Logo Przewdonik Katolicki

Złe zachowanie

ks. Jan
Fot.

(...)W zeszłą niedzielę zrobiłam błąd, bo wybrałam się na Mszę świętą dla młodzieży. Większość młodych obecna na niej to kandydaci do bierzmowania. Słyszałam, jak ksiądz zapowiadał, że mają właśnie na tą godzinę Mszy uczęszczać. Wróciłam z kościoła wściekła i zdenerwowana. Młodzież zachowywała się okropnie, nie było mowy o tym, by się w spokoju pomodlić i...

(...)W zeszłą niedzielę zrobiłam błąd, bo wybrałam się na Mszę świętą dla młodzieży. Większość młodych obecna na niej to kandydaci do bierzmowania. Słyszałam, jak ksiądz zapowiadał, że mają właśnie na tą godzinę Mszy uczęszczać. Wróciłam z kościoła wściekła i zdenerwowana. Młodzież zachowywała się okropnie, nie było mowy o tym, by się w spokoju pomodlić i normalnie uczestniczyć we Mszy. Kilkakrotnie miałam ochotę zwrócić uwagę jednemu z drugim, ale nie byłam jedyną dorosłą osobą w kościele. Bardzo mnie zdenerwowało, że inni zachowywali się tak, jakby wszystko było w porządku i nikt nie reagował na złe zachowanie. Widziałam, że innych to też denerwuje, ale nikt nie zareagował! Zastanawiam się, jak ja powinnam się w tej sytuacji zachować? Zwrócić uwagę tym hałasującym młodym, zaczepić dorosłych, by mi pomogli cos zrobić? Nie chcę stać i się bezczynnie przyglądać takiemu chamstwu!

Elżbieta


Moja Droga! Bardzo mnie "ucieszył" Twój list. W dobie powszechnie niemal panującej specyficznej znieczulicy Twoja postawa i Twoje pytania są naprawdę bardzo ważne. Mam wrażenie, że wielu dorosłych zadaje sobie podobne pytania i cierpi, bo mniej czy bardziej jesteśmy dotknięci paraliżem w rozwiązywaniu tego typu spraw.
Ze smutkiem trzeba stwierdzić, że zmiany w dziedzinie wychowania poszły w stanowczo złym kierunku. Przyczyn tego jest wiele, nie chcę ich tutaj wymieniać i opisywać, bo to nie nasz temat. Skutki są opłakane. Często czujemy się niemal sterroryzowani zachowaniem młodych. Zwrócenie uwagi jest naprawdę problemem, bo wielokrotnie słyszymy i doświadczamy, że młodzi ludzie reagują agresywnie, wulgarnie, a nawet posuwają się do przemocy. Pytanie więc staje się coraz bardziej aktualne i palące. Co mamy robić? Czy pozwolimy na to, by zepchnięto nas do roli milczących świadków młodzieżowych ekscesów? Czy zwycięży w nas strach, czy zdrowy rozsądek? Nie możemy pozwolić sobie na bezradność i bezczynność!
W opisanym przez Ciebie przypadku bardzo serdecznie Cię zachęcam do odwiedzenia biura parafialnego i rozmowy z księdzem. Tu nie chodzi o przekazanie kapłanowi swoich pretensji, lecz o podzielenie się swoimi odczuciami i swoim niepokojami. Być może Twoje refleksje staną się inspiracją do bardziej intensywnego poszukiwania sposobów zaradzenia problemowi. Skoro zdecydowałaś się napisać list, to mniemam, że Ciebie to poruszyło i nie chcesz tego tak zostawić. Widzę, że księża są bezsilni wobec złych zachowań młodzieży, bo brak im wsparcia ze strony rodziców i dorosłych. Twoja uwaga już jest dowodem wsparcia.
Bardzo istotna jest też modlitwa w intencji tych młodych ludzi. Zaproszenie Boga do tej sprawy. Wiem, że trudno przyjdzie Ci pomodlić się za ludzi, którzy tak Cię zdenerwowali. Jezus prosi: Miłujcie nieprzyjaciół swoich". Tam, gdzie słowa, uwagi, interwencje nic nie zmieniają, modlitwa może dokonać cudu. Tworzy ona przestrzeń dobra wokół tych ludzi, jest znakiem wiary potrzebnym, by mogła mocniej zadziałać łaska Boża. Nie wszystko uda nam się zmienić samym naszym staraniem, lecz wiele możemy dokonać w Tym, który nas umacnia.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki