Logo Przewdonik Katolicki

Bóg kochający człowieka

bp Kazimierz Gurda
Fot.

Bóg w liturgii słowa po raz kolejny mówi o swej miłości do świata i do człowieka. Stwórca postępuje w ten sposób, ponieważ wie, że zapewnienie człowieka o stałej miłości do niego jest mu bardzo potrzebne. Tak jak potrzebne jest codzienne zapewnienie dzieci przez ojca i matkę o ich miłości do nich. Bóg powtarza nieustannie, że miłuje wszystkie stworzenia i nie brzydzi się niczym, co stworzył (por. Mdr 11, 24).

 

Stwórca niczym i nikim się nie brzydzi. To dla nas bardzo ważne zapewnienie. Nie brzydzi się człowiekiem nawet wtedy, gdy ten swoje piękno, które otrzymał w dziele stworzenia, zdeformował, zniszczył. I to zniszczył tak bardzo, że nie tylko sam człowiek odczuwa obrzydzenie w stosunku do siebie samego, ale i inni z tego powodu okazują mu swoją niechęć. Bóg jest inny. On swe stworzenie kocha. Wszystko oszczędza, czyli zachowuje, bo wszystko jest Jego, a On sam jest miłośnikiem życia (por. Mdr 11, 26). Pragnie przywrócić utracone piękno swemu stworzeniu, w tym i człowiekowi, który jest koroną całego stworzenia.

Bóg dokonuje tego przez swoje Słowo, przez swego umiłowanego Syna, który staje się człowiekiem. On jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. On przez swoje słowo, czyny, miłość ukazuje boską moc i piękno człowieka. Nic dziwnego, że za Jezusem chodziły tłumy, by patrząc na Niego doświadczyć prawdy o pięknie człowieczeństwa, by usłyszeć słowa o miłości, jaką Bóg obejmuje każdego człowieka, i dowiedzieć się, że wszyscy są przez Niego kochani.

Nie dziwi nas, że pośród tych, którzy szli za Nim ulicami Jerycha, był również Zacheusz. Jeden z tych, którymi pogardzano, którymi się brzydzono ze względu na złe postępowanie. A może i on sam się sobą brzydził. Miał dość oszukiwania ludzi i zarabiania na ich nieszczęściu. Chciał zobaczyć Jezusa, o którym już słyszał. Ponieważ był niskiego wzrostu, wspiął się na sykomorę, aby Go dostrzec.

Bóg widzi wszystko i wyszukuje każdego, szczególnie tego najbardziej oszpeconego. Jezus pierwszy dostrzega Zacheusza i wyraża pragnienie przybycia do jego domu. Nie rozumieją tego faryzeusze, dlatego mówią z wyrzutem: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Potwierdzają jedynie w tych słowach prawdę, że grzech jest tym, co szpeci człowieka. Nie rozumieją jednak, że Chrystus przychodzi do człowieka, do jego domu, aby to oszpecenie z niego zdjąć. Faktycznie pod wpływem słów Jezusa Zacheusz zmienia swe życie. Staje się innym, nowym człowiekiem.

Człowieka może zmienić tylko miłość. Miłość Jezusa, Boga. Jedynie ona przywraca mu jego piękno, jego podobieństwo do swego Stwórcy.

Eucharystia jest naszym spotkaniem ze Zbawicielem, z Jego słowem i miłością. On przez swą ofiarę na drzewie Krzyża, uobecnianą we Mszy św., okazuje nam swą miłość. Obyśmy z tego spotkania wyszli odmienieni, piękniejsi, bardziej jeszcze podobni do Boga.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki