Logo Przewdonik Katolicki

Inauguracje

O. Jan W. Góra OP
Fot.

Dla duszpasterza akademickiego koniec września i początek października to codzienna, a niekiedy kilkakrotna w ciągu dnia obecność na uroczystościach inauguracji roku akademickiego na poszczególnych uczelniach. Trzeba tam iść, bo tam są młodzi ludzie, trzeba tam iść, bo tam są nauczyciele akademiccy... A przecież drogą Kościoła jest człowiek. Chodzi bowiem o urzeczywistnianie się...

Dla duszpasterza akademickiego koniec września i początek października to codzienna, a niekiedy kilkakrotna w ciągu dnia obecność na uroczystościach inauguracji roku akademickiego na poszczególnych uczelniach. Trzeba tam iść, bo tam są młodzi ludzie, trzeba tam iść, bo tam są nauczyciele akademiccy... A przecież drogą Kościoła jest człowiek. Chodzi bowiem o urzeczywistnianie się Kościoła Chrystusowego w ludziach i strukturach wyższych uczelni.
Dla dotychczasowych uczniów przejście na studia to spory szok. Zmienia się jakościowo sposób pracy i odpowiedzialność za siebie i czas dany do dyspozycji. Z tradycyjnej oświeceniowej kumulacji wiedzy zdobywanej pod okiem preceptora trzeba dość szybko przejść do samodzielności i odpowiedzialności nie tylko za siebie. Z codziennego uczenia się od strony do strony i bycia odpytywanym ze stopnia przyswojenia sobie jakiejś partii materiału, trzeba nauczyć się radzić sobie samemu, zaczynając nie tyle od podręczników, ale od książki telefonicznej i Internetu, aby znaleźć stancję, Duszpasterstwo Akademickie, stołówkę. Widzę przerażenie w oczach niektórych panienek i chłopczyków prowadzonych przez mamy i tatusiów w poszukiwaniu stancji, że za chwilę zostaną sami i że będą musieli sami zatroszczyć się o to, co zjedzą, jak się ubiorą i co będą robili. Niektórym mija to szybko i dość naturalnie przechodzą z mentalności ucznia do postawy studenta, w której dojrzałość i samodzielność zdają się być najważniejsze. Chodzi przecież o to, żeby młody człowiek nauczył się myśleć sam i na własną odpowiedzialność.
Ta postawa ma swoje odzwierciedlenie w postawie religijnej. Dotychczas niejednokrotnie mamusia przypominała o Mszy Świętej, spowiedzi pierwszopiątkowej, chodzeniu na religię. Niektórzy, wyrwawszy się spod tej słodkiej kurateli, natychmiast zapominają o chodzeniu do kościoła, kontakcie z duszpasterstwem, a zmieniony kontekst socjologiczny jest przyczyną samotności i wyobcowania. Utarte drogi są daleko, tutaj nie wszystkie prowadzą do kościoła i na Mszę Święta. Do kościoła pójdą, jak wrócą do domu - raz na jakiś czas.
Wiara domowa i szkolna domaga się wzrostu zarówno indywidualnego, jak i społecznego, wspólnotowego. Taki duży chłopak z książeczką od Pierwszej Komunii Świętej formujący swoje życie według rachunku sumienia dla dzieci to nieporozumienie. Ta książeczka kiedyś była biała, dzisiaj zabrudzona już się rozpada w dużych rękach. Jest symbolem naszej wiary dziecinnej, domagającej się ciągu dalszego. I właśnie duszpasterstwo akademickie winno być tym ciągiem dalszym.
Duszpasterstwo Akademickie pragnie zapewnić ciągłość osobistemu kontaktowi z Bogiem. Aby ci młodzi ludzie sami wzięli odpowiedzialność za osobisty kontakt z Chrystusem, oraz aby ten osobisty kontakt miał wyraz we wspólnocie. Coraz częściej będą musieli obywać się bez mamusi i tatusia również w sprawach religijnych. Rozwijanie samodzielności i odpowiedzialności w wierze Kościoła staje się coraz wyraźniejszym celem Duszpasterstwa Akademickiego. Dobrze by było, aby rodzice i dziadkowie prowadzący swoje pociechy na studia i usiłujący znaleźć im stancje przyprowadzali również wyrośnięte dziewoje i chłopaków do Duszpasterstwa Akademickiego. Może potrzebna jest im ta pomoc, skoro samodzielność i dojrzałość pojawiają się później.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki