Logo Przewdonik Katolicki

Watykan o Ukrainie

Krzysztof Bronk
Fot.

Z watykańskiego punktu widzenia konflikt na Ukrainie jest jednym z wielu konfliktów, które wykrwawiają w tym momencie świat. Stąd ostrożność w ocenach i apele o pokój i zgodę bez wchodzenia w szczegóły. Nie powinno nas to dziwić.

Wystarczy wspomnieć tylko o Syrii, Republice Środkowej Afryki czy Wenezueli. Dlatego też i tym razem z tą samą co w innych wypadkach częstotliwością i natężeniem papież i jego współpracownicy apelują o rezygnację z przemocy, o dialog i pojednanie, przy wsparciu wspólnoty międzynarodowej, ale bez wchodzenia w szczegóły, bez rozstrzygania, kto ma rację, kto jest ofiarą, a kto agresorem. W tym stanowisko Watykanu radykalnie różni się od jednoznacznej pozycji ukraińskich Kościołów, które stanęły po stronie Majdanu, a potem w obronie integralności terytorialnej Ukrainy. Nie należy się tym gorszyć. W wypadku konfliktu w Syrii Watykan też nie opowiedział się po jednej stronie, pozostawiając w tym pełną swobodę Kościołom lokalnym. Można to interpretować jako swoistą formę decentralizacji Kościoła i stosowania w nim zasady pomocniczości. Po raz pierwszy na temat sytuacji na Ukrainie Watykan wypowiedział się 11 stycznia. Sekretarz stanu abp Pietro Parolin napisał wówczas list do zwierzchnika Cerkwi greckokatolickiej abp. Światosława Szewczuka, w którym zapewnił, że Ojciec Święty, dowiedziawszy się o sytuacji na Ukrainie, modli się o pokój i zgodę dla umiłowanego narodu ukraińskiego. Dwa tygodnie później już sam Franciszek wystosował apel w sprawie Ukrainy. Co ważne, zgodnie z optyką Kościołów ukraińskich nie mówił o konflikcie politycznym. Stronami sporu są państwo i społeczeństwo obywatelskie. 18 lutego, kiedy rośnie liczba ofiar na Majdanie, Franciszek ponawia swój apel. Wzywa do zaprzestania przemocy i dążenia do zgody i pokoju. W sprawy Ukrainy Franciszek angażuje się osobiście 21 lutego podczas konsystorza. Zasiadają w nim dwaj kardynałowie z Ukrainy, Jaworski i Huzar. Od nich papież otrzymuje informacje z pierwszej ręki. Wszystkim purpuratom proponuje wystosowanie wspólnego przesłania do Ukrainy. Kilka dni później w Watykanie gości abp Światosław Szewczuk. Spotyka się z Franciszkiem, którego, co ważne, zna osobiście z Argentyny, sześć lat żył bowiem w Buenos Aires. Najpierw jako student, a następnie jako biskup, wtedy kard. Bergoglio był jego metropolitą. W Watykanie abp Szewczuk informuje o sytuacji na Ukrainie nie tylko papieża. Jego świadectwo otworzyło oczy wielu hierarchom i dziennikarzom. Dzięki niemu zrozumieli, że na Ukrainie nie chodzi o konflikt polityczny, lecz cywilizacyjny, obywatelski. Nieco ostrożniejsze okazały się deklaracje Watykanu już po upadku reżimu Janukowycza, gdy pojawił się problem Krymu. Nie mówi się o agresji czy integralności kraju. Z wiadomych powodów – by nie drażnić Rosji. 2 marca papież dyplomatycznie apeluje do tych, którzy tworzą ten kraj, by przezwyciężyli nieporozumienia i wspólnie budowali przyszłość narodu. Wspólnotę międzynarodową prosi, by wspierała dialog i zgodę. 7 marca o negocjacje apeluje też sekretarz stanu. Kard. Parolin wyraża nadzieję na możliwą współpracę w tym zakresie z Kościołem prawosławnym. W tym samym czasie ukazuje się obszerny wywiad z o. Hyacinthem Destivellem OP, odpowiedzialnym za kontakty Watykanu ze słowiańskimi Kościołami prawosławnymi. O. Destivelle przyznał, że Stolica Apostolska konsultowała się w sprawie Ukrainy z Patriarchatem Moskiewskim i że oba podmioty doszły do zgody w kilku kwestiach. Po pierwsze, że jest to problem ukraiński i że to sami Ukraińcy oraz tamtejsze Kościoły powinny zabiegać o pojednanie i pokój, którego warunkiem jest jednak sprawiedliwość i przebaczenie. Po drugie, konflikt nie może stać się konfliktem religijnym, bo w każdym Kościele są zwolennicy zarówno jednej, jak i drugiej strony konfliktu. Po trzecie, konflikt wewnątrzukraiński nie może się przekształcić w konflikt międzynarodowy. Niedopuszczalne są zatem ingerencje z zewnątrz. Deklaracje te można interpretować na różne sposoby. W każdym razie pokazują one, że watykańskie zabiegi o Ukrainę nie ograniczają się do apeli. Dyplomacja watykańska działa znanymi sobie sposobami. Kiedy piszę te słowa, abp Szewczuk ponownie jest w Watykanie, by poinformować o sytuacji na Ukrainie, w tym o agresji na duchownych. Jego rola jest niezastąpiona, również dzięki osobistej znajomości z papieżem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki