To nie rządzącym zawdzięczamy wolność

Z arcybiskupem Granady, Mons. Javierem Martinezem Fernandezem,

rozmawia Paweł Skibiński



Opinia publiczna w Polsce jest zdumiona obecną laicyzacyjną polityką rządu hiszpańskiego. Co Wasza Ekscelencja sądzi o całym programie reform rządu Zapatero?

Rząd podejmuje bardzo brzemienne w skutki decyzje polityczne. Zmieniają one życie polityczne w Hiszpanii, która przestaje być krajem...
Czyta się kilka minut

Z arcybiskupem Granady, Mons. Javierem Martinezem Fernandezem,

rozmawia Paweł Skibiński

Opinia publiczna w Polsce jest zdumiona obecną laicyzacyjną polityką rządu hiszpańskiego. Co Wasza Ekscelencja sądzi o całym programie reform rządu Zapatero?

– Rząd podejmuje bardzo brzemienne w skutki decyzje polityczne. Zmieniają one życie polityczne w Hiszpanii, która przestaje być krajem demokratycznym, a staje się rzeczywiście państwem totalitarnym, dyktatorskim. Zwłaszcza zgłoszony przez rząd projekt ustawy oświatowej w znacznym stopniu ogranicza wolność rodziców, wolność całego społeczeństwa. Nie będą oni mogli tworzyć ośrodków edukacyjnych, jakich pragną, ani uczestniczyć w programach wychowawczych, jakich sobie życzą dla swoich dzieci. W praktyce będzie to oznaczać poważne ograniczenie możliwości korzystania z wolności religijnej, która jest podstawą pozostałych wolności, obok wolności myślenia i wyrażania swych opinii. To będzie miało znaczące skutki tak społeczne, jak i polityczne.

Które rozwiązania tej ustawy uważa Ksiądz Arcybiskup za szczególnie szkodliwe?

– Ograniczenie możliwości Kościoła, a także jakiejkolwiek innej grupy, swobodnego tworzenia szkół. Fakt, iż uczniowie muszą chodzić do szkół, które znajdują się w pobliżu ich miejsca zamieszkania, mimo że nie odpowiadają one modelowi wychowawczemu, jakiego pragną ich rodzice i oni sami. Dające się przewidzieć ograniczenia w sferze programów nauczania. Praktyczne wypchnięcie nauczania religii poza szkołę albo poza oficjalny plan zajęć, niebranie pod uwagę ocen uzyskanych z tych zajęć. Wszystko to są kroki rzeczywiście ograniczające wolność rodziców w sferze edukacji swych dzieci. Państwo jawi się tu jako wyłączny podmiot odpowiedzialny za edukację.

W wyniku przyjęcia rządowego projektu możliwy jest także pewien rodzaj ekonomicznego szantażu względem tych, którzy niezgodnie z wolą państwa nauczają zagadnień społecznych, do których należą takie sprawy, jak: ludzka seksualność, małżeństwo, rodzina, koncepcja człowieka i sens życia ludzkiego etc.

Chodzi tutaj o szeroką sferę tzw. edukacji uzgadnianej – tj. szkół, które korzystają z publicznego wsparcia w zamian za realizowanie uzgodnionego z państwem programu, czy tak?

– Instytucje oświatowe tego typu w ramach nowego prawa będą miały bardzo ograniczoną swobodę działania. Ustawa rządowa stwarza możliwość, by państwo stosowało taki szantaż. Niektórzy politycy już mówili o tym, że można ograniczyć środki tym, którzy nie nauczają w zgodzie z przyjętą przez parlament koncepcją małżeństwa i teorią nt. homoseksualizmu.

Istnieją także zagrożenia dla swobody wypowiedzi. Choćby atak na radiową stację COPE [katolicką rozgłośnię radiową, która została poddana naciskom prawnym przez lewicowy rząd regionalny w Katalonii, cieszący się poparciem rządu centralnego – przyp. PS], a także wobec prasy, która zachowuje się ze względną swobodą. Wszystko to tworzy pewną totalitarną atmosferę. Sprawia ona, że – moim zdaniem – wątpliwe jest, czy obecny rząd hiszpański to rzeczywiście rząd socjalistyczny. Z decyzji tego gabinetu i wypowiedzi jego przedstawicieli przebija postawa charakterystyczna raczej dla nihilizmu rodem z 1968 roku. Retoryka rządzących nie odwołuje się do dawnych socjalistycznych wartości. Pod tym względem to, z czym mamy do czynienia w Hiszpanii, może nie być izolowanym zjawiskiem. Jest to raczej produkt kultury, która nie stawia sobie pytań o ostateczny cel życia ludzkiego, która zmarginalizowała religijny wymiar człowieczeństwa, spychając go na pogranicze rzeczywistego życia. Przyznając religijności co najwyżej pozycję jakiegoś szczególnego hobby, znajdującego się na równi z innymi ludzkimi zainteresowaniami.

Słowem, kultura ta odwróciła się od wszystkich zasadniczych kwestii związanych z sensem ludzkiej egzystencji, z dobrem wspólnym, z prawdą, stosunkiem prawdy do dobra i piękna. Tę nihilistyczną kulturę mamy wcieloną w „liturgię” codziennego życia. Nihilistyczna kultura rodzi taką właśnie politykę, jaką prowadzi dzisiejszy rząd hiszpański.

Jakie długofalowe skutki może mieć polityka Zapatero?

– Polityka jest sprawą przemijającą. Naprawdę dramatyczne jest w tej sytuacji nie to, że prowadzona jest taka właśnie polityka, ale że wspólnota chrześcijańska jest bardzo chwiejna jeśli chodzi o świadomość własnego stanowiska, jeśli chodzi o świadomość tego, jakie konsekwencje kulturowe ma jej własna wiara.

Przypomnę zdanie, które często powtarzał Jan Paweł II, zwłaszcza w pierwszych latach swego pontyfikatu. Mówił on, że wiara, która nie znajduje wyrazu w kulturze, nie jest wiarą dostatecznie przyjętą i przeżywaną. Nie chodzi tu o to, że wierzący nie czytają albo nie są dostatecznie wykształceni. Chodzi o wiarę, która nie znajduje wyrazu w sferze publicznej, której nie widać.

Nie należy oczywiście izolować się w jakimś wydzielonym ze społeczeństwa getcie chrześcijańskim. Chrześcijańska tożsamość opiera się bowiem na możliwości nieograniczonego dawania siebie. Brakuje jednak społeczeństwa, w którym chrześcijański model człowieczeństwa można by było realizować, wspierając się na Eucharystii, na wspólnocie Kościoła.

U współczesnych społeczeństw katolickich, przynajmniej tak jest w Hiszpanii, prawdziwym problemem nie jest Zapatero. Prawdziwym problemem jest nasza chwiejność i niespójność naszej świadomości chrześcijańskiej, świadomości przynależności do Kościoła.

Powtarzam, że nawet jeśli uważamy się za bardzo zażartych katolików, bardzo często nasze umysły są pogańskie. A to czyni nas nadzwyczaj wrażliwymi na wszelkie wstrząsy. W tej sytuacji wysiłek duszpasterski musi polegać przede wszystkim na odbudowie wspólnoty chrześcijańskiej, aby móc przeciwstawić się kulturze nihilistycznej, a nie konkretnie temu zjawisku, któremu na imię rząd Zapatero, zapewne przejściowemu, choć mogącemu pozostawić po sobie wiele ran.

Czy jednak, zdaniem Waszej Ekscelencji, takie masowe manifestacje, jak ta z 12 listopada zeszłego roku, skierowana przeciw rządowemu projektowi ustawy edukacyjnej, na której zgromadziło się 1,5 miliona katolików, nie oznaczają pewnej aktywizacji hiszpańskiej społeczności katolickiej?

– Oczywiście, że tak. To były znaki, których społeczeństwo chrześcijańskie potrzebowało właśnie dlatego, żeby odzyskać świadomość bycia pewną wspólnotą; aby zdać sobie sprawę, że nie jest sumą izolowanych jednostek, pozostających w nieprzychylnym otoczeniu. Było to na pewno bardzo ważne.

Oczywiście, w takiej totalitarnej nihilistycznej kulturze, jaka obecnie dominuje, gdy jej przedstawiciele mogą ponadto liczyć na wsparcie władzy i potężnych mediów informacyjnych, tego rodzaju zgromadzenia będą miały zapewne bardzo niewielki bezpośredni skutek polityczny. Najlepszy dowód, że zostały całkowicie zignorowane przez rząd. Jednak ze społecznego punktu widzenia mają wielkie znaczenie.

Jednak wspólny front katolickich instytucji społecznych, protestujących przeciwko ustawie, załamał się... Część zakonnych instytucji edukacyjnych podjęła negocjacje z rządem...

– To jest właśnie znak niezwykłej chwiejności świadomości katolików w Hiszpanii. Dlatego uważam, że to jest najbardziej niepokojące. To załamanie wspólnego stanowiska jest prawdopodobnie jednym z najsmutniejszych wydarzeń, jakie przeżył Kościół hiszpański w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci.

Żmudna odbudowa tkanki kościelnej, nowa ewangelizacja, może być bardzo powolna, może być przedsięwzięciem, które zajmie całe wieki, ale czyste świadectwo wiary jest ważniejsze od doraźnego zwycięstwa politycznego. Naszej wolności nie uzyskaliśmy bowiem od rządzących, wynika ona z naszej kondycji synów Bożych. I nikt nie ma prawa odbierać jej społeczności chrześcijańskiej.

Abp Javier Martinez Fernandez – ur. 1947 r. w Madrycie. Jest specjalistą w dziedzinie biblistyki oraz filologii semickiej. Od 1985 roku był biskupem pomocniczym Madrytu, od 1996 – biskupem Kordoby. Jest członkiem Papieskiej Rady ds. Kultury oraz Papieskiej Rady ds. Świeckich. W ramach Konferencji Episkopatu Hiszpanii zajmuje się problematyką rodziny, obrony życia oraz nauki wiary. Od 2003 roku jest arcybiskupem Granady.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2006