Logo Przewdonik Katolicki

Gietrzwałd

Abp Edmund Piszcz
Fot.

Wiemy, że w naszej Ojczyźnie jest wiele miejsc i kościołów, w których oddaje się szczególną cześć Matce Jezusa Chrystusa - Maryi. Nazywamy je zwykle sanktuariami maryjnymi. Są tam najczęściej koronowane obrazy czy figury Matki Bożej, słynące łaskami, jakie można wyprosić u Jej Syna. W Archidiecezji Warmińskiej takim miejscem jest Gietrzwałd. Jest to sanktuarium dlatego wyjątkowe,...

Wiemy, że w naszej Ojczyźnie jest wiele miejsc i kościołów, w których oddaje się szczególną cześć Matce Jezusa Chrystusa - Maryi. Nazywamy je zwykle sanktuariami maryjnymi. Są tam najczęściej koronowane obrazy czy figury Matki Bożej, słynące łaskami, jakie można wyprosić u Jej Syna. W Archidiecezji Warmińskiej takim miejscem jest Gietrzwałd. Jest to sanktuarium dlatego wyjątkowe, że Matka Boża przed 126 laty rzeczywiście się tam objawiła.
W latach 70-tych XIX wieku polityka państwa pruskiego była antypolska i antykościelna. Był to słynny, bismarkowski "Kulturkampf", a jednym z jego celów było m.in. wyrugowanie języka polskiego z lekcji religii w szkołach. I w tym właśnie czasie, a konkretnie w 1877 roku, objawia się Matka Boża dwom dziewczynkom i przemawia do nich w języku polskim. Obydwie - Barbara Samulowska i Justyna Szafryńska - były Warmiankami i doznawały tych objawień wielokrotnie od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Ze zdań, które dzieci usłyszały, najważniejsze były: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta", dalej "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec" i "Nie smućcie się, bo ja zawsze będę przy was". Domagała się też Matka Boża pokuty, a więc nawrócenia oraz zerwania z nałogiem pijaństwa. Za to przyobiecała swoim czcicielom opiekę w życiu i przy śmierci, zapowiedziała także bliskie zakończenie prześladowań Kościoła.
Jest rzeczą zrozumiałą, że objawienia te nabrały niebywałego rozgłosu. Ta mała warmińska wioska przeżyła istną nawałę pielgrzymów, skoro we wspomnianym okresie objawień nawiedziło ją blisko 300 tysięcy wiernych i ponad 200 kapłanów. Ówczesny biskup warmiński Filip Krementz powołał specjalną komisję, która miała przesłuchać Barbarę i Justynę, ocenić krytycznie te wydarzenia i wydać stosowną opinię. Komisja wypowiedziała się za autentycznością objawień.
Do Gietrzwałdu przybył również sam biskup Krementz, by osobiście spotkać się i rozmawiać z dziewczętami - wizjonerkami, by dokonać własnych na ten temat obserwacji. Po zaznajomieniu się z protokołami komisji przychylił się na stronę autentyczności tych objawień. Zresztą, potwierdzały to w jakimś stopniu fakty, niosące odrodzenie, zwłaszcza na Warmii, życia religijnego i moralnego. Ks. Augustyn Weichsel, będący wówczas proboszczem w Gietrzwałdzie, tak o tym pisał: "Wielu wyrzeka się wódki..., ogromnie dużo pijaków zostało wyrwanych z doczesnej i wiecznej zguby... W całej polskiej Warmii różaniec odmawiany jest wspólnie we wszystkich domach". Pielgrzymującym do Gietrzwałdu towarzyszyła świadomość, że tu Matka Boża była obecna naprawdę. A zatem nie sam obraz, słynący łaskami, nie cudowne źródełko, jakie Matka Boża pobłogosławiła, były swoistym magnesem przyciągającym pielgrzymów, ale decydującym motywem było i jest nadal to, że Ona tu rzeczywiście była.
W 1977 roku mijało stulecie gietrzwałdzkich objawień. Z tej okazji odbył się w Olsztynie, w czerwcu, IV Ogólnopolski Kongres Mariologiczny i Maryjny, któremu przewodniczył ówczesny Metropolita Krakowski - Karol Kardynał Wojtyła. Kongres podjął na koniec taką rezolucję: "IV Ogólnopolski Kongres Mariologiczny prosi Biskupa Warmińskiego, aby mocą zwyczajnego swego urzędu pasterskiego potwierdził 100-letni kult Matki Boskiej w Gietrzwałdzie i wiarygodność objawień, stojących u jego podstaw". Taki dekret, potwierdzający kult i wiarygodność objawień, wydał 11 IX 1977 r. biskup Józef Drzazga, a Prymas Polski - Stefan Kardynał Wyszyński, na mocy szczególnych uprawnień Stolicy Apostolskiej, ogłosił, że nic nie stoi na przeszkodzie, by ten dekret został publicznie ogłoszony. Tak więc objawienia gietrzwałdzkie doczekały się uznania ze strony Kościoła jako autentyczne.
Po II wojnie światowej sanktuarium gietrzwałdzkie przejęli w opiekę duszpasterską zakonnicy, mianowicie Kanonicy Regularni Laterańscy, którzy wybudowali Dom Pielgrzyma, mogący przyjąć jednorazowo przeszło 100 wiernych. Nadal do Gietrzwałdu pielgrzymują corocznie tysiące pielgrzymów, by modlić się w miejscu objawień Matki Bożej i korzystać z wody cudownego źródełka, pobłogosławionego (na życzenie dzieci - Justyny i Barbary) przez Matkę Jezusa Chrystusa. Doznają tu uzdrowień liczni wierni, uzdrowień na duszy i na ciele. Te ostatnie są badane i potwierdzane przez lekarzy - specjalistów, którzy orzekają, że powrotu do zdrowia z takiej czy innej choroby nie da się wytłumaczyć w sposób naukowy.
Wspomniany Kongres Mariologiczny z 1977 roku był również szeroko omawiany na bieżąco w "Tygodniku Powszechnym". Relacjonował wszystko o Gietrzwałdzie ks. Adam Boniecki, dzisiejszy jego redaktor naczelny. Znamienne, że temu, co sam przeżywał jako uczestnik, nadał taki tytuł: Gietrzwałd - Polskie Lourdes? I choć postawił na końcu znak zapytania, to jednak samo porównanie tych dwóch miejscowości nie było chyba przypadkowe. I tam, i tu postacią objawiającą się była Maryja. W Lourdes odbiorczynią maryjnego przesłania była Bernadetta, a w Gietrzwałdzie - Barbara i Justyna. W obydwu miejscach Matka Boża nawiązała do prawdy o swym Niepokalanym Poczęciu. W obydwu mówiła o modlitwie różańcowej, o pokucie, ale także o łaskach, jakie za Jej pośrednictwem ześle Jej Syn - Jezus Chrystus. I nie chodzi przecież o to, by rywalizować i pytać, gdzie dzieją się większe cuda, ale ważne jest jedno, co podkreślał często Prymas Tysiąclecia: Per Mariam ad Iesum, Per Mariam omnia soli Deo (przez Maryję do Jezusa, przez Maryję wszystko samemu Bogu).

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki