Jeśli wierzymy, że po władzę sięga się, aby zrealizować pewien program polityczny, a nie po to, aby
wprowadzić na urzędy nowych grasujących, to wtedy interesujące...
Czy prawica wygra wybory w 2009 roku? Nie, to nie pomyłka! Jest to bowiem pytanie o zdolność prawicy do rządzenia - pytanie o zdolność do realizacji programu, który przyniesie sukces w postaci ponownego mandatu do rządzenia.
Jeśli wierzymy, że po władzę sięga się, aby zrealizować pewien program polityczny, a nie po to, aby
wprowadzić na urzędy nowych grasujących, to wtedy interesujące będzie spojrzenie na doświadczenie rządów AWS w latach 1997-2001. Powróćmy do okresu tamtych rządów i przyjrzyjmy się wnioskom, jakie płyną z błędów AWS dla wyborów programowych i sposobu rządzenia prawicy.
Przypomnijmy, że AWS przystąpiła do rządzenia z hasłem przeprowadzenia czterech wielkich reform: administracyjnej, emerytalnej, szkolnictwa oraz zdrowia. Reformy te zostały wprowadzone równolegle, zaledwie rok po rozpoczęciu rządzenia, a rządzący mieli nadzieję, że ich efekty ujawnią się wystarczająco szybko, aby przynieść pozytywne owoce u końca kadencji i zwiększyć szanse na wyborcze zwycięstwo rządzących.
Plan się nie powiódł tyleż z powodów błędów koncepcyjnych reform (przykładem jest stworzenie powiatów), co z niedoceniania trudności administracyjnych, które takie reformy muszą napotkać. Jedną rzeczą jest bowiem napisanie ustawy proponującej zmiany instytucjonalne, inną natomiast wdrożenie tych zmian w sposób minimalizujący koszty i konfuzję obywateli. Owe wielkie reformy były niedopracowane w szczegółach, niesione przez hurraoptymizm swoich propagatorów oraz wprowadzane bez świadomości negatywnych skutków, które mogą przynieść. I tak w przypadku reformy ochrony zdrowia położono nadmierny akcent na zmianę sposobu finansowania (przejście od finansowania z budżetu państwa na finansowanie z wydzielonego funduszu), a nie dostrzeżono wagi stworzenia listy bezpłatnych usług medycznych przysługujących wszystkim obywatelom. Bez listy bezpłatnych usług medycznych, bez wyceny kosztów standardowych usług i bez informacji o częstotliwości zachorowań różnego typu, reforma systemu ochrony zdrowia musiała się zakończyć tym, czym się zakończyła: ujawnieniem kiepskiego stanu systemu, a nie jego uzdrowieniem.
A eksperci czekają
W decyzjach programowych liderzy opozycji zdają się bardziej ufać swojej intuicji niż analizom eksperckim. Państwo polskie oszczędza na analizie polityk publicznych, a z potencjalnie użytecznych instytucji takich jak Rządowe Centrum Studiów Strategicznych czyni synekury dla drugorzędnych polityków. To powinno się zmienić, gdyż żaden z wysokorozwiniętych krajów świata nie lekceważy, tak jak Polska, konieczności wspomagania procesu rządzenia przez ośrodki eksperckie.
Pamiętając okres rządzenia AWS, liderzy prawicowych partii zdają się obecnie wyciągać jeden wniosek z doświadczenia AWS: nie zapowiadają żadnych wielkich reform (pomysłu zmiany ordynacji wyborczej czy likwidacji Senatu nie zaliczam do takiej grupy). Nadmiar ostrożności może okazać się jednak szkodliwy. Państwo polskie wymaga zdecydowanego remontu w wielu obszarach swojego funkcjonowania. Potrzebny jest teraz radykalizm reformatorów, bez zapowiadania radykalnych refom.
Jeśli mianem radykalizmu reformatorów nazwiemy zdolność przekonania ludzi do zmian oraz zdolność do konsekwentnej realizacji programu nawet wbrew interesom części administracji i środowisk politycznych, to taki radykalizm jest potrzebny i prawdopodobnie okaże się politycznie skuteczny.
Na czym mógłby polegać radykalizm reformatorów? Po pierwsze, rząd powinien wziąć bezpośrednią odpowiedzialność za zarządzanie pozostałym majątkiem państwowym. Stworzony dotychczas system, w którym nadzór właścicielski państwa jest sprawowany przez rady nadzorcze, okazał się systemem tworzenia synekur i polem politycznej korupcji. Oczywiście rząd i minister Skarbu Państwa odpowiadają w ostatecznym rachunku za jakość zarządzania w przedsiębiorstwach państwowych, lecz ta odpowiedzialność jest obecnie pośrednia i pozorna. Przywrócenie odpowiedzialności bezpośredniej i jednoosobowej, nie pogorszyłoby jakości zarządzania, zmniejszyłoby natomiast koszty istnienia tego niewydajnego ładu korporacyjnego.
Nowi rządzący powinni pamiętać o tym, że stosunek do własności państwowej nie dzieli już ludzi na komunistów i liberałów, lecz jest testem z etyki powinności. Wskaźnikiem upadku etycznego elit III Rzeczpospolitej jest właśnie to, że w przedsiębiorstwach państwowych nie pojawił się prawie żaden menedżer, którego motywacje byłyby motywacjami Eugeniusza Kwiatkowskiego. Realizowana dotychczas prywatyzacja była często prywatyzacją z obawy przed menedżerami, którzy z oportunizmu zdradzą mandat powiernika narodu.
Po drugie, rząd powinien dokonać przeglądu struktur administracyjnych państwa, starając się wyeliminować urzędy, agencje lub fundusze, które straciły swoją przydatność lub działają w sposób niesprawny. Słabe państwo, o czym się coraz bardziej przekonujemy, jest nieuzasadnionym kosztem dla swoich obywateli. Wzmocnienie państwa nie jest, rozwiejmy kolejne uprzedzenie, postulatem etatysty, lecz warunkiem pomyślnego rozwoju społeczeństwa i narodu.
Wsparcie dla słów
Po trzecie, rząd inspirowany wartościami chrześcijańskimi powinien pamiętać o tym, że wartości powinny być wspierane poprzez odpowiednie programy i zmiany instytucjonalne. To rząd i ministerstwa powinny być twórcami takich programów i propozycji instytucjonalnych. Jeśli stwierdzenia te brzmią nader enigmatycznie, to zilustrujmy je przykładami. Sądzę, że z ust przyszłego premiera padną słowa o stworzeniu polityki prorodzinnej. Później jednak możemy się dowiedzieć, że polityka ta otrzyma małe wsparcie z powodu braku środków i nadmiaru innych priorytetów. Tak nie musiałoby być, gdyby przyszły minister finansów przypomniał sobie, że na przykład zmiana w zasadach rozliczania podatku dochodowego od osób fizycznych ze wspólnego rozliczania małżonków na rozliczanie z uwzględnieniem tzw. ilorazu rodzinnego, uwzględniającego liczbę pozostających na utrzymaniu dzieci, przestałaby dawać ten sam przywilej bezdzietnej parze co wielodzietnej rodzinie. Taki sposób opodatkowania stałby się wreszcie prawdziwie prorodzinny bez zwiększania kosztów podatkowych. Ciągnąc dalej wątek polityki prorodzinnej, można przypuszczać, że rząd, który chciałby poważnie taką politykę prowadzić, nie będzie gwarantował (i subsydiował) wydatków na jednorazowe harce zawodowych piłkarzy, lecz dostępne środki przeznaczy na poprawę warunków uprawiania sportu i rekreacji w szkołach.
Przede wszystkim Polska
Po czwarte, taki rząd powinien mierzyć propozycje Komisji Europejskiej, Stanów Zjednoczonych czy jakiejkolwiek organizacji międzynarodowej miarą interesu polskiego państwa, strzegąc nas przed naiwnością hurraglobalizatorów. Jest to postulat tyleż zasadny, zważywszy na ogrom szkód, które liberalny internacjonalizm poczynił w Polsce - świetnie pokazuje to Zdzisław Krasnodębski w książce "Demokracja peryferii" - co ogromnie trudny wobec stopnia uzależnienia polskiej gospodarki i, co niezmiernie ważne, polskich mediów od czynników międzynarodowych. Choć to prawie banalne, wypada przypomnieć, że nie wszystkie zmiany proponowane przez międzynarodowych doradców lub dyktowane przez organizacje międzynarodowe są korzystne dla Polski i polskich obywateli. Choćby nam mówiono inaczej, polski komisarz w Brukseli jest i powinien być przede wszystkim reprezentantem Polski, a polscy ambasadorowie i radcy handlowi nie są i nie powinni czuć się reprezentantami Unii Europejskiej, lecz przedstawicielami Polski, polskich obywateli i polskich przedsiębiorstw.
Prezydenci amerykańscy, jak na przykład Ronald Reagan, czy premierzy brytyjscy, jak Margaret Thatcher, byli zdolni do przeprowadzania skutecznych zmian społecznych tylko wtedy, gdy rządzili co najmniej dwie kadencje. Polska potrzebuje rządów trwających 8-12 lat. Kluczem do zwycięstwa prawicy w 2009 roku jest umiejętność usprawnienia państwa i posłużenia się państwem w celach, które zaowocują pożytkiem społecznym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!






