Logo Przewdonik Katolicki

Z gości w domowników

Monika Białkowska
Fot.

Ponoć św. Bernard z Clairvaux, któremu pewnego dnia objawiła się Matka Boża, chcąca mu przekazać jakąś istotną zapewne nowinę, syknął na nią zniecierpliwiony, cytując św. Pawła: Kobieta ma milczeć w Kościele!

Poziom początkujący: duszpasterstwa
 

 

Ponoć św. Bernard z Clairvaux, któremu pewnego dnia objawiła się Matka Boża, chcąca mu przekazać jakąś istotną zapewne nowinę, syknął na nią zniecierpliwiony, cytując św. Pawła: „Kobieta ma milczeć w Kościele!”

 
Ale nie oszukujmy się – wieść gminna niesie, że nie trzeba być kobietą, żeby w Kościele mieć zamknięte usta. Wystarczy być świeckim, nawet wykształconym i z włosem przyprószonym siwizną, żeby z urzędu (czy też raczej jego braku) być narażonym na zbesztanie przez pierwszego lepszego kleryka, który ledwie założył sutannę i nacieszyć się nie może, że wreszcie mówią mu „proszę księdza”.
Wieść gminna tak niesie. Ale już nie trzeba wieści gminnej słuchać. Tegoroczny program duszpasterski nie zostawia złudzeń ani świeckim, ani księżom: Kościół jest naszym wspólnym domem i wszyscy jesteśmy w nim jednakowo ważni. I to Kościół zachęca księży: nie przestawiajcie świeckich jak pionki na szachownicy, ale ich posłuchajcie! I to Kościół zachęca świeckich: podnieście głowy, zabierzcie głos, bierzcie odpowiedzialność za swój dom, za nasz wspólny dom!
 
Niekonieczne, pożyteczne
W programach łatwo o snucie teorii – schody zaczynają się, kiedy przychodzi czas na praktykę. Ale doświadczenie wieków uczy, że praktykę najlepiej zdobywa się metodą małych kroków. Dlatego małymi krokami przez trzy tygodnie spróbujemy prześledzić trzy etapy zaangażowania świeckich w Kościół. Podział na poziom podstawowy, dla średniozaawansowanych i dla zaawansowanych jest umowny. Odzwierciedla nie tyle predyspozycje zaangażowanych, ile ciężar odpowiedzialności za Kościół, jaki przez swoje zaangażowanie dźwigają oni na swoich barkach. Poziom podstawowy, dla początkujących, jest silną podstawą całej budowli Kościoła, bez której wszystkie pozostałe działania trafiałyby w próżnię. Poziom podstawowy to duszpasterstwo.
Duszpasterstwo w ogólnym sensie to cała działalność prowadzona w parafiach. Uczestnictwo w liturgii i w sakramentach jest najbardziej zwyczajną formą uczestnictwa w Kościele i samo w sobie nie wymaga uzupełnienia. Można być zbawionym, nigdy nie angażując się w żadne dodatkowe duszpasterstwo dla mniejszych grup. Ale fakt, że coś nie jest koniecznie nie sprawia, że nie jest pożyteczne. Choć centrum życia Kościoła są sakramenty, to dużo dodatkowej pomocy na drodze do zbawienia otrzymać można wtedy, gdy kapłani mogą mówić nie do wszystkich, ale do konkretnej grupy osób: zgodnie z ich oczekiwaniami, potrzebami, wiekiem, stanem. Wszystkie duszpasterstwa łączy jedno: ludzie gromadzą się w nich, by dać się prowadzić.
 
Dla każdego
Pewnie miejsca w gazecie by nie wystarczyło, gdyby chcieć wymienić wszystkie możliwe rodzaje duszpasterstw. W zasadzie w każdym wieku znaleźć można coś dla siebie. Jako dzieci i młodzież, jako małżonkowie i rodzice, jako ludzie w podeszłym wieku, jako grupy zawodowe. W najtrudniejszej sytuacji są chyba tylko dorośli ludzie, którzy nie założyli swoich rodzin – samo zjawisko w tak masowej formie jest dość młode i zdaje się, że Kościół nie znalazł jeszcze pomysłu na to, jak tę grupę zagospodarować. Powstają czasem duszpasterstwa postakademickie, ale one spotykają się często z zarzutem, że są już jedynie tzw. „kołami wzajemnej adoracji”. W zasadzie jedyne, co pozostaje tym ludziom, to ruchy i stowarzyszenia – ale jako że to stopień średniozaawansowany, mówić o nich będziemy za tydzień.
 
Dzieci i młodzież
Przejdźmy do duszpasterstw. Choć część z nich ma nadane ramy diecezjalne, to zdecydowana większość działa w parafiach i zależy od inicjatywy i aktywności księży i świeckich. Nikt z poziomu diecezjalnego nie narzuci przecież szczegółowych form pracy z dziećmi przed Pierwszą Komunią Świętą, nie wyda nakazu stworzenia w parafii dziecięcej scholi czy grupy teatralnej. Tu pomysłów jest – albo powinno być – przynajmniej tyle, ilu jest księży. Podobnie wygląda kwestia duszpasterstwa młodzieży. Diecezjalne duszpasterstwo „Wiosło” służyć ma i koordynować pracę duszpasterstw w parafiach. W samych zaś parafiach bywa różnie. Był czas, kiedy wielką popularnością cieszył się ruch oazowy lub Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży (o nich również za tydzień) – dziś szala zdaje się przechylać raczej w stronę małych duszpasterstw, opartych na lokalnej duchowości, mocno związanych z miejscem, w którym działają. Przykładem takich właśnie duszpasterstw młodzieżowych mogą być chociażby DM „Florek” z chodzieskiej parafii pw. św. Floriana czy DM Subiaco z pobenedyktyńskiego klasztoru w Mogilnie, oparte na duchowości św. Benedykta. Odrębnym rodzajem duszpasterstwa młodych jest duszpasterstwo akademickie – w archidiecezji gnieźnieńskiej z uwagi na nieobecność większej ilości szkół wyższych działające jedynie w Gnieźnie jako DA „Na Zamku”. To właśnie duszpasterstwa młodzieżowe najpełniej korzystają z nowoczesnych środków komunikacji, swoją działalność „na żywo” poszerzając o strony internetowe, fora czy portale społecznościowe. Młodych, którzy mają obawy przed włączeniem się w takie duszpasterstwa, można uspokoić: ich członkami są ludzie dokładnie tacy sami, jak oni, często z tej samej szkoły i klasy. A obecność w duszpasterstwie nie jest nudnym obowiązkiem, ale okazją do ciekawego i mądrego przeżywania czasu z ludźmi, którzy szybko stają się przyjaciółmi.
 
Rodziny
Na poziomie diecezji dużą wagę przywiązuje się w Gnieźnie do duszpasterstwa rodzin. Pomocą małżonkom i narzeczonym służą parafialni doradcy życia rodzinnego, którzy nie tylko służą pomocą innym, ale sami również podlegają nieustannej formacji. Ponadto w parafiach często organizowane są spotkania dla rodziców dzieci pierwszokomunijnych czy bierzmowanych – dobrze, żeby nie były one sporadyczne, ale składały się w cykl formacji. Z prężnego duszpasterstwa małżeństw słynie już w diecezji gnieźnieńskiej parafia pw. NMP Królowej Polski w Żninie, która stała się małżeńskim ośrodkiem między innymi dzięki obecnym w niej relikwiom św. Gianny Beretty Molli, patronki małżeństw. W wielu innych parafiach również prowadzona jest stała formacja małżeństw, które podobnie jak młodzież stają się dla siebie nie tylko znajomymi ze wspólnej modlitwy, ale również przyjaciółmi.
 
Misje
Na terenie archidiecezji gnieźnieńskiej prężnie działa również duszpasterstwo misyjne. Jego częścią jest Świętowojciechowa Rodzina Misyjna – stowarzyszenie, o którym mowa będzie za tydzień. Ale poza ŚRM duszpasterstwo obejmuje również ponad stu animatorów misyjnych. W szkołach działają ogniska misyjne, które przygotowują przedstawienia misyjne, organizują zbiórki na misjonarzy i modlą się w intencji misji. Ognisko misyjne działa nawet w gnieźnieńskim Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym! Duszpasterstwo co roku wydaje kalendarze, z których dochód przeznaczony jest dla gnieźnieńskich misjonarzy.
 
Zawodowe i inne
Te duże duszpasterstwa nie wyczerpują wszystkich możliwości Kościoła i jego gotowości do prowadzenia formacji wszystkich, którzy jej potrzebują. Dlatego bez większego trudu znaleźć można duszpasterstwa ludzi pracy, w tym poszczególnych grup zawodowych: służby zdrowia, środowisk twórczych, nauczycieli, rolników, rzemieślników, świeckich pracowników kościelnych, prawników, policjantów, kolejarzy, myśliwych czy strażaków. Działają również duszpasterstwa chorych i niepełnosprawnych – w tym osób głuchoniemych i niewidomych, prężnie działające i angażujące również kleryków duszpasterstwo więźniów oraz duszpasterstwo trzeźwości.
A co zrobić, kiedy nie znajdujemy duszpasterstwa dla siebie? Kiedy nie ma go w ogóle albo po prostu w naszej parafii? Ano – skoro program duszpasterski tak zachęca do aktywności i do udomowienia Kościoła – zebrać parę podobnych sobie zapaleńców, iść do księdza i prosić. A potem drugi raz. I trzeci.
Duszpasterstwa są pierwszym krokiem do tego, żeby w Kościele czuć się jak w domu – mamy do tego prawo. Duszpasterstwa są po to, żeby nam pomóc być w Kościele jak w domu – dlatego mamy obowiązek nie zmarnować szansy, jaką dzięki nim otrzymujemy. W odróżnieniu od następnych stopni na naszej skali trudności nie wymagają od nas wiele: żadnych formalności, żadnych zapisów, legitymacji, członkostwa. Wystarczy przyjść i być – więc bądźmy w Kościele, jak w domu.
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki