Przywrócić pamięci

Żołnierze Wyklęci bohaterowie antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej których w okresie PRL starano się wszelkimi sposobami zohydzić i wymazać z pamięci Polaków, dziś odzyskują miejsce w naszej historii.
Czyta się kilka minut

Żołnierze Wyklęci – bohaterowie antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej – których w okresie PRL starano się wszelkimi sposobami zohydzić i wymazać z pamięci Polaków, dziś odzyskują miejsce w naszej historii.

„Nie obchodzą nas partie lub te, czy owe programy. My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej [...] Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny, czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię”.

Z ulotki 6. Wileńskiej Brygady AK kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”, Podlasie 1946 r.

Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, legendarny dowódca V i VI Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, młodziutka Danuta Siedzikówna „Inka” – jego niezłomna łączniczka, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, „cichociemny”, brawurowy dowódca antykomunistycznej partyzantki na Lubelszczyźnie i ziemi świętokrzyskiej, kpt. Władysław Łukasiuk „Młot” walczący z NKWD i UB na Podlasiu, por. Marian Bernaciak „Orlik”, zwycięzca wielu partyzanckich bitew z Sowietami i „bezpieką” na Mazowszu i w Lubelskiem, czy Józef Kuraś „Ogień”, najsłynniejszy akowski harnaś Podhala. To zaledwie kilka spośród najbardziej  głośnych nazwisk bohaterów narodowego antykomunistycznego powstania, które miało miejsce w latach 1944–1947 na znacznej części terytorium Polski. Wielu historyków nie ma wątpliwości, że ze względu na skalę oporu i masowość społecznego poparcia termin „powstanie” jest dla opisu tej, często heroicznej walki z sowietyzacją jak najbardziej właściwy.

Tragiczny bilans

Za swoją bezkompromisową walkę z nowymi okupantami pokolenie Polski Podziemnej zapłaciło wielką cenę. Fundacja „Pamiętamy”, stawiająca sobie za cel przywrócenie dobrej pamięci o Żołnierzach Wyklętych, szacuje, że po II wojnie światowej na żołnierzach podziemia wykonano ponad 5 tys. wyroków śmierci, blisko 21 tys. zamordowanych zostało w więzieniach i katowniach UB i NKWD na terytorium Polski i na ziemiach utraconych na rzecz Sowietów, co najmniej 10 tys. żołnierzy zginęło w trakcie walk zbrojnych, dziesiątki tysięcy wywieziono do łagrów na terenie ZSRR. Wreszcie ok. 250 tys. osób skazano na więzienie za tzw. przestępstwa polityczne. Mimo tak straszliwych ofiar i ciągłego terroru komunistów ostatnie oddziały podziemia walczyły w Polsce i na utraconych Kresach Rzeczpospolitej (okolice Grodna, Wołkowyska) aż do początku lat 50. XX w.

Czarna legenda

Świadomą strategią komunistycznego reżimu było całkowite pohańbienie i zatarcie wszelkich śladów po tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się sowietyzacji Polski z bronią w ręku i zapłacili za to najwyższą cenę. Pomordowanym po okrutnych torturach w ubeckich kazamatach (najczęściej strzałem w tył głowy) odmówiono nawet prawa do pochówku. Do dziś nie wiadomo, gdzie ukryto ciała „Łupaszki”, „Zapory”, „Ognia” i tysięcy innych patriotów. Komunistyczna propaganda określała ich mianem bandytów, faszystowskich zdrajców czy sługusów imperializmu, przypisując im wszystkie możliwe zbrodnie. Jednocześnie heroizowano walczących z „reakcyjnymi bandami” ubowców, stawiając w całym kraju liczne pomniki  „utrwalaczom władzy ludowej”. Ten kłamliwy schemat powielany był przez cały okres PRL.  Niestety również w III RP rehabilitacja bohaterów akowskiego podziemia wciąż natrafia na przeszkody. Środowiska postkomunistyczne i liberalne w Polsce nadal są żywotnie zainteresowane konserwowaniem tej sfałszowanej legendy, bo wywodzący się z nich ludzie często są potomkami lub światopoglądowymi spadkobiercami zdrajców i sowieckich kolaborantów.

Przywrócić prawdę

Na przekór im wszystkim prawda o antykomunistycznym podziemiu przebija się coraz mocniej, a jego bohaterowie ze względu na swoją bezkompromisowość i szlachetny patriotyzm stają się atrakcyjnymi wzorcami do naśladowania dla wielu młodych Polaków. I nie chodzi tu wcale o to, żeby tworzyć „lukrowany” obraz Żołnierzy Wyklętych. Trzeba pokazywać towarzyszącą ich walce beznadziejność, desperację i rozpacz, dramatyczne wybory, których nieraz musieli dokonywać, bo to była ich rzeczywistość. Dobrze, że tegorocznym obchodom Narodowego Dnia pamięci Żołnierzy Wyklętych towarzyszyły Msze św. i modlitwy w ich intencji. Dobrze, że Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z kanałem TVP Historia zorganizował akcję „Przywróćmy ich pamięci”, przybliżającą uczniom szkół ponadgimnazjalnych tamtą epokę. Dobrze, że w wielu miejscach odbyły się pokazy filmu Historia Roja. Obraz Jerzego Zalewskiego, opowiadający o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu, pseudonim „Rój”, dzielnym dowódcy antykomunistycznego podziemia na Mazowszu, od  kilku lat nie może trafić do rozpowszechniania kinowego.

W Piosence ludzi bez domu nieznanego autora, śpiewanej przez akowców z Kresów walczących po wojnie z komunistami na Podlasiu i Białostocczyźnie, jest taka strofka:

„A jeśli mnie kula uderzy

I dla mnie skończy się wojna,

To duch mój, koledzy, za wami pobieży

Tak długo, aż Polska będzie wolna”

Wolna Polska ma dług wdzięczności wobec Żołnierzy Wyklętych. Najwyższy czas go spłacić.


Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych to święto państwowe obchodzone 1 marca od 2011 r. Poświęcone jest żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Pierwszy dzień marca jest dniem szczególnie symbolicznym w ich tragicznej historii – tego dnia w 1951 r. życie stracili zamordowani „w majestacie komunistycznego prawa” w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie członkowie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, największej niepodległościowej struktury poakowskiej.

Inicjatorem proklamowania Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych i wyboru 1 marca jako jego terminu był śp. dr hab. Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Inicjatywę ustawodawczą w tej sprawie podjął w 2010 r. prezydent Lech Kaczyński. Obaj zginęli w katastrofie smoleńskiej.

Żołnierze Wyklęci to określenie żołnierzy podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, stawiających opór sowietyzacji Polski w latach 1944–1963. Termin ten nie pochodzi z epoki walki prowadzonej przez niepodległościowe podziemie. Powstał na początku lat 90. w warszawskim środowisku Ligi Republikańskiej, w grupie młodych ludzi skupionych wokół mec. Grzegorza Wąsowskiego, odpowiedzialnego za działania mające przywrócić społecznej świadomości żołnierzy antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. Twórcą terminu „Żołnierze Wyklęci” był dziennikarz i historyk prof. Jerzy Ślaski, autor książki pod takim tytułem. Prof. Ślaski, pseudonim „Nieczuja”, był żołnierzem oddziału por. Mariana Bernacika „Orlika”, walczącego z komunistami na Mazowszu i Lubelszczyźnie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2012