Mięso a sprawa polska

Bruksela zaczyna w końcu dostrzegać konieczność dyplomatycznego wsparcia Polski w jej konflikcie z Rosją. Po raz pierwszy także nie słychać połajanek pod adresem Warszawy za jej bezmyślny upór i działanie na szkodę całej Unii.



Europa powinna okazać Polsce solidarność w jej sporze z Rosją taką opinię wyraził niedawno przewodniczący Komisji...
Czyta się kilka minut

Bruksela zaczyna w końcu dostrzegać konieczność dyplomatycznego wsparcia Polski w jej konflikcie z Rosją. Po raz pierwszy także nie słychać połajanek pod adresem Warszawy za jej „bezmyślny upór” i działanie na „szkodę” całej Unii.

Europa powinna okazać Polsce solidarność w jej sporze z Rosją – taką opinię wyraził niedawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. W podobnym tonie wypowiedziała się też szefowa unijnej dyplomacji Benita Ferrero-Waldner.

W sporze z Rosją postulaty strony polskiej od początku były jasne: zniesienie rosyjskiego embarga na import polskiej żywności oraz dodatkowo podpisanie przez Rosję Europejskiej Karty Energetycznej.

Rosja wprowadziła od 10 listopada 2005 roku zakaz importu mięsa z Polski, a od 14 listopada tego samego roku także produktów pochodzenia roślinnego. Sankcje te uzasadniła fałszowaniem przez polskich eksporterów świadectw weterynaryjnych i fitosanitarnych.

Polska przyznała, iż w handlu żywnością z Rosją miały miejsce pewne nieprawidłowości. Poinformowała też, co zrobiła, aby nie dopuścić do powtórzenia się takiej sytuacji w przyszłości. Jednak rosyjski nadzór weterynaryjny i fitosanitarny podtrzymuje nadal zakaz sprowadzania mięsa i produktów roślinnych z Polski.

„Od miesięcy Moskwa blokuje import żywności z Polski – z tych samych wątpliwych powodów, na jakie powołuje się zakazując wwozu towarów z byłych republik radzieckich, na przykład mołdawskiego czy gruzińskiego wina. Jesteśmy członkiem UE i oczekujemy od innych krajów członkowskich solidarności” – wyjaśnia na łamach niemieckiego dziennika „Der Tagesspiegel” ambasador RP w Berlinie Marek Prawda. Polska dyplomacja podkreśla, że od dawna nasz kraj jest traktowany przez Rosję gorzej niż inne unijne państwa. Warszawa nie może zatem zgodzić się na podpisanie nowego porozumienia Unii z Rosją, skoro stare nie jest przestrzegane.

Strona rosyjska „odbija piłeczkę” argumentując, że import polskiej żywności do Rosji jest kwestią dwustronnych stosunków między naszymi państwami, nie dotyczy zaś relacji z całą Wspólnotą. „Unia Europejska stała się zakładnikiem tego, że polskie władze nie są w stanie zaprowadzić porządku we własnym eksporcie rolnym” – mówił jeszcze niedawno rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

Ostatnio jednak strona rosyjska wyraźnie spuściła z tonu. „Rosja gotowa jest natychmiast znieść embargo na polską żywność, jeśli wszystkie problemy zostaną usunięte” – zapowiedział kilka dni temu ambasador Rosji przy Unii Europejskiej, Władimir Czyżow.

Przyczyna nagłej zmiany stanowiska Moskwy jest banalnie prosta. Wystarczyło bowiem poparcie udzielone dla polskich postulatów przez Francję, Litwę i w końcu Komisję Europejską, by rosyjski niedźwiedź przestał porykiwać i zaczął się „łasić”. Szkoda tylko, że Wspólnota tak rzadko korzysta z wypisanej na unijnych sztandarach zasady wzajemnej „solidarności”. A jak pokazuje życie, jest to najlepsza broń w stosunkach z naszym wielkim wschodnim sąsiadem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2006