To tylko słowa

Takie optymistyczne głosy pojawiły się także po niedawnej roboczej wizycie szefa rosyjskiej dyplomacji w Polsce. Ale to przedwczesna radość. Choć oczywiście dobrze, że w ogóle doszło do warszawskiego spotkania z ministrem Siergiejem Ławrowem pod tym względem zgodni są chyba wszyscy. Tym bardziej że nasze i tak nie najlepsze wzajemne stosunki bardzo ucierpiały...
Czyta się kilka minut

 

Takie optymistyczne głosy pojawiły się także po niedawnej roboczej wizycie szefa rosyjskiej dyplomacji w Polsce. Ale to przedwczesna radość. Choć oczywiście dobrze, że w ogóle doszło do warszawskiego spotkania z ministrem Siergiejem Ławrowem – pod tym względem zgodni są chyba wszyscy. Tym bardziej że nasze i tak nie najlepsze wzajemne stosunki bardzo ucierpiały podczas niedawnego konfliktu rosyjsko-gruzińskiego. Z drugiej jednak strony być może właśnie bezkompromisowa postawa Polski sprawiła, że Rosja zaczęła w końcu dostrzegać w nas poważanego partnera do rozmów. Świadczyłby g p o tym fakt, że Warszawa była pierwszą unijną stolicą odwiedzaną przez Ławrowa od czasu konfliktu w Osetii Południowej. Tyle pozytywów. Bo gdy przychodzi do sporządzania bilansu dwustronnych rozmów, to okazuje się – mając przynajmniej na względzie oficjalne oświadczenia wygłoszone po spotkaniu szefów polskiej i rosyjskiej dyplomacji – że sporne sprawy nie posunęły się ani o milimetr do przodu. No, może poza uspokajającym oświadczeniem Ławrowa, że Rosja nie widzi zagrożenia ze strony Polski. Zaraz jednak z ust rosyjskiego dyplomaty padło dopowiedzenie, że Moskwa nie może ignorować faktu, że USA umieszczają elementy systemu militarnego w Europie Wschodniej. Szef naszej dyplomacji Radosław Sikorski odpowiadał na to, że Polska jest gotowa do przedyskutowania „środków budowy zaufania” w związku z planami rozmieszczenia w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. I już w znacznie mniej koncyliacyjnym tonie dodawał, że rosyjscy generałowie powinni „bardziej ważyć słowa, żeby niepotrzebnie nie straszyć Europy”. Była to bezpośrednia odpowiedź na słowa dowódcy sił strategicznych Rosji generała Nikołaja Sołowcowa, który dzień przed wizytą Ławrowa w Warszawie oświadczył, że przyszłe obiekty tarczy w Polsce i Czechach mogą stać się celami dla rosyjskich rakiet. Ale i szef rosyjskiej dyplomacji również parę razy „pokazał pazury”, twierdząc m.in., że szkodliwe jest wciąganie „sztuczne, na siłę” jakiegokolwiek kraju do NATO. „Wszystkie problemy można rozwiązywać bez mechanicznego rozszerzania bloku, tym bardziej bez przybliżania infrastruktury do granic Rosji” – powiedział Ławrow. Komunikat strony rosyjskiej jest więc wyraźny: dajcie sobie w końcu spokój z Gruzją i Ukrainą. W kontekście tej wypowiedzi po raz kolejny rozgorzały dyskusje na temat niedawnego artykułu opublikowanego przez Ławrowa w „Gazecie Wyborczej”. Jego sens można sprowadzić mniej więcej do tego, że Rosja jest gotowa uznać tarczę antyrakietową i dopuścić nasz kraj do interesów na takich zasadach, jakie stosuje obecnie wobec starych państw UE, ale pod warunkiem że nasz kraj uszanuje prawo Moskwy do wpływów na terenie b. ZSRR. Oficjalnie jednak sam Ławrow nazwał takie spekulacje „kompletną bzdurą” i „brakiem szacunku dla Federacji Rosyjskiej”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2008