Gdzie się podział kardynał Ratzinger?

W ubiegłym tygodniu Benedykt XVI odwiedził Radio Watykańskie. Papieska rozgłośnia to środowisko szczególne: ludzie, którzy na co dzień żyją papieżem, czytają jego dokumenty i przemówienia, śledzą każdy jego krok. Często spotykają się również z biskupami i politykami różnej rangi. Słowem, ludzie obyci z papieżem, purpurą i VIP-ami.

Od lat znali też kard. Ratzingera. Jechali...
Czyta się kilka minut

W ubiegłym tygodniu Benedykt XVI odwiedził Radio Watykańskie. Papieska rozgłośnia to środowisko szczególne: ludzie, którzy na co dzień żyją papieżem, czytają jego dokumenty i przemówienia, śledzą każdy jego krok. Często spotykają się również z biskupami i politykami różnej rangi. Słowem, ludzie obyci z papieżem, purpurą i VIP-ami.

Od lat znali też kard. Ratzingera. Jechali z nim w windzie, kiedy udawał się do Sekcji Niemieckiej, spotykali go na Placu św. Piotra, gdy rano szedł do pracy, widzieli, jak karmi swoje koty.

Do tychże ludzi przyszedł, wydawałoby się, stary znajomy. Przez dwie godziny patrzyłem w telewizji, nie wierząc własnym oczom, jak ci ludzie tracą dziennikarską odwagę. Najwyraźniej dało się to odczuć w Sekcji Niemieckiej. Przecież znali się od dawna. Kard. Ratzinger tak często tu bywał... a teraz stali jak wryci, zbici z tropu na widok białych szat. Na co czekali? „Nie bójcie się, to ja jestem... Józef, wasz brat” – mógłby im powiedzieć Stary Znajomy.

Podczas papieskiej wizyty najlepiej wypadli Polacy. Trudno się dziwić. Przez długie lata polskiego pontyfikatu zdążyli poznać, czym jest ten niezwykły papieski „majestat”, który teologia nazywa łaską stanu. Bardzo szybko udało im się wytworzyć rodzinną atmosferę. Wręczyli Papieżowi płytę, ukazującą jego postępy w nauce języka polskiego, które sami ocenili na czwórkę: bene detto.

Najgłębiej przemówiło do mnie jednak wyznanie sędziwego już czeskiego jezuity o. Koláčka, który papieskiemu radiu poświęcił całe swe kapłańskie życie. Nieraz widział kard. Ratzingera i nieraz pozdrawiał go bez przejęcia. Teraz jednak ze łzami w oczach wyznał, że największą nagrodą za te długie dziesięciolecia pracy było dla niego to, że mógł ucałować rękę Benedykta XVI. To wystarczyło, aby zrozumieć, że kard. Ratzinger odszedł już na zawsze.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2006