Logo Przewdonik Katolicki

Wartości w cenie

Natalia Budzyńska
Fot.

Po ogromnym sukcesie finansowym "Pasji" Mela Gibsona amerykańscy biznesmeni związani z przemysłem filmowym zauważyli, że potrzeby widzów są jednak inne niż przypuszczali przez długie lata. Badania rynku udowodniły, że filmy ukazujące przemoc przynoszą o wiele mniej dochodów niż te z kategorii filmu familijnego lub wręcz wprost odnoszące się do moralności chrześcijańskiej. Teraz...

Po ogromnym sukcesie finansowym "Pasji" Mela Gibsona amerykańscy biznesmeni związani z przemysłem filmowym zauważyli, że potrzeby widzów są jednak inne niż przypuszczali przez długie lata. Badania rynku udowodniły, że filmy ukazujące przemoc przynoszą o wiele mniej dochodów niż te z kategorii filmu familijnego lub wręcz wprost odnoszące się do moralności chrześcijańskiej. Teraz na ten olbrzymi - jak się okazuje - target zwróciły uwagę największe wytwórnie filmowe Hollywoodu.



W latach 1999-2000 jedna z chrześcijańskich organizacji skupiająca reżyserów, scenarzystów i producentów filmowych przeprowadziła w Hollywood badania nad finansowymi wpływami z projekcji, które można podzielić bardzo ogólnie na dwie kategorie: filmy ukazujące przemoc i światopogląd przeciwny chrześcijańskiemu (mieściły się tu obrazy opisane szczegółowo jako obsceniczne, epatujące wulgarnym seksem, o tematyce homoseksualnej, agresywne wobec chrześcijaństwa, opierające się na oświeceniowej wizji świata itd.) oraz propagujące wartości moralne zgodne z chrześcijaństwem (tutaj mowa jest także o filmach opartych na historiach biblijnych, takich, które wprost odnoszą się do chrześcijaństwa oraz tych, które ukazują jedynie takie właśnie wartości). Okazało się, że widzowie wcale nie mają ochoty oglądać przemocy i wyuzdanego seksu. Statystyki wykazały, że przyjazne filmy familijne z silnym przekazem moralnym mogą przynieść więcej korzyści finansowych niż jakikolwiek inny obraz!

Zaczęło się od "Pasji"


Dotąd Hollywood żył złudzeniem, że Ameryka nie interesuje się Bogiem, a wiara Amerykanów nie miała prawie żadnego odzwierciedlenia w kinie. Wystarczy przypomnieć sobie historię "Pasji". W okresie produkcji Mel Gibson był wyśmiewany w branżowych pismach, a jego pomysł nakręcenia filmu w najlepszym razie spotykał się ze zdziwieniem. Przez długi czas żaden hollywoodzki producent nie chciał do "Pasji" przyłożyć ręki, przewidując wielką klapę finansową, i Gibson musiał sam wyłożyć własne pieniądze. Potem bardzo długo nie mógł znaleźć dystrybutora, żadna firma nie chciała rozpowszechniać filmu, którego - jak przypuszczano - nikt nie będzie miał zamiaru oglądać. Dziś wydaje się, że Hollywood żył w jakiejś wielkiej iluzji, nie biorąc w ogóle pod uwagę faktu, że 85 proc. Amerykanów uważa się za chrześcijan i stanowi przecież potencjalny target dla tego rodzaju obrazów. Inaczej oceniła ten wielki rynek firma Motive Entertainment, która zajęła się promocją "Pasji". I oto: w ciągu pięciu dni "Pasja" zarobiła 125 milionów dolarów! Jest to suma, jakiej nie może osiągnąć niejeden film z gwiazdorską obsadą! Jaki był pomysł na promocję Motive Entertainment? Przedpremierowe pokazy w kościołach. Dziś firma ma nawet osobny dział: Faith & Family Market i dostrzega widza wymagającego od mediów mocnych i jasno określonych duchowych i moralnych wartości. Przy tym ważna jest wysoka jakość produktu, co stanowi wyzwanie dla wielkich wytwórni, których stać na zatrudnianie dobrych reżyserów, najlepszych scenarzystów i popularnych aktorów. Jest bardzo prawdopodobne, że z filmem stanie się to samo co z muzyką chrześcijańską, która z poziomu alternatywy weszła na poziom całkowitego profesjonalizmu ze świetnymi studiami nagrań, stacjami radiowymi i wielkimi trasami koncertowymi wykonawców tego gatunku. To wszystko przeżywa w ostatnich latach prawdziwy boom w USA. Podobnie jest z rynkiem księgarskim: według Christian Booksellers Association w ostatnim czasie nastąpił wzrost sprzedaży książek o tematyce religijnej aż o 15 proc. (przy czym wzrost sprzedaży w ogóle wyniósł 9 proc.). Hollywood otrząsnął się nareszcie i zauważył, że filmy familijne oraz religijne to po prostu przysłowiowa żyła złota.

Zwiastuny w kościele


Istnieje wiele stron internetowych, prezentujących ocenę filmów granych w kinach i wydawanych na DVD, pod kątem wartości zgodnych ze światopoglądem chrześcijańskim. Jedną z nich jest cleanfilms.com.
Podobne witryny otwierają nie tylko organizacje chrześcijańskie, ale same wytwórnie filmowe, np. Twentieth Century Fox (www.foxfaith.com). Prezentuje ona tam "rodzinne i chrześcijańskie produkcje, które spodobają się wszystkim widzom". W jego ślady idzie Disney, którego najnowszy obraz "The Greatest Game Ever Played" w formie zwiastunów można obejrzeć w amerykańskich kościołach. Opowiada on o drodze zawodowej sportowca Francisa Ouimeta żyjącego na początku XX wieku. - To film o rodzinie, o walce o swoje marzenia, odwadze. Przedstawia świeckie wartości, które jednak niosą w sobie potencjał wartości chrześcijańskich - mówi Dennis Rice, odpowiedzialny za promocję w Walt Disney Studios. Wcześniej promowano w kościołach komedię o relacjach między ojcem a synem "The Thing About My Folks" oraz "Egzorcyzmy Emily Rose", na których pokazy przedpremierowe zapraszano przedstawicieli wszystkich Kościołów. Wielką kampanię reklamową wchodzącej niedługo na ekrany produkcji Disneya "Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa" przygotował Motive Entertainment. Disney sprzymierzył się też z organizacjami chrześcijańskimi m.in. Campus Crusade for Christ czy National Association of Evangelicals oraz firmami takimi jak Outreach, która jest producentem artykułów religijnych. Celem tej ostatniej jest "sprawić, by jak najwięcej ludzi dotarło do Chrystusa". Przez swoje działania marketingowe "pomaga Kościołom działać efektywniej, opierając się o nowe narzędzia komunikacji". Dziś posiada olbrzymią ofertę gadżetów związanych z "Narnią": od pocztówek przez książki po wykłady, które mają pomóc dzieciom zrozumieć całą duchową prawdę dzieła C.S. Lewisa. W przypadku tej produkcji to nic dziwnego: sam Lewis pisząc cały cykl o Narnii, miał właśnie taki zamiar: ewangelizacyjny. Wiele kościołów w USA i Wielkiej Brytanii już zamawia dla swoich wiernych bilety na seanse, a przy okazji premiery (7 grudnia w The Royal Albert Hall w Londynie) przygotowano imprezy i przedstawienia teatralne.
Polska premiera filmu odbędzie się już niedługo, bo 6 stycznia. Czy nasi duszpasterze widzą w tym wydarzeniu jakąś misję ewangelizacyjną? Dobrze by było, ponieważ jest to idealne antidotum na powszechnego wśród młodzieży i coraz młodszych dzieci cwanego Harry'ego Pottera.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki