej będzie odkrywać tajemnice ich życia.

 

Jolenta

Zacznijmy więc od kroku najbardziej oczywistego. Kiedy staniemy na rynku w Gnieźnie z twarzą zwróconą ku katedrze, po prawej stronie na Wzgórzu Panieńskim zobaczymy wysoką wieżę kościoła, którego wezwanie mało kto pamięta, bo wszyscy i tak nazywają go kościołem franciszkanów. Franciszkanie konwentualni w czarnych habitach opiekują się świątynią pw. Wniebowzięcia NMP i św. Antoniego od 1259 r., z przerwą na kasatę zakonu w czasach pruskich i na II wojnę światową. Kiedy człowiek przekracza progi kościoła, uderza go nietypowy układ: mało bowiem jest kościołów z jedną tylko boczną nawą. Tymczasem owa boczna nawa nie jest pomyłką architekta czy skutkiem finansowych braków: dawniej w tym miejscu znajdowało się oratorium sióstr klarysek z dobudowanego do świątyni klasztoru. W tym miejscu modliła się kiedyś bł. Jolenta i tu właśnie, w bocznej nawie, klęknąć dziś można przy jej relikwiach.

Relikwiarz bł. Jolenty ma kształt kościoła zdobionego emaliami, wewnątrz którego umieszczono cynową trumnę. W niej znajduje się czaszka, 27 większych kości, woreczek z cząsteczkami kostnymi oraz części zakonnego płaszcza, szkaplerza oraz pierwotnej dębowej trumny zmarłej około 1298 r. księżnej. Początkowo ciało Jolenty złożono w bogato zdobionej trumnie, wykładanej aksamitem. Gdy w roku 1631 otwarto grób podczas procesu beatyfikacyjnego, znaleziono jedynie jej resztki. Członkowie komisji zapisali jednak: „Chociaż kości były złożone w bardzo wilgotnym miejscu, a nawet błotnistym, cudowny jednak i woniejący i nad woń milszy zapach wydawały, a nawet sama błotnista ziemia tę woń wydawała”. Przez wiele lat obok grobu błogosławionej księżnej znajdowały się nie tylko wotywne tabliczki, ale i skrzynia z jej habitem oraz drewniany talerzyk, z którego jadała księżna, która postanowiła zostać mniszką.

 

Maria

Żeby trafić do miejsca, w którym urodziła się bł. Maria Karłowska, trzeba jechać aż na sam kraniec archidiecezji gnieźnieńskiej w kierunku Kcyni. Tam właśnie znajduje się niewielka osada, która dziś nazywa się Karłowem – w czasie narodzin bł. Marii był tam majątek Słupówka. Rodzina Karłowskich wyprowadziła się później do Poznania – ale żeby naprawdę odkryć i zrozumieć fenomen Matki Marii, warto jechać aż za Toruń, do Jabłonowa Pomorskiego. Tutaj, w wielkim pałacu, żyją dziś założone przez bł. Marię Karłowską siostry pasterki od Opatrzności Bożej, które opiekują się relikwiami swojej założycielki jej sanktuarium.

Charakterystycznym znakiem tego sanktuarium są owieczki. Widać je wymalowane na wielkim obrazie błogosławionej, wiszącym w prezbiterium. Są również przy relikwiarzu znajdującym w sąsiedztwie głównego ołtarza. Nic dziwnego – wszak to bł. Maria to Matka Pasterka, która całe życie poświęciła na poszukiwanie tych, które zaginęły – zagubionych kobiet. Przy matce Karłowskiej kobiety odzyskiwały godność dzieci Bożych, nic więc dziwnego, że jej sanktuarium nazywane jest dzisiaj sanktuarium Wyciszenia i Nadziei. Bł. Maria czeka tutaj na tych, których życie się pogmatwało, którzy nie widzą już sensu walki, którzy szukają wyzwolenia z uzależnień, którzy żyją zapracowani w pogoni za pieniądzem, którym trudno przebaczyć, którzy szukają życiowych dróg. Wszyscy mogą sami prosić bł. Marię o wstawiennictwo, a siostry również każdego dnia modlą się w polecanych im intencjach.

Jabłonowo ma jeszcze jeden związek z archidiecezją gnieźnieńską: legenda mówi, że za czasów Bolesława Chrobrego wznosiła się tu obronna twierdza, a podczas przewożenia relikwii św. Wojciecha z Prus do Gniezna właśnie w Jabłonowie był postój. Ciało Wojciecha miało być złożone w miejscu, gdzie dziś stoi kościół. Siostry pasterki trafiły do Jabłonowa, gdy matka Maria poszukiwała miejsca na Szkołę Gospodarczą dla dziewcząt – objęły kupiony od banku pałac w 1933 r.

 

Helena

Bł. Jolenta jest dla gnieźnian oczywista. Bł. Maria Karłowska też nie dziwi. Ale jaki związek z Wielkopolską ma św. Faustyna Kowalska? Płock, Warszawa, Łagiewniki – owszem, ale my?

Jeden z domów Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, do którego wstąpiła Helena Kowalska, znajduje się w Kiekrzu (dawna wieś mieści się dziś w granicach Poznania). Faustyna – już jako siostra – przybywała tu przez trzy miesiące w 1929 r. na zastępstwie za chorą siostrę – i tu doświadczyła objawień Jezusa Miłosiernego. W swoim Dzienniczku zapisała: „Kiedy byłam w Kiekrzu, aby zastąpić jedną z sióstr na krótki czas, w jednym dniu po południu poszłam przez ogród i stanęłam nad brzegiem jeziora, i długą chwilę zamyśliłam się nad tym żywiołem. Nagle ujrzałam przy sobie Pana Jezusa, który mi rzekł łaskawie: <<To wszystko dla ciebie stworzyłem, oblubienico Moja, a wiedz o tym, że wszystkie piękności niczym są w porównaniu z tym, co ci przygotowałem w wieczności>>. Dusza moja została zalana tak wielką pociechą, że pozostałam tam do wieczora, a zdało mi się, że jestem krótką chwilę. Dzień ten miałam wolny i przeznaczony na jednodniowe rekolekcje, więc miałam zupełną swobodę oddać się modlitwie”.

Do Kiekrza warto przyjechać, żeby przejść specjalnie dla pielgrzymów przygotowaną „Droga św. Faustyny”. Droga ta to nic innego, jak zrekonstruowany szlak brzegiem jeziora, którym sama Faustyna chodziła, odmawiając swoje codzienne modlitwy. Na drodze znaleźć można między innymi figurę św. Faustyny, most Jana Pawła II z pamiątkowymi tablicami, Drogę Krzyżową z głazów, polowy ołtarz, wierzby pamiętające jeszcze pobyt Faustyny oraz drzewo, przy którym Faustynie objawił się Jezus. Na drzewie umieszczona jest kapliczka Jezusa Miłosiernego, a przybywający tu pielgrzymi umieszczają na nim różańce. W pobliskim klasztorze zobaczyć można również pokój pamiątek z czasów św. Faustyny – w ten sposób można poznać realia życia zakonnego z początków XX w.

 

Urszula

Jeśli już jesteśmy w okolicach Poznania, to koniecznie musimy odwiedzić jeszcze jedną świętą: św. Urszulę Ledóchowską. W Pniewach znajduje się dom macierzysty założonego przez nią Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. W tamtejszej kaplicy są złożone zachowane od zniszczenia relikwie założycielki. W całym domu zresztą bez trudu można odnaleźć ślady św. Urszuli. Otóż możemy wejść do celi, w której mieszkała przez ostatnich dwadzieścia lat życia. Stoi tam proste biurko z krzyżem i obrazkami, a nad nim wisi stary kalendarz, z zaznaczoną ostatnim dniem pobytu św. Urszuli w pniewskim domu – 25 kwietnia 1939 r. Jest fotel i łóżko z wiszącą nad nim pośmiertną fotografią starszej siostry św. Urszuli, Marii Teresy. W pomieszczeniu obok można zobaczyć inne pamiątki – fotografie, rękopisy oraz relikwie z trumny, w której ciało św. Urszuli przywieziono z Rzymu: krzyż, różaniec, obrączkę i kosmyk włosów świętej.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki