Logo Przewdonik Katolicki

Wspólne mieszkanie przed ślubem (cz. II)

Patryk i Szymon
Fot.

Wielu młodych ludzi mieszka ze sobą, aby siebie wzajemnie sprawdzić? Czy jest to konieczne? Powinniśmy raczej mówić o poznaniu, a nie o sprawdzeniu. Bo sprawdza się działanie przedmiotu, a człowieka się poznaje. Jeśli chcemy poznać, jakim człowiekiem jest nasz wybranek (wybranka) i czy będziemy mogli w przyszłości na nim (niej) polegać, możemy się o tym przekonać...

Wielu młodych ludzi mieszka ze sobą, aby siebie wzajemnie „sprawdzić”? Czy jest to konieczne?
Powinniśmy raczej mówić o poznaniu, a nie o sprawdzeniu. Bo sprawdza się działanie przedmiotu, a człowieka się poznaje. Jeśli chcemy poznać, jakim człowiekiem jest nasz wybranek (wybranka) i czy będziemy mogli w przyszłości na nim (niej) polegać, możemy się o tym przekonać podczas wspólnych rozmów, pracy, zabawy, wypoczynku etc. A do tego nie jest nam potrzebne wspólne mieszkanie. Naprawdę nie trzeba ze sobą mieszkać, aby poznać, czy ktoś będzie dobrą żoną czy mężem.
„Sprawdzanie się” niesie ze sobą niebezpieczeństwo szukania ideału, którego przecież nigdy nie znajdziemy. Trzeba wybrać, co jest dla nas najważniejsze. Czy jeżeli narzeczony będzie miał jakieś określone wady, nie może zostać moim mężem? I odwrotnie. Jeżeli narzeczona nie jest idealna, to czy powinienem szukać dalej?
My nie mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem, a po roku małżeństwa możemy powiedzieć, że nic nas nie zaskoczyło, a sprawy, które nam do końca nie odpowiadają, staramy się wspólnie zmieniać. Trzeba umieć zdystansować się do spraw błahych i określić wspólną hierarchię wartości, aby razem osiągnąć szczęście.
 
Czym zatem tak naprawdę jest wspólne mieszkanie przed ślubem?
Mieszkanie razem na pewno nie jest poznawaniem siebie nawzajem. Jest to raczej przyjęcie pewnego stylu życia. Ten, kto doświadczył pięknej miłości, zna również uczucie tęsknoty i oczekiwania na ukochaną osobę. To są ważne uczucia, których nie da się poznać, gdy mieszka się ze sobą.
Mieszkając razem, w rzeczywistości „bawimy się” w rodzinę. Taka zabawa jest jednak złudna. W końcu zawsze można powiedzieć sobie „do widzenia” i się rozstać. W tym tkwi niebezpieczeństwo. Łatwość rozstania powoduję lęk. Zamiast budować piękne uczucie między dwojgiem ludzi, od początku się je niszczy. 
 

Z Małgorzatą i Jarosławem Kocikami,

małżonkami od ponad roku,

rozmawiali:

Szymon Puchalski

Patryk A. Nachaczewski
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki