Celibat i nie tylko

W ostatnich tygodniach pojawiło się kilka interesujących danych o wynikach badań znanego socjologa (notabene od razu wyznam, że to kolega z pracy). Jeden z tych wyników mówił o opinii polskich duchownych na temat celibatu. Krytyczną opinię wobec dotychczasowej praktyki miało wyrazić aż 49 procent badanych. Takie dane szybko zostały rozpowszechnione. Wkrótce pan profesor podał następne...
Czyta się kilka minut

W ostatnich tygodniach pojawiło się kilka interesujących danych o wynikach badań znanego socjologa (notabene od razu wyznam, że to kolega z pracy). Jeden z tych wyników mówił o opinii polskich duchownych na temat celibatu. Krytyczną opinię wobec dotychczasowej praktyki miało wyrazić aż 49 procent badanych. Takie dane szybko zostały rozpowszechnione. Wkrótce pan profesor podał następne wyniki. Tym razem dotyczące niezwykle niskiej świadomości religijnej katechizowanych gimnazjalistów. Oczywiście, mam świadomość, że forum „Przewodnika” nie jest pierwszym miejscem do polemiki. Tę polemikę musimy podjąć wkrótce w cztery oczy. Ale zanim do niej dojdzie (jest czas urlopu), chciałbym zwrócić uwagę na jedną czy drugą kwestię, skoro rzecz została upubliczniona. Spytałem moich kolegów z pracy (jest nas kilkudziesięciu kapłanów), kto z nas był przez profesora socjologa ankietowany. Nikt. Po prostu nikt.

Nie mogę polemizować z wynikami dotyczącymi gimnazjalistów, ale z tymi dotyczącymi księży – tak. Kiedyś słyszałem opinię tego samego badacza o niskim poziomie intelektualnym kandydatów do kapłaństwa. Wcześniej obserwowałem losy moich studentów, którzy zrezygnowali z seminarium. Pokończyli studia na poznańskim uniwersytecie, jeden z nich jako adiunkt wyjechał do Stanów, na którąś z uczelni. Badania socjologiczne często prowokują do dyskusji, do myślenia. Nie traktowałbym ich jednak jako wyroczni. A nawet często pytałbym o ich rzetelność. Opinie o celibacie są np. nieprawdziwe. Co nie znaczy, że księża nie przeżywają trudnych chwil, nie zmagają się z samotnością. To problem samotności (i bezużyteczności) jest dziś, jak sądzę, jednym z bardziej bolesnych. Stąd też tak popularne stają się psychoterapie, które przenikają na przykład rekolekcje kapłańskie. To także swoiste opium dla kleru. W przeżywaniu kapłaństwa nie pomagają ani niewygodne badania diagnozujące kryzys, ani terapie kalkowane z poradni dla trudnej młodzieży. Tak podpowiada nie tylko wiara, ale i rozsądek.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 32/2006