Na dobry początek

Kolejne spotkanie, kolejna rozmowa z Kingą i Mateuszem. Od kilku miesięcy są zaręczeni, a za kilkanaście dni zawrą sakramentalny związek małżeński. Podczas ostatniego spotkania w biurze parafialnym w ramach przygotowania do małżeństwa zapytałem, gdzie będą mieszkać po ślubie. Odpowiedź mnie zaskoczyła i ucieszyła... - Dziesięć dni po ślubie jedziemy do Irlandii i tam będziemy...
Czyta się kilka minut

Kolejne spotkanie, kolejna rozmowa z Kingą i Mateuszem. Od kilku miesięcy są zaręczeni, a za kilkanaście dni zawrą sakramentalny związek małżeński. Podczas ostatniego spotkania w biurze parafialnym w ramach przygotowania do małżeństwa zapytałem, gdzie będą mieszkać po ślubie. Odpowiedź mnie zaskoczyła i ucieszyła... - Dziesięć dni po ślubie jedziemy do Irlandii i tam będziemy mieszkać, uczyć się i pracować - odpowiedziała Kinga. Słowa te zaskoczyły mnie podwójnie, że tak szybko po weselu jadą aż tak daleko i że chcą tam jechać połączeni sakramentem małżeństwa.

*

Coraz większym problemem w naszym kraju jest podejmowanie współżycia właściwego małżeństwu, bez żadnego związku ani sakramentalnego, ani cywilnego. Pary mieszkające razem i współżyjące ze sobą, tkwiąc w grzechu śmiertelnym, nie mogą szczerze i ważnie przystąpić do sakramentalnej spowiedzi. Jeśli to bycie razem na podobieństwo małżeństwa trwa coraz dłużej, słabnie więź z Bogiem i wiara w Niego. Zachodzi obawa, że po latach, gdy dana para dojrzeje do trwałego związku małżeńskiego, zabraknie wiary, by go zawrzeć w kościele. Co więc robić? Nie potępiać ani nie błogosławić. Nazywać rzecz po imieniu, ale - jeśli to są rodzice - nie osłabiać więzi z dzieckiem. Moim zdaniem, więcej w tej trudnej sprawie można zrobić miłością i prawdą, aniżeli odtrąceniem i negacją bliźniego. Jakkolwiek spojrzymy na ten problem, podjęcie bez sakramentu współżycia jak w małżeństwie, już jest znakiem słabości wiary. Nie da się pogodzić tkwienia w grzechu śmiertelnym z głęboką, żywą wiarą.

Gdy ten tekst będzie wydrukowany, będę błogosławił małżeństwo, które - jak to się mówi - było ze sobą kilkanaście lat. W trakcie rozmów i spotkań przygotowujących do sakramentu małżeństwa ci narzeczeni wprost mówili: już do tego dojrzeliśmy... To dojrzewanie można przyspieszyć serdeczną, wytrwałą modlitwą. Ona czyni cuda. Tak, by ci, którzy dziś bawią się w małżeństwo, kiedyś je zawarli, ale nie dla rodziców czy dziadków, tylko dla Boga i siebie. Wówczas wszystko będzie ważnie i prawdziwe.

Przed nami wakacje i urlopy. Oby przykład Kingi i Mateusza był zachętą dla wszystkich zakochanych i narzeczonych, by na dobry początek wiążąc się z sobą, pozwolić Bogu, by On dołączył więzy swojej miłości, najtrwalsze, najpiękniejsze i najpotrzebniejsze...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2005