Piękno liturgii

Było to w dzień powszedni 20 września. Tego dnia Kościół w liturgii wspomina świętych męczenników koreańskich Andrzeja Kim Taegona, Pawła Chong Hasanga i Towarzyszy. Odprawiałem Mszę św. wraz z czterema kapłanami w polskim kościele w Los Angeles. Wśród wiernych była kobieta w podeszłym wieku. Siedziała w ławce przy ścianie, cały czas wpatrzona w swój modlitewnik. Nie wstała...
Czyta się kilka minut

Było to w dzień powszedni 20 września. Tego dnia Kościół w liturgii wspomina świętych męczenników koreańskich Andrzeja Kim Taegona, Pawła Chong Hasanga i Towarzyszy. Odprawiałem Mszę św. wraz z czterema kapłanami w polskim kościele w Los Angeles. Wśród wiernych była kobieta w podeszłym wieku. Siedziała w ławce przy ścianie, cały czas wpatrzona w swój modlitewnik. Nie wstała ani na początek Eucharystii, ani na Ojcze nasz. Taką postawą wzbudziła moje zainteresowanie. Przy śniadaniu miejscowy proboszcz wszystko wyjaśnił. Owa pani to Wietnamka, która nie umie mówić ani po polsku, ani po angielsku. Chodzi jednak codziennie na Eucharystię i przeżywa ją, modląc się z książeczki.

*

Jednym ze sprawdzianów naszej wiary jest obecność i udział we Mszy św. Przed dziesiątkami lat na Mszę chodziło się, by jej słuchać. Wiązało się to z językiem łacińskim, w jakim wówczas sprawowano Eucharystię. Dziś prawie nikt nie chodzi na Mszę z książeczką do nabożeństwa. W wielu świątyniach teksty pieśni są wyświetlane na rzutniku. Sprawne, nowoczesne nagłośnienie pozwala wszystko słyszeć. Z wyjątkiem „Amen”, „Alleluja” i „Misterium” wszystkie inne słowa, które celebrans wypowiada, są polskie, a więc zrozumiałe. Zakładając, że na Mszę do kościoła ludzie niewierzący prawie nie chodzą, nasze zgromadzenia eucharystyczne winny być piękne poprzez wspólny śpiew, modlitwę, właściwe postawy w czasie sprawowanej liturgii. Czy tak jest?

Głosiłem słowo Boże i odprawiałem Msze św. w setkach kościołów. Piękno liturgii wygląda przeróżnie... Dużo zależy od proboszczów, trochę od organistów, najwięcej jednak od wiary wiernych. Można się ze mną nie zgadzać, że tak prosto to widzę, ale boli mnie i smuci fakt wielu kościołów wypełnionych wiernymi... milczącymi, smutnymi, bez uwagi i bez zaangażowania. Jak ten problem rozwiązać?

Kiedyś lekko poirytowany powiedziałem do młodzieży podczas próby do bierzmowania: jeżeli tak będziecie śpiewać, to będziemy tu tak długo, aż wasz śpiew będzie normalny, choćby to trwało do północy... Po kilku minutach świątynia rozbrzmiewała gromkim, wspólnym śpiewem. Tak można postąpić tylko z kandydatami do bierzmowania. A co zrobić z tymi, którzy w niedzielę wypełniają nasze świątynie?

Pozostawiam problem bez rozwiązania, trochę w poczuciu bezradności, mając żywo w pamięci spotkaną na Mszy w Los Angeles Wietnamkę, która niczego nie rozumiejąc, każde dnia chodziła do kościoła.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2006