Kłopotliwe "ę" i "ą"

O niestarannej wymowie końcówek wspominałam już kilkakrotnie w tej rubryce. Ale pozwólcie Państwo, że wrócę jeszcze do tego problemu, bo doprawdy wielu naszych rodaków po prostu nie umie otwierać ust!
Czyta się kilka minut

 

Nic istotnego?

Stateczny mężczyzna, średni wiek, wykształcenie wyższe, schludnie ubrany, uczesany i... „Co on powiedział?” – denerwuje się moja babcia, oglądając ze mną wiadomości w jednej z niepublicznych telewizji. Pytanie to powtórzyło się wielokrotnie, a moja najdroższa babcia zadając je po raz wtóry i tym samym skutecznie zagłuszając mi nieudolną wypowiedź polityka, widząc moją z trudem ukrywaną irytację, ostatecznie odpowiedziała sama sobie: „Ach, widocznie nie było to nic istotnego...”. Materiał się skończył, a ja faktycznie mało z tego zrozumiałam i bynajmniej moja szanowna babcia nie była w tej sytuacji główną winowajczynią. Winne tym razem były samogłoski nosowe, czyli nosówki, czyli „ę” i „ą”, a właściwie ich błędna wymowa. No i brak ruchu wargami...

 

Kiedy nosowość?

„Kierowcy zazwyczai jado za szypko wiejsko drogo” – ciekawe, czy domyślacie się Państwo, co autor tej wypowiedzi w rzeczywistości chciał przekazać? Brzmi prawie jak szyfr, prawda. Przypominają mi się ćwiczenia z gramatyki opisowej, które doprawdy były niekiedy zabawne, gdyż każdy musiał przebrnąć przez niełatwą skądinąd transkrypcję. Ale nie będę tym Państwa zamęczać. Wracając do zacytowanego zdania, chodziło oczywiście o kierowców, którzy „zazwyczaj jadą za szybko wiejską drogą”. I tyle. Taka wymowa jest niepoprawna, gdyż w tej pozycji „ą” musi zachować nosowość. Natomiast trzeba zauważyć, że samogłoska nosowa „ę” na końcu wyrazu traci znaczenie lub całkowicie tzw. rezonans nosowy. Nienaturalnie więc brzmi wymowa: „proszę wezwać Alę do dyrektora”, podczas gdy zgodna z normą jest wymowa ze znacznie osłabioną nosowością. W wyniku owego procesu stwierdzenie „robię zupę” brzmi, zwłaszcza w języku potocznym, jak: „robie zupe”.

 

Jak to jest przed spółgłoskami

Notabene muszę wspomnieć, że omijanie nosówek w każdej pozycji jest domeną praktycznie wszystkich posiadaczy telefonów komórkowych, a ściślej, piszących SMS-y, co gorsze, zjawisko to dotyczy również wiadomości mailowych. Osobiście jestem wyrozumiała wobec osób, które przesyłają mi wiadomości SMS-owe bez tzw. polskich znaków, co oczywiście nie oznacza, że toleruję błędy ortograficzne. Ale doprawdy irytuje mnie mail pozbawiony znaków diakrytycznych. Drodzy użytkownicy zdobyczy techniki: klawiatura komputera to nie małe klawisze telefonu komórkowego! W przypadku tej pierwszej wystarczy nacisnąć klawisz „alt”, bo czytając niektóre wiadomości, trzeba się nie lada nagłówkować, o co nadawcy chodziło.

Ale wracając do naszych nosówek. Obydwie samogłoski tracą nosowość przed „l” i „ł”, dlatego też w formie czasownika w 3. os. lp i lm słyszymy: „wzioł”, „zaczeli”, „krzykneła”. Przed  spółgłoskami tzw. zwartymi (p, b, t, d, k, g) oraz zwarto-szczelinowymi (c, dz, cz, dż, ć, dź) nosówki wymawiane są jak grupy o+n, o+m, e+n, e+m. Piszemy więc: „kąt”, „ręce”, „sęp”, a słyszymy: „kont”, „rence”, „semp”. W polszczyźnie istnieją wyrazy obcego pochodzenia zawierające wymienione grupy, np.: konto, tendencja, bomba, temperatura. Kłopot piszącemu może sprawiać ich wymowa, gdyż niektóre te grupy są artykułowane tak, jakby na ich miejscu znajdowała się pojedyncza samogłoska nosowa „ą” lub „ę”. Przed  spółgłoskami szczelinowymi miękkimi ś, ź pojawia się tzw. unosowienie j, np. w wymowie wyrazów: „więzienie”, „pięść”.

Trzeba pamiętać o tych zjawiskach, by nie popełnić błędu ortograficznego.

 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2009