Logo Przewdonik Katolicki

Pielgrzymująca Madonna

O. Grzegorz Bernard Błoch OFM
Fot.

W tym roku, 18 maja przypada 60. rocznica bitwy o Monte Cassino. Wspominając tę rocznicę, nie można nie wspomnieć o Czarnej Madonnie, zwanej przez naszych żołnierzy Wędrującą Madonną lub też Hetmanką Żołnierza Polskiego. Chodzi o niewielki obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który towarzyszył polskiemu żołnierzowi na uchodźstwie w czasie II wojny światowej. Polscy żołnierze...

W tym roku, 18 maja przypada 60. rocznica bitwy o Monte Cassino. Wspominając tę rocznicę, nie można nie wspomnieć o Czarnej Madonnie, zwanej przez naszych żołnierzy Wędrującą Madonną lub też Hetmanką Żołnierza Polskiego. Chodzi o niewielki obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który towarzyszył polskiemu żołnierzowi na uchodźstwie w czasie II wojny światowej.


Polscy żołnierze 2 Brygady 3 Dywizji Strzelców Karpackich II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Bliskim Wschodzie, w czasie II wojny światowej, pragnęli mieć ze sobą swoją Matkę i Hetmankę, by razem z Nią kroczyć po szlakach bojowych. Stąd to - na życzenie o. Marcina R. Szawerny, franciszkanina urodzonego w polskiej rodzinie górniczej i kapelana wojskowego z Brygady Strzelców Karpackich - utalentowany żołnierz WP, sierżant Józef F. Krzywiński ze Lwowa, namalował piękny obraz Matki Bożej Częstochowskiej jako wotum wdzięczności dla Matki Bożej za opiekę i uwolnienie z dwuletniej niewoli.

Na żołnierskim szlaku


Obraz ten, o rozmiarach ok. 50 x 60 cm (plus ok. 15 cm rama wykonana przez pewnego Araba z Damaszku, inkrustowana drzewem oliwnym i masą perłową) powstał w Syrii, w czasie postoju na pustyni Dżabel el Maazar. Został on namalowany w ciągu 10 dni i to z jakże wielkim trudem, w namiocie przy świetle świecy. Odtąd obraz ten zdobił ołtarz polowy kapelana 2 BSK i towarzyszył żołnierzowi polskiemu na wygnaniu w jego tułaczce, w jego walkach i zwycięstwach, w doli i niedoli w ciągu 3 ostatnich lat II wojny światowej.
W dniu 15 sierpnia 1942 r., a więc w Uroczystość Wniebowzięcia NMP, o. Marcin Szawerna dokonał poświęcenia obrazu. Dzień ten żołnierze 2 BSK obchodzili potem jako święto Żołnierza Polskiego. Od tego dnia żołnierze 2 BSK gromadzili się wieczorami w kaplicy polowej przed obrazem Madonny, by się modlić i śpiewać pieśni ku czci Maryi Przemożnej Dziewicy. Odtąd Maryja - jako Wędrująca Madonna - towarzyszyła polskim żołnierzom na Bliskim Wschodzie, w Afryce i we Włoszech. Z Jej imieniem na ustach żołnierze 2 Brygady szli do boju o wolność, ginęli i zwyciężali, wędrowali po licznych obcych krajach. Syria, Palestyna, Morze Czerwone, Ocean Indyjski, Irak, Transjordania, znowu Palestyna, Pustynia Arabska, Egipt, Morze Śródziemne, Włochy, Ocean Atlantycki, Stany Zjednoczone i wreszcie miasto Clevelant Ohio - oto trasa, jaką odbyła Wędrująca Madonna. Wszędzie tam, gdzie byli polscy żołnierze 2 Brygady, tam była i Ona, wywierając swój dobroczynny wpływ. Jej obecność umacniała w wierze, dodawała otuchy i nadziei, łagodziła trudy tułaczki, krzepiła serce. Była Matką i Hetmanką, Pocieszycielką i Ratunkiem dla polskiego żołnierza; przynosiła szczęście, dawała spokój, budziła zaufanie, przyciągała biednych i strapionych. Mogą to poświadczyć choćby skrótowo przedstawione zdarzenia i fakty.
W roku 1943 żołnierze 2 Brygady Strzelców Karpackich przybyli razem ze swoją Madonną do Iraku i rozłożyli się obozem w pobliżu miasta Mosulu, leżącego nad rzeką Tygrys, naprzeciw biblijnej Niniwy. Tutaj Madonna tak bardzo zjednała sobie serca chrześcijan oraz Arabów, że dominikanie z Mosulu zapragnęli także posiadać w swoim kościele obraz Jasnogórskiej Pani. Stąd to o. Marcin poprosił artystę Krzywińskiego o namalowanie obrazu-kopii Wędrującej Madonny. Na wzmiankę zasługuje fakt, że dominikanie poprosili również o namalowanie obrazu Patrona ich kościoła św. Jacka, który - według tradycji - miał w swych podróżach misyjnych dotrzeć do Iraku i w Mosulu założyć dominikański klasztor. Zatem artysta namalował i ten obraz. Dnia 3 Maja, w Uroczystość NMP Królowej Polski, o. kapelan poświęcił obydwa obrazy, które następnie delegacja żołnierzy - z ks. Józefem Jońcem, proboszczem 3 Dywizji Strzelców Karpackich oraz z o. Marcinem Szawerną, w obecności gen. St. Kopańskiego - wręczyła dominikanom razem z plakietkami, na których widniała wypisana dedykacja: "Ojcom Dominikanom w darze - Polacy".

Matka wszystkich


Obraz Madonny Wędrującej w Iraku wzbudzał duże zainteresowanie. Ludność iracka, ilekroć uczestniczyła w nabożeństwie dla polskich żołnierzy, podchodziła gromadnie po skończonym nabożeństwie blisko ołtarza polowego, nad którym był umieszczony obraz Wędrującej Madonny i z ciekawością wpatrywała się w Jej Oblicze. Wielkie wrażenie robił obraz zwłaszcza na Kurdach, którzy byli zdania, że przedstawia on "Wielką Panią", troszczącą się nie tylko o Polaków, lecz także o nich.
Arabowie oraz Hindusi, pełniący służbę w wojsku angielskim, prosili często kapelana o pozwolenie na zrobienie sobie zdjęcia z Wędrującą Madonną, w przekonaniu, że Ona przyniesie im szczęście. Ciemny kolor twarzy Madonny na obrazie przyciągał też Murzynów, którzy okazywali radość, iż Czarna Madonna upodobniła się do nich kolorem skóry.
Do Włoch Czarna Madonna przywędrowała w grudniu 1943 r. wraz ze swymi oddziałami. Ciekawe zdarzenie miało miejsce w Pescolanciano, gdzie toczyły się walki. Ostra zima i trudne warunki górskie sprawiły, że chwilowo panował tam spokój. Ludność miejscowa chętnie przychodziła do kościoła na nabożeństwa dla polskich żołnierzy i uważnie wpatrywała się w obraz Wędrującej Madonny z Częstochowy. Włosi nazywali Ją po swojemu: Madonna Nera ("Czarna Madonna"). Spontaniczna, szczera i prawdziwa cześć mieszkańców do Czarnej Madonny zrobiła tak wielkie wrażenie, że miejscowy proboszcz J. Maselli zaprosił artystę malarza i kazał mu namalować obraz Polskiej Madonny, a następnie polecił zbudować w kościele specjalny ołtarz i na nim umieścić wizerunek.
Dnia 11 marca 1944 r. poświęcono obraz, a następnie miejscowy proboszcz oddał siebie i całą parafię w opiekę Czarnej Madonny. Wydarzenie to upamiętniono wmurowaniem obok ołtarza tablicy z napisem w języku włoskim: "Ku upamiętnieniu Polskich Żołnierzy Karpackich, którzy, walcząc z wrogiem wiary św. i wolności, dali w Pescolanciano przykłady wiary katolickiej i cnót swego narodu i złożyli ofiary na wizerunek Dziewicy Częstochowskiej, aby była czczona w tym domu Bożym - tę tablicę z wdzięcznym sercem wmurował archiprezbiter dr Joachim Maselli, dnia 11 marca roku Pańskiego 1944".

Znak zwycięstwa


I wreszcie najważniejsze wydarzenie, jakim jest udział Wędrującej Madonny w bitwie o Monte Cassino, gdzie żołnierz polski wsławił się męstwem i niezwykłą walecznością. Jak już zaznaczono, Wędrująca Madonna nieodłącznie towarzyszyła polskiemu żołnierzowi 2 Brygady, stąd też, gdy Brygada znalazła się w strefie przygotowań do bezpośredniego szturmu na Monte Cassino, była tam i Czarna Madonna.
Choć na froncie włoskim brała Ona udział aż w 5 większych bitwach, to jednak Jej wpływ i opieka zaznaczyły się szczególnie w czasie bitwy o Monte Cassino. W przededniu wyruszenia polskich żołnierzy do akcji bojowej, proboszcz z Civitanova (Isérnia), w asyście polskich kapelanów wojskowych, odprawił Mszę św. przy ołtarzu polowym z Wędrującą Madonną w intencji 2 Brygady.
Jak opowiadał kapelan o. Marcin Szawerna, ilekroć odprawiał on Mszę św. przed obrazem Wędrującej Madonny, nigdy w tym czasie nie padł ani jeden pocisk ze strony nieprzyjaciela. Natomiast gdy skończył odprawianie Mszy św., sypał się zaraz grad pocisków. Ta wyraźna opieka Matki Bożej Częstochowskiej dawała się odczuć nieraz w bardzo krytycznych chwilach i sytuacjach. O tym zaś, jak istotne znaczenie dla żołnierza polskiego miała obecność Wędrującej Madonny, świadczy fakt, że żołnierze pozostałych 3 batalionów Brygady postarali się o kopie tego obrazu w swoich kaplicach polowych.
Po zakończeniu II wojny światowej w r. 1945, wędrówka Czarnej Madonny trwała nadal. Ostatnią i najdłuższą drogę odbyła w grudniu 1946 r. na amerykańskim okręcie "Liberty Ship", gdy płynęła z Neapolu do Nowego Jorku w USA. Dnia 8 grudnia została odprawiona na okręcie Msza św. Następnie przewieziono obraz jako nieoceniony skarb do miejscowości Cleveland w stanie Ohio. Tam dnia 9 stycznia 1947 r. obraz został umieszczony w kaplicy polskich sióstr nazaretanek. W ten sposób - daleko od Ojczyzny, ale wśród swoich dzieci - Wędrująca Madonna znalazła miejsce swego nowego pobytu.
W roku 1982 siostry nazaretanki z Cleveland, na pytanie, czy nadal są w posiadaniu obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, ofiarowanego im przez o. Marcina, odpowiedziały:
"Istotnie obraz Matki Bożej Częstochowskiej ofiarowany nam przez o. Marcina pozostaje nadal w naszej kaplicy klasztornej. Cenimy go wielce; przystrajamy w kwiaty; palimy przed nim światła wotywne; jednostki często przed nim odmawiają różaniec lub prywatne modlitwy. Kilkakrotnie był wypożyczony przez organizacje polskie w okolicy (...) dla celu uczestniczenia w procesjach lud paradach. Siostry "Miłosierdzia" (...) prosiły o niego na jubileusz ich Sióstr Polek. Siostra Alberta, Nazaretanka (zmarła w r. 1981), bardzo rozpowszechniała cześć tego obrazu w okolicy naszego miasta".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Herbert aus Sudeten
    04.08.2018 r., godz. 15:38

    Czarna Madonna to pojęcie religijne dla Polaków, ale także pojęcie świeckie dla Niemców. Powiesz: jak to możliwe? Zacznijmy od początku. Podczas jednego ze zjazdów gnieźnieńskich taki jeden ważny Niemiec powiedział, że kiedyś w Prusach nastąpiła religijna sekularyzacja. Powiedział to przy grobie św. Wojciecha, co wśród Polaków wszystko się wzburzyło. Tyle, że ten Niemiec mówił rzeczywiście o religijnej sekularyzacji w kontekście osób wierzących w Pana Boga (takiego ujęcia religijnego nie zauważamy na ziemiach polskich!!!). Pamiętam, jak w poznańskim czasopiśmie "Ostdeutscher Beobachter" lat 1939-1945 przytoczone było opowiadanie zatytułowane: "Weihnachten", czyli po polsku "Gwiazdka". W opowiadaniu tym główny bohater musiał w dzień gwiazdkowy dość długo pracować w swoim warsztacie, by zarobić na utrzymanie swojej biednej rodziny. Miał jednak jakieś złe przeczucie, że coś niedobrego się wydarzy. Gdy późną porą wracał przez swoją wieś do domu widział jak w domach ubrane były już choinki, a mali chłopcy wypatrywali przez okno pierwszą gwiazdkę na czarnym już niebie. Jego dom był poza wsią na skraju lasu, w którym to momencie zaczął płonąć. W tym momencie przybiegł do głównego bohatera utworu jeden z mieszkańców wsi i oznajmił, że nie ma iść do swojego domu, gdyż wszystko spłonęło, a powodem pożaru była jego córka, która zapaliła świeczkę na choince. To opowiadanie, tak bardzo realistyczne, które mogło się kiedyś rzeczywiście wydarzyć, miało być dla ludności podane podczas świąt gwiazdkowych, by ukazać ich świecki charakter, tak jak świecką kolędą jest "O Tannenbaum", w której ważniejsze jest rodzinne spotkanie człowieka przy choince od o wiele ważniejszego spotkania z Panem Bogiem. Autorowi opowiadania chodziło o ukazanie problemu: zobacz człowieku takie ważne święta, a tutaj taka tragedia... Dlatego też Beta Illic śpiewał w Niemczach: "Schwarze Madonna" w kontekście świeckiej dziewczyny - w czarnych włosach, ubranej w czarną halkę - co dzisiaj jest bardzo modne także w Polsce. Stąd też nawet w kontekście świętych obrazów Matki Boskiej "Czarnej Madonny" ówcześni Niemcy z okresu okupacji lat 1939-1945 mogli spoglądać na sprawę raczej ze świeckiego punktu widzenia, a tylko nieliczni, może naprawdę wierzący, mogli rozumieć tę problematykę maryjną w polskim, a zarazem katolickim znaczeniu "Czarnej Madonny".

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki