Sytuacja Kościoła w Hiszpanii jest nadzwyczaj trudna, nie tylko z powodu napiętych stosunków z socjalistycznym rządem premiera Jose Luisa Rodrigueza Zapatero. W Polsce nadal pokutuje opinia, że Hiszpania jest krajem katolickim, a Kościół cieszy się w społeczeństwie powszechnym szacunkiem. Zdaniem wielu Polaków jego sytuację można śmiało porównać do tej, w jakiej znajduje się on w naszym kraju. Tymczasem, przynajmniej w znacznej mierze, jest to nieprawda.
Jeśli porównamy deklaracje Polaków i Hiszpanów pod kątem wyznawanej przez nich religii, to wyniki są rzeczywiście porównywalne. W Polsce wskaźnik osób deklarujących katolicyzm przekracza znacznie 90 proc., w Hiszpanii zaś jest w tej chwili niewiele niższy od tej granicy. Warto jednak zwrócić uwagę, że w Hiszpanii istnieje liczna grupa (około 10 proc. społeczeństwa), która otwarcie deklaruje swą bezwyznaniowość. Natomiast inne grupy religijne, wśród których należy wymienić żydów, protestantów, a przede wszystkim muzułmanów, stanowią nie więcej niż 2 proc. społeczeństwa. Oczywiście osobnym problemem jest obecność w tym kraju silnej mniejszości muzułmańskiej wśród imigrantów, której to szeregi gwałtownie rosną, a nie są odzwierciedlone w tej statystyce.
Do tej pory w Hiszpanii można było w szkole korzystać z lekcji religii. W istniejących trzech typach szkół - kościelnych, prywatnych i państwowych - odsetek uczniów korzystających z tej formy nauki był bardzo zróżnicowany. W szkołach kościelnych niemal wszyscy uczniowie uczyli się religii, ale już w najbardziej popularnych szkołach publicznych nawet 50 proc. dzieci, a zwłaszcza dorastającej młodzieży, nie uczęszczało na te zajęcia. W szkołach prywatnych, wśród których znaczna część ma charakter katolicki, ok. 30 proc. uczniów nie wyrażało chęci uczestnictwa w lekcjach religii. Wydaje się więc, że znaczna część młodzieży znajdowała się w ogóle poza wpływem Kościoła. Osobną kwestią jest to, że z pewnością pozostała część nie składa się wyłącznie ze zdeklarowanych zwolenników nauki Kościoła.
Bolesny problem w hiszpańskim Kościele stanowiły powołania kapłańskie. Jeszcze na początku lat sześćdziesiątych ich liczba nie tylko starczała na potrzeby miejscowe, lecz pozwalała Hiszpanii być prawdziwym "zagłębiem misyjnym". Z kraju tego rekrutowała się większość kleru południowo-amerykańskiego oraz poważna liczba misjonarzy pracujących w Afryce czy w Azji. Teraz liczba powołań jest ponad trzy i pół razy niższa niż w porównywalnej pod względem liczby ludności Polsce (w Hiszpanii jest około 2000 seminarzystów wszystkich typów, w Polsce niemal 6800). Jest to stan długotrwały, będący rezultatem jeszcze dramatycznego kryzysu posoborowego. Na szczęście, w Hiszpanii liczba powołań lekko wzrasta od około dziesięciu lat, a dno kryzysu przypadało na lata osiemdziesiąte XX wieku. Jego rozmiar był jednak zastraszający - w jednej tylko diecezji - w Pampelunie, gdzie wybudowano w latach pięćdziesiątych seminarium dla 1000 (sic!) alumnów, dziś jest ich 25.
Aborcja główną przyczyną śmiertelności
Innym wskaźnikiem pokazującym stan dechrystianizacji społeczeństwa hiszpańskiego jest problem aborcji. Jest tu ona dopuszczalna od dwudziestu lat. Wprawdzie istnieje ustawa zakazująca zabijania dzieci nienarodzonych, ale dopuszcza ona trzy wyjątki. Jednym z nich jest, powszechnie dziś nadużywany, kazus zagrożenia zdrowia psychicznego i fizycznego matki. Mówi się o tym, że w tej chwili działają kliniki aborcyjne, w których korzysta się z gotowych podpisanych in blanco przez psychiatrów formularzy, stwierdzających, że ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego matki.
Liczbę corocznych aborcji ocenia się na 80 tysięcy. Jest ona jeszcze bardziej przerażająca, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Hiszpania jest krajem, w którym powszechnie dostępne są środki antykoncepcyjne, fundusze rządowe przeznaczane są od lat na propagowanie użycia prezerwatyw, a legalne są nawet pigułki poronne typu RU-486. Mimo to w ciągu dwudziestu lat poddano aborcji niemal 900 tys. dzieci i liczba ta stale rośnie. Do aborcji uciekają się coraz młodsze matki. W tej chwili co szósta matka decyduje się na "zabieg". Aborcja jest też głównym powodem zgonów w Hiszpanii, przewyższając takie przyczyny jak wypadki, a nawet choroby.
Pierwsze jaskółki wiosny
Od lat sześćdziesiątych Kościół katolicki trwał w permanentnej defensywie społecznej i kulturowej. Bił się w piersi za błędy frankizmu, te prawdziwe i te domniemane, choć przecież nie był odpowiedzialny za kształt hiszpańskiego ustroju politycznego. Chaos powiększał jeszcze kryzys posoborowy, który umożliwił penetrację Kościoła przez środowiska marksistowskie, które często używały go do własnych celów, nieraz przy przyzwoleniu lub nawet aktywnej współpracy biskupów i duchowieństwa.
Dziś wydaje się, że sytuacja sprzed trzydziestu laty definitywnie minęła. Kościół za pontyfikatu Jana Pawła II zdecydowanie się odrodził. Powstrzymano spadek liczby powołań. Biskupi zdecydowanie opowiedzieli się za wiernością papieżowi. Z większym niż dotychczas oddaniem poświęcili się zagadnieniom duszpasterskim, rezygnując z opacznie pojmowanych "zobowiązań" politycznych i socjalnych. Wielu obecnie wyznaczanych biskupów związanych jest z prężnymi środowiskami katolików świeckich, którzy od kilkunastu lat stają się najbardziej aktywnym i zarazem najbardziej ortodoksyjnym czynnikiem w Kościele. Przecież stąd wywodzą się niektóre z nowych instytucji i ruchów kościelnych, które potem uzyskały znaczenie uniwersalne. Wymieńmy choćby dwa, z wdzięcznością wspominane przez Jana Pawła II: Opus Dei i Neokatechumenat. W Hiszpanii są one z pewnością zjawiskami o największym zasięgu oddziaływania. Obok nich działają też jednak inne, np. Comunión y Liberación, Legioniści Chrystusa itd. Wszystkie te środowiska aktywnie działają na polu społecznym, zakładają szkoły, stowarzyszenia, wydawnictwa, czasopisma, a nawet uczelnie. Jednak to prężne katolickie społeczeństwo obywatelskie nie znajduje wsparcia na polu politycznym.
Za państwowe pieniądze
Wzajemne stosunki między państwem i Kościołem regulowane są przez tzw. umowy cząstkowe zawarte w 1976 oraz 1979 roku. Umowy te, podpisane po śmierci generała Franco, miały mieć charakter tymczasowy i zostały zawarte w celu zmiany wyznaniowego charakteru państwa, usunięcia związanych z tym wzajemnych przywilejów oraz dostosowania Kościoła do istnienia w nowych demokratycznych realiach.
Przewidywały one możliwość nauki religii w szkołach publicznych, a także zobowiązywały państwo do wspierania Kościoła z funduszy publicznych. Wsparcie państwowe ma swoje uzasadnienie historyczne, ponieważ od czasu konfiskat mienia kościelnego przez liberalne XIX-wieczne rządy państwo hiszpańskie miało wobec Kościoła zobowiązania odszkodowawcze, odebrało bowiem podstawę finansowania wielu instytucjom kościelnym. Zobowiązania te były stale negowane przez antyklerykałów, którzy fundusz przedstawiali jako nadzwyczajny przywilej dla Kościoła.
Socjaliści zapowiadają skasowanie tego funduszu lub jego podział między cztery główne religie - oprócz katolików, także żydów, muzułmanów i protestantów. Ponoszone przez państwo wydatki w przeważającej mierze przeznaczone są na utrzymanie obiektów zabytkowych. Ponad 80 proc. zabytków hiszpańskich należy bowiem do instytucji kościelnych. W ten czy w inny sposób pieniądze te i tak trafią zapewne do Kościoła.
Jednak nie tylko antyklerykalny rząd, lecz także sam Kościół deklaruje dążenie do samofinansowania. Biskupi hiszpańscy pragną bowiem wytrącić z rąk polityków narzędzie wykorzystywane do mniej lub bardziej zawoalowanych szantażów.
Sprawa edukacji
W rękach rządu pozostanie jeszcze jedno narzędzie stałego nacisku i prawdopodobnych, zaogniających się konfliktów. Są nim zagadnienia edukacyjne. Socjaliści już przedstawili projekt reformy edukacji, który ogranicza prawa rodziców do wyboru placówki, w której uczą się dzieci, a także limituje dostęp do nauczania religii. W zanadrzu mają też groźbę odcięcia szkół prywatnych - w większości katolickich - od wsparcia publicznego. Po tym "zabiegu" wielu hiszpańskich katolików nie będzie na nie stać i będą oni skazani na szkoły publiczne, poddawane naciskom ideologicznym ze strony rządu. Projekt reformy edukacji spotkał się już z ostrą reakcją biskupów i Stolicy Apostolskiej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!







