Sprawy spadkowe

Tematyka dziedziczenia spadku po zmarłym członku rodziny często powtarza się w pytaniach czytelników, warto więc ponownie wyjaśnić najistotniejsze kwestie z tym związane.



Spadkodawca może powołać do dziedziczenia osoby, którym chce zapisać cały swój majątek. Mogą to być osoby obce, dalsza lub bliższa rodzina, powinowaci, a nawet instytucje.



Ustnie lub pisemnie

W tym celu...
Czyta się kilka minut

Tematyka dziedziczenia spadku po zmarłym członku rodziny często powtarza się w pytaniach czytelników, warto więc ponownie wyjaśnić najistotniejsze kwestie z tym związane.

Spadkodawca może powołać do dziedziczenia osoby, którym chce zapisać cały swój majątek. Mogą to być osoby obce, dalsza lub bliższa rodzina, powinowaci, a nawet instytucje.

Ustnie lub pisemnie

W tym celu na wypadek śmierci spadkodawca sporządza testament. Forma testamentu może być różna. Spadkodawca może sporządzić testament w ten sposób, że go napisze w całości pismem ręcznym, podpisze i opatrzy datą. Testament może być też spisany w formie aktu notarialnego. Ponadto spadkodawca może ustnie oświadczyć swoją ostatnią wolę w obecności dwóch świadków i wobec przewodniczącego zarządu jednostki samorządu terytorialnego, sekretarza powiatu albo gminy lub kierownika urzędu stanu cywilnego. Z tej czynności sporządza się protokół, który musi być podpisany i opatrzony datą przez spadkodawcę.

Istnieją także testamenty szczególne. Testament ustny, polegający na złożeniu oświadczenia przy jednoczesnej obecności co najmniej trzech świadków, jest ważny, gdy istnieje obawa rychłej śmierci spadkodawcy i zachowanie zwykłej formy jest niemożliwe lub utrudnione.

Testament podróżny polega na tym, że spadkodawca przebywający na polskim statku powietrznym lub morskim oświadcza swoją ostatnią wolę w obecności dowódcy statku oraz w obecności dwóch świadków. Ponadto istnieją także testamenty wojskowe, które określają odrębne przepisy.

Najpierw małżonek

Jeżeli spadkodawca nie sporządzi testamentu, wówczas majątek po nim dziedziczą najbliżsi, zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego.

W pierwszej kolejności powołany jest do spadku małżonek zmarłego i jego dzieci. Dziedziczą oni w równych częściach. Jednakże część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza od jednej czwartej całości spadku.

Dla dzieci po kawałku

Najczęściej małżonkowie nie mają rozdzielności majątkowej i dlatego na przykład mieszkanie w połowie jest własnością małżonka, który pozostaje przy życiu, i dodatkowo z części spadkodawcy (zmarłego małżonka) dziedziczy jedną czwartą część tego mieszkania. W sumie więc pozostaje mu trzy czwarte mieszkania. Pozostała część podlega podziałowi pomiędzy dzieci.

Jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. W dalszej kolejności powołani do spadku są rodzice i rodzeństwo zmarłego.

Po śmierci spadkodawcy, w celu korzystania z majątku po zmarłym, osoby zainteresowane muszą złożyć w sądzie wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Kto jest kim?

Spadkodawcą jest osoba, po której śmierci osoby bliskie dziedziczą majątek.

Spadkobiercą jest osoba powołana do dziedziczenia po zmarłym spadkodawcy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2006