Siostry kancelistki

Dwa niewielkie pokoje na parterze budynku Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie. Białe drzwi z numerem 11 i wszystko mówiącą tabliczką - Kancelaria. Siostry Maksencja Binaś i Cecylia Kujawa ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety spędzają tu kilka godzin dziennie. Przepisują, kopiują, segregują i adresują tysiące listów i pism... A wszystko z iście benedyktyńską cierpliwością.



O takiej...
Czyta się kilka minut
Dwa niewielkie pokoje na parterze budynku Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie. Białe drzwi z numerem 11 i wszystko mówiącą tabliczką - Kancelaria. Siostry Maksencja Binaś i Cecylia Kujawa ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety spędzają tu kilka godzin dziennie. Przepisują, kopiują, segregują i adresują tysiące listów i pism... A wszystko z iście benedyktyńską cierpliwością.

O takiej pracy mówi się pospolicie ,,biurowa". Potencjalni chlebodawcy oferujący etat w swych firmach wymagają wykształcenia, doświadczenia, prezencji, elokwencji, znajomości przynajmniej dwóch języków obcych i wielu innych - w ich przekonaniu - niezbędnych umiejętności. Siostra Cecylia słucha tej wyliczanki z wyrozumiałym uśmiechem. - Być może są one potrzebne - kwituje. - My jednak nie pracujemy dla pieniędzy czy awansów. To służba... Bogu, Kościołowi i ludziom.

Z woli Opatrzności...

Ruch w kurialnej kancelarii zaczyna się tuż po godzinie dziewiątej rano. Stukają komputerowe klawiatury, terkoczą drukarki, hałasuje nie pierwszej młodości ksero. Trzeba coś przepisać, poprawić, uzupełnić, skopiować, wysłać... Ot, zwykła biurowa rzeczywistość. Siostra Maksencja zaznajomiła się z nią blisko czterdzieści lat temu w Kurii Arcybiskupiej w Poznaniu. - Było inaczej niż dziś - wspomina. - Pisałyśmy na starych maszynach i zużywałyśmy ogromne ilości kalki. Błędy wydrapywałyśmy żyletkami, albo wymazywałyśmy specjalną gumką. Teraz jest łatwiej. Wystarczy nacisnąć klawisz ,,Delete" i po kłopocie.

Siostra Maksencja uśmiecha się do wspomnień. Przywołuje klimat czasów, w których obowiązywała ideologiczna ,,poprawność i jednomyślność". Nie były one łatwe... Komuniści usunęli elżbietanki ze wszystkich szpitali i domów opieki. Zabronili im zajmować się chorymi i utrudniali realizowanie wyznaczonego przez założycielki charyzmatu. Mimo to powołań nie brakowało. Siostra Maksencja o przywdzianiu zakonnego habitu myślała już w dzieciństwie. Najpierw obserwowała życie elżbietanek w swej rodzinnej Opalenicy, a potem zapisała się na zorganizowany przez nie kurs kroju i szycia. To wtedy podjęła ostateczną decyzję. Po złożeniu ślubów wieczystych trafiła do poznańskiej kurii. Przepracowała tam trzydzieści lat. Przed siedmioma przyjechała do Gniezna i znów zasiadła przy biurku. - Wola Boża - mówi z uśmiechem. - Trzeba być jej posłusznym i służyć innym najlepiej, jak się potrafi.

Myślałam - nie nadaję się...

Codzienne obowiązki nie gaszą uśmiechu na twarzach sióstr Maksencji i Cecylii. Mimo wielu zajęć znajdują czas zarówno na chwilę rozmowy, jak i przygotowanie filiżanki kawy dla pracujących i przyjeżdżających do kurii księży. - Robimy to z potrzeby serca - śmieje się siostra Cecylia. I po chwili dodaje. - Nigdy nie przypuszczałam, że trafi to kiedyś do gazety.

Siostra Cecylia nie przypuszczała również, że zostanie zakonnicą. Kiedyś myślała, że za klasztorną furtę idą tylko wyjątkowo uduchowieni ludzie. Powtarzała: "Ja się nie nadaję". A mimo to Pan Bóg ją powołał. Początkowo chciała pracować na misjach. O Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety nawet nie słyszała. Pewnego dnia w rodzinnym Kępnie spotkała kobietę, której córka do tego zgromadzenia wstąpiła. Pod wpływem jej opowiadań oraz dzięki duchowej pomocy swego proboszcza, śp. ks. prał. Zbigniewa Rapiora, zdecydowała, że przywdzieje czarny, elżbietański habit. W ubiegłym miesiącu minęło trzynaście lat, odkąd rozpoczęła pracę w Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie. - Co to znaczy być elżbietanką? - powtarza moje pytanie. - Przede wszystkim świadczyć o Chrystusie własnym życiem i tak jak On realizować posługę miłosierdzia wobec bliźnich, pamiętając o słowach: ,,Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".(Mt 25, 40)

Tekst i zdjęcie:

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2004