Logo Przewdonik Katolicki

Romscy bracia w wierze cz. 1

Barbara Sawic
Fot.

Jedną z grup etnicznych zamieszkujących Polskę są Romowie, potocznie nazywani Cyganami. Do Europy przywędrowali w średniowieczu z Półwyspu Indyjskiego. O religijności Romów z ks. prałatem Zbigniewem Szygendą, nieformalnym duszpasterzem włocławskich Cyganów rozmawia Łukasz Starczewski.Romowie stanowią hermetyczną grupę narodowościową. Kontakty z obcymi, jak i całe romskie życie, reguluje skrupulatnie przestrzegane prawo zwyczajowe. W jaki sposób nawiązał Ksiądz więź z przedstawicielami tej społeczności?

Jedną z grup etnicznych zamieszkujących Polskę są Romowie, potocznie nazywani Cyganami. Do Europy przywędrowali w średniowieczu z Półwyspu Indyjskiego. O religijności Romów z ks. prałatem Zbigniewem Szygendą, nieformalnym duszpasterzem włocławskich Cyganów rozmawia Łukasz Starczewski.

Romowie stanowią hermetyczną grupę narodowościową. Kontakty z obcymi, jak i całe romskie życie, reguluje skrupulatnie przestrzegane prawo zwyczajowe. W jaki sposób nawiązał Ksiądz więź z przedstawicielami tej społeczności?

– Jako ksiądz, pierwsze kontakty z Romami miałem w latach 1978–1983, będąc wikariuszem parafii katedralnej we Włocławku. Podczas dorocznych wizyt duszpasterskich odwiedzałem również Romów mieszkających na terenie parafii, zwłaszcza przy ulicy – nomen omen – Cyganka. Rozmowy zaowocowały bliższymi znajomościami. Pamiątką z tamtych czasów jest podarowany mi przez Romów czarny krzyż, a także zabytkowa szafa, którą od nich kupiłem. Gdy zostałem proboszczem parafii Najświętszego Zbawiciela we Włocławku, pod moją opieką znaleźli się należący od lat do tej wspólnoty dość liczni Romowie. Korzystali z posługi duszpasterzy już za czasów mojego poprzednika ks. Feliksa Grusego. Kontynuuję jego dzieło; wieloletnia znajomość sprawiła, że traktują mnie jak „swojego”, dobrze znanego duszpasterza. Mówią nawet o mnie: „nasz ksiądz” lub „ojciec”.
Dla wielu osób Rom w kościele to dość rzadki widok. Jednak w parafii Najświętszego Zbawiciela widuję co niedziela na Sumie pewnego starszego pana narodowości romskiej. Proszę Księdza o kilka informacji na temat praktykowania wiary i postrzegania sfery sacrum wśród Romów.
– Jak w każdej społeczności, tak i wśród Cyganów jest w tej mierze zróżnicowanie. Większość Romów to ludzie pobożni, ale na swój sposób. Ich pobożność, podobnie jak cały sposób życia, nie mieści się w oficjalnych, dla nas oczywistych kanonach. Religię traktują jako coś ważnego, co chroni przed złem. Niekiedy łączą to z praktykami z pogranicza magii, niczym z czasów naszych prababek. Przykład: zdarzyło się w pewne niedzielne popołudnie, że zjawili się u mnie romscy rodzice chorego dziecka. Prosili usilnie, abym poświęcił pęk brzozowych gałązek. Można się domyślać, że miały one służyć do jakiś obrzędów, praktyk mających pomóc choremu. Romska religijność zmierza w tym kierunku, jest nasycona myśleniem magicznym. Większość Romów nie odczuwa potrzeby regularnego praktykowania. Wspomniany starszy Rom z parafialnej Sumy, pan Sadowski, należy do wyjątków. Jest przełożonym lokalnych Romów, czyli wójtem. Od lat uczęszcza na Eucharystię, kiedyś przychodził z żoną. Pamiętam, że była bardzo rozmodlona, stała w kościele, trzymając w rękach różaniec. Zawsze składała ofiarę na tacę. Romowie – także ci spoza terenu parafii – przychodzą do mnie po pociechę i poradę w trudnych sytuacjach życiowych. Nie zamawiają Mszy św. w danej intencji, lecz proszą mnie o prywatną modlitwę. W ten sposób okazują zaufanie do kapłana i wiarę, że dzięki jego pośrednictwu Bóg wysłucha ich próśb. Szczególną miłością darzą Matkę Bożą. Najświętsza Dziewica jest dla nich ukochaną Opiekunką, która okrywa swoim płaszczem, Orędowniczką zapewniającą ochronę przed złem. Gdy mówią pacierz, zazwyczaj zaczynają od Pozdrowienia Anielskiego.
Dokończenie rozmowy za tydzień.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki