Zgodnie z opinią funkcjonującą w kręgach kościelnych, w Kościele istnieją właściwie tylko trzy urzędy: papież, biskup diecezjalny i proboszcz parafii. Chociaż z konieczności jest to pewne uproszczenie, to jednak w opinii tej jest wiele prawdy. Jeżeli sobie uświadomimy, że w Polsce mamy ponad dziesięć tysięcy parafii, to zrozumiemy, jak wielkie znaczenie ma urząd proboszcza. Biskup diecezjalny pozbawiony proboszczów podobny byłby do generała-sztabowca, który nie dysponuje żadną armią. Także obraz Kościoła budowany jest często w oczach wiernych, i nie tylko wiernych, właśnie przez wizerunek własnego duszpasterza. Ponawiane, co jakiś czas, badania socjologiczne wskazują, że chociaż ankietowani mają niekiedy krytyczny stosunek wobec instytucji Kościoła, to w tych samych badaniach, te same osoby pytane o opinię na temat własnego proboszcza z reguły wypowiadają opinie pozytywne. Ostatnie badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wykazały, że 55,8 procent ankietowanych deklaruje swoje całkowite zaufanie wobec własnego proboszcza. Większym zaufaniem cieszy się tylko Ojciec Święty. Piszę o tym, bowiem ostatnio zakończyła się kolejna edycja konkursu organizowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną pod tytułem "Proboszcz Roku 2004". Dwunastu laureatów wyłoniono spośród 600 kandydatów z całej Polski. Zgłoszenia przesyłali sami parafianie. W pewnej mierze organizowanie takich konkursów jest zgodne z duchem obecnego czasu, z drugiej jednak strony pozwala ukazać codzienną pracę proboszcza i parafii, różnorodne inicjatywy podejmowane w tych wspólnotach. Niemal wszyscy laureaci wyróżnieni zostali za bardziej lub mniej rozbudowaną działalność charytatywną, społecznikowską. Może właśnie konieczne byłoby przy takiej formule konkursu dodanie, że chodzi o proboszcza-społecznika. Są to ważne formy aktywności proboszcza i parafii, ale powinny wyrastać z czegoś znacznie głębszego i do głębszych przeżyć prowadzić. Nie każdy proboszcz ma też akurat charyzmat takiej pracy, ale może mieć inny dar, a przede wszystkim wykonuje wiernie swoje zasadnicze powołanie zbliżania ludzi do Boga, przepowiadania Słowa Bożego i sprawowania sakramentów. Dla wielu, jeśli nie dla większości, taka posługa proboszcza jest już tak zwyczajna, że często niedoceniana. Dopiero szczególne okoliczności, jak jubileusze, a nade wszystko odejście proboszcza sprawiają, że nie tylko dostrzega się, ale dziękuje za tę wierną obecność pasterza ze swoim ludem w jego radościach i troskach. Dobrze więc, że także przez takie inicjatywy, jak wspomniana wyżej, proboszczowie mogą odczuć sympatię i wdzięczność wiernych za ich niełatwą posługę.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




