Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz odpowiada

ks. Jan
Fot.

(...) Będę na wakacjach w miejscowości, z której jest naprawdę daleko do kościoła. Niestety, nie ma na miejscu żadnej kaplicy ani możliwości uczestniczenia gdzie indziej w niedzielnej Mszy Świętej. Czy zamiast tego mogę pójść więcej razy na Mszę w domu, jak wrócę z wakacji? Czy to będzie można jakoś zaliczyć jako tę opuszczoną Mszę niedzielną? Szymon Cieszę się,...

(...) Będę na wakacjach w miejscowości, z której jest naprawdę daleko do kościoła. Niestety, nie ma na miejscu żadnej kaplicy ani możliwości uczestniczenia gdzie indziej w niedzielnej Mszy Świętej. Czy zamiast tego mogę pójść więcej razy na Mszę w domu, jak wrócę z wakacji? Czy to będzie można jakoś zaliczyć jako tę opuszczoną Mszę niedzielną?

Szymon


Cieszę się, że sprawa opuszczenia Mszy św. budzi niepokój w Twoim sumieniu. Gorzej byłoby, gdybyś zlekceważył opisany przez siebie problem. Niestety, wiele osób tak robi i to jest przerażające.
Najpierw musielibyśmy ustalić, co to znaczy "naprawdę daleko". Jest to pojęcie wyjątkowo względne, bowiem generalnie staliśmy się bardzo wygodni. Mój znajomy po gazetę do kiosku, do którego ma 100 metrów, jedzie... samochodem. Twierdzi, że jest to zbyt daleko, by udać się tam pieszo. Poza tym "daleko" mamy do kościoła, szkoły, pracy. Na zabawę, dyskotekę, do kina zawsze jest jakby odrobinę bliżej. W jednej z parafii, w której pracowałem, młodzież narzekała na odległość do kościoła (ok. 5?km). A wielu z nich potrafiło bez utyskiwań wybrać się na dyskotekę do sąsiedniej miejscowości... 8 kilometrów pieszo.
Proszę więc, byś w swoim sumieniu tak spokojnie, powoli i dokładnie wyważył, czy to rzeczywiście odległość stanowi prawdziwą przeszkodą. Zastanów się, jaką drogę byłbyś skłonny pokonać, idąc do kościoła, a jaką idąc na zabawę? Mszy Świętej nie można liczyć "na sztuki" ani "wymieniać" sobie dni uczestniczenia w niej według uznania. Są dni szczególne, których nic nie zastąpi, np. możesz swojej mamie dawać codziennie kwiaty, lecz jeśli zapomnisz o Dniu Matki, o jej imieninach i urodzinach... Po prostu będzie jej przykro. Cieszę się, że chcesz jakoś naprawić nieobecność na niedzielnej Mszy. To bardzo dobrze o Tobie świadczy, ale powinieneś zrozumieć, że niedzielnego spotkania z Chrystusem w Eucharystii zastąpić się nie da! Nie można zrobić tu prostego rachunku - nie byłem raz w niedzielę, to pójdę trzy razy w tygodniu. Nie o to tu chodzi. Niewłaściwe jest tu też słowo "zaliczyć". Brzmi to tak, jakbyś prowadził z Panem Bogiem rachunek przychodu i rozchodu. Gdy czegoś brakuje, to się jakoś uzupełni, i tak dalej. To nie przystoi w relacji człowieka z Bogiem! Jezus nie targował się o cenę, dokonując naszego odkupienia! To nie była wymiana handlowa, lecz dar z samego siebie. I w naszym wypadku tak właśnie powinno się dziać. Msza św. w niedzielę to dar, ofiara, a nie jakaś zapłata, łapówka, obowiązkowa danina czy coś w tym stylu. Mam nadzieję, że rozumiesz mój tok myślenia, że sam postarasz się na przyszłość patrzeć i kierować się sercem.
Sam pomysł swoistego wynagrodzenia Panu Bogu za nieobecność na niedzielnej Eucharystii uczestnictwem we Mszy częściej w ciągu tygodnia, nie jest do końca taki zły. Jeśli żałujesz, że nie mogłeś być w niedzielę i wyznaczasz sobie dobrowolnie taką pokutę, jest to rzeczywiście sposób odnowienia i wzmocnienia bliskości z Bogiem. Jednakże trzeba pamiętać, że nie może to zastąpić obecności na Mszy św. niedzielnej i świątecznej.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki