Logo Przewdonik Katolicki

DA(ł) dom Poznaniowi

Michał Bondyra
Fot.

Za nami kolejna, 25. już rocznica wprowadzenia stanu wojennego ponurej wizytówki działań komunistycznego systemu. Wśród wielu jego ofiar bohaterów są i kapłani. Jeden z nich to dominikanin o. Honoriusz Kowalczyk legenda poznańskiego duszpasterstwa akademickiego. Wypadek czy zabójstwo? W dniu 17.04.1983 r. w Wydartowie gm. Trzemeszno zaistniał...

Za nami kolejna, 25. już rocznica wprowadzenia stanu wojennego – ponurej „wizytówki” działań komunistycznego systemu. Wśród wielu jego ofiar – bohaterów są i kapłani. Jeden z nich to dominikanin o. Honoriusz Kowalczyk – legenda poznańskiego duszpasterstwa akademickiego.

Wypadek czy zabójstwo?
„W dniu 17.04.1983 r. w Wydartowie gm. Trzemeszno zaistniał wypadek drogowy, w wyniku którego śmierć poniósł dominikanin, Stanisław Kowalczyk /o. Honoriusz/. Po wykonaniu czynności (...) Prokurator Rejonowy w Mogilnie umorzył postępowanie z uwagi na brak cech przestępstwa” – tak o tragicznym zdarzeniu, w wyniku którego trzy tygodnie później w szpitalu zmarł o. Kowalczyk, donosiła Oddziałowa Komisja w Poznaniu.

W dalszej części dokumentu dowiadujemy się, że o. Honoriusz zasnął „za kółkiem” prowadzonego przez siebie „malucha” i „jadąc prosto zjechał z zakrętu i uderzył w przydrożne drzewo”. Cień na oficjalną wersję śmierci duchownego rzuca kilka spraw: po pierwsze, brak zakrętu, z którego miało wypaść auto, po drugie, opublikowane w „Gazecie Wyborczej” świadectwo dawnego kierownika budowlanego ośrodka MSW w Kiekrzu koło Poznania z rozmowy z płk. Tuliszką, który miał powiedzieć, że „na tydzień przed wypadkiem zakonnika do ośrodka przyjechała trójka funkcjonariuszy SB z Warszawy. Mieli wołgę i dużego fiata. Pojechali za Honoriuszem i jednym samochodem zepchnęli go z drogi”. W wypadek nie wierzyli też, i nie wierzą, znajomi i rodzina o. Kowalczyka. Jego brat, Kazimierz Kowalczyk, w wywiadzie zamieszczonym na łamach broszury „Jak żyć prawdą. O. Honoriusz Kowalczyk OP 1953-83” stwierdził: „W jakiś czas po pogrzebie z o. Marcinem Babrajem udaliśmy się do Mogilna. Spotkaliśmy się z panią Walter, która jadąc samochodem z mężem miała być świadkiem tego wypadku. Nie chciała z nami rozmawiać”. Z bratem zmarłego rozmawiać też nie chciał pan Wiśniewski – rolnik z Wydartowa, właściciel pola, obok którego rosło drzewo, na którym rozbił się mały fiat dominikanina. – Dajcie mi spokój, mam rodzinę – uciął krótko.

Cztery dni po śmierci o. Honoriusza w milczącym kondukcie żałobnym na cmentarz przy ul. Lutyckiej duchownego odprowadziły tłumy poznaniaków. Pogrzeb był manifestacją ideałów prawdy, wolności i godności człowieka. Ideałów przyświecających „Solidarności”, ale przede wszystkim zmarłemu zakonnikowi. Kim zatem był o. Honoriusz Kowalczyk?

Poddasze i budka w sadzie
Dziś miałby 71 lat. Mieszkańcy Duczmina, w którym urodził się i spędził dzieciństwo, wspominają go jako chłopca z jednej strony radosnego, towarzyskiego i ciekawego świata, a z drugiej pobożnego i refleksyjnego.

W szkole Stanisław, bo tak naprawdę miał na imię o. Kowalczyk, był dobrym uczniem. Wyróżniał się na tle rówieśników w zachowaniu i religijności – przez długi czas był ministrantem. Zdolności plastyczne realizował rysując na poddaszu domu, w którym mieszkał. Później pasję tę rozwijał poprzez fotografię. Ciszę i kontemplację znajdował w budce przy parafialnym sadzie, gdzie doglądając owoców, wiele czytał.

Początek drogi
W wieku 15 lat rozpoczął swoją powołaniową drogę. W Małym Seminarium Marianów w Warszawie nie spędził jednak wiele czasu, bo jak wspomina matka Józefa: „uważał, że jego przeznaczeniem jest zakon o surowszej regule”. Dwa lata później wstąpił do nowicjatu dominikanów w Poznaniu, przyjmując habit i imię Honoriusz. W 1961 roku z rąk bp. Juliana Groblickiego w kościele pw. św. Trójcy w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie. Po dziesięciu dniach wraz ze swoim kuzynem odprawił uroczystą prymicję w rodzinnym Duczyminie. Rok później skończył studia w krakowskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów i wrócił do Poznania. W tym mieście, nie licząc czteroletniej przerwy, spędził resztę życia.

Gospodarz DA Domu
Duszpasterzem akademickim w kościele oo. Dominikanów został w 1974 roku. „Chciałbym, abyście nie czuli się samotni, żebyście nie czuli się zagubieni. Jest dom – DA Dom, to znaczy środowisko, (...) które chce być razem w waszych nadziejach i w waszych troskach” – mówił o duszpasterstwie o. Honoriusz. I faktycznie stworzył studentom, później opozycjonistom i poznaniakom dom. Na codziennych Mszach o godzinie siódmej, tzw. siódemkach, mówił jak żyć prawdą, jak kroczyć trudną drogą Chrystusa. Nie tylko mówił, ale i pisał – wspaniałe wiersze. Swoim życiem pokazywał, jak żyć wiarą, patriotyzmem, jak kształtować własny intelekt i odpowiedzialność za siebie i najbliższych. – U ojca było jedno: i wiara, i słowa, i życie. Właśnie to wyzwoliło we mnie ogromną fascynację, że można żyć tak, jak się mówi i wierzyć w to głęboko – wspominała Weronika – studentka duszpasterstwa o. Honoriusza. W podziemnym piśmie „Przystań” wraz z publikującymi tam studentami otwarcie poruszał dylematy życia w systemie fałszu i pogardy. Studenci go uwielbili, a on był przy nich zawsze. Także wówczas, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego organizował pomoc podczas strajków i aresztowań, później wspierając internowanych i ich rodziny. Te licznie zjawiały się u o. Honoriusza, szukając oparcia i otuchy. I za każdym razem je otrzymywali.

Jego Msze św. za ojczyznę gromadziły tłumy nie tylko braci studenckiej i ich profesorów, ale i ludzi z uniwersytetem zupełnie niezwiązanych. Stał się duchowym przywódcą poznańskiej „Solidarności”. Często inwigilowany przez SB, w końcu za swoją działalność zapłacił cenę najwyższą – życie. „Wierzę, że ostatnie słowo będzie należeć do nieuzbrojonej prawdy i bezwarunkowej miłości” – mówił. Jakże prorocze okazały jego słowa...

Fundacja im. o. Honoriusza Kowalczyka powstała, by wspierać misję zakonu dominikanów oraz prowadzić działalność charytatywną, wychowawczą i edukacyjną poprzez stypendia dla uczniów, studentów, rodzin wielodzietnych i osób niepełnosprawnych. Przy fundacji działają też: Ośrodek Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli „Alethia” oraz Dominikański Ośrodek Pomocy Rodzinie. Konto fundacji: ING Bank Śląski SA 56 1050 1520 1000 0022 7780 0088 Oddział w Poznaniu.


Przy pisaniu artykułu wykorzystałem materiały i fragmenty wypowiedzi z broszury „Jak żyć prawdą. O. Honoriusz Kowalczyk OP 1935-1983” pod red. K. Jakubowskiego.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki