Logo Przewdonik Katolicki

Dojrzeć cel

Dr hab. prof. KUL Barbara Chyrowicz SSpS
Fot.

14 lutego jest w Kościele dniem świętych Cyryla i Metodego - patronów Europy. Od lat kilku słynni misjonarze konkurują tego dnia w Polsce ze św. Walentym, patronem o szerszym nawet zasięgu, ponieważ zakochani, którym patronuje św. Walenty, nie zamieszkują jedynie Europy. Ze wzrostu w Polsce popularności św. Walentego cieszą się zapewne handlowcy robiący niezły interes ze sprzedaży...

14 lutego jest w Kościele dniem świętych Cyryla i Metodego - patronów Europy. Od lat kilku słynni misjonarze konkurują tego dnia w Polsce ze św. Walentym, patronem o szerszym nawet zasięgu, ponieważ zakochani, którym patronuje św. Walenty, nie zamieszkują jedynie Europy. Ze wzrostu w Polsce popularności św. Walentego cieszą się zapewne handlowcy robiący niezły interes ze sprzedaży dziesiątków gadżetów i telefonia komórkowa, która tego dnia pośredniczy w przesyłaniu setek tysięcy SMS-ów. Dzień św. Walentego ma też swoich wrogów. Najczęściej pojawiające się zarzuty to amerykanizacja polskiej kultury i wprowadzanie świeckich zwyczajów. Nie sądzę, by tymi zarzutami byliby się w stanie przejąć młodzi ludzie (i nie tylko tacy młodzi), dla których każda okazja jest dobra, by zapewnić wybrańca bądź wybrankę serca o swoim uczuciu. Zamiast zatem pomstować na świeckość zwyczajów, lepiej może starać się tego dnia odsłaniać głębszy wymiar miłości, dalece wykraczający poza symbol serduszka z weluru i czekoladek w takim samym kształcie. A święci patronowie Europy mogą nam w tym bardzo pomóc.
Święci Cyryl i Metody nie stanowią bowiem w istocie konkurencji dla św. Walentego. Miłość jest jedna, chociaż przybiera wiele form i w różny sposób bywa realizowana. Jeśli jest prawdziwa, to kieruje się przemożnym pragnieniem obdarowania drugich, a obdarowanie to, jakkolwiek może stanowić rodzaj materialnego daru-prezentu, miłującemu głęboko i szczerze, nie wystarczy. To tylko zewnętrzny symbol wewnętrznego odniesienia. Jeśli tego drugiego brak, symbol w istocie jest pusty i kłamliwy. Miłującym się naprawdę nie wystarczy. Miłujący się wzajemnie zawsze mają jeszcze przed sobą cel, zawsze widzą szczyt, którego nie udało im się jeszcze osiągnąć. Żaden trud nie wydaje im się zbyt wielki, żadna ofiara nie przekracza ich możliwości. Tacy pozbawieni są zdolności do kalkulacji, nie liczą wpływów, ogarnięci są jedynie pragnieniem dawania i wciąż im się wydaje, że dają za mało. To prawda, że w rozwoju swojej miłości przeżywać będą trudne chwile, będą wątpić, lękać się o umiłowanego, może nawet oddalać i znów zbliżać, ale jeśli miłują się prawdziwie - przetrwają... Miłujący się przeżywają swoją bliskość i jednocześnie nie przestają ku czemuś dążyć, ulegając wezwaniu, które przekracza zawartość danej im chwili w poszukiwaniu nowej, dojrzalszej postaci miłości. Miłujący się drżą z niepokoju, że swojej miłości nie będą potrafili w pełni wyrazić. Taka miłość jest "z Boga", bo Bóg jest Miłością. Taka miłość nadaje życiu sens. I doprawdy - czy będzie to misja Cyryla i Metodego, planujący wspólne życie narzeczeni, samotni poświęcający swoje życie ideom - wszyscy oni pretendują do miana zakochanych, jeśli tylko szczerze pragną obdarować innych. Miłość z natury jest "posłana" - zwraca się ku umiłowanemu. I nie ma chyba znaczenia, czy taką zdolność miłowania wyprosi nam u Boga wstawiennictwo św. Walentego, Cyryla, Metodego, czy wszystkich świętych pańskich. Jeśli są święci, to tylko dlatego, że potrafili kochać...

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki