Dziesięć wieków temu tereny położone między Łabą a Odrą (obszar jeszcze niedawno odpowiadający mniej więcej terytorium NRD) zamieszkane były przez plemiona słowiańskie. Dziś po Obodrytach, Wieletach, Drewnianach, Rzeczanach, Lipianach, Warnabach, Bieżunczanach, Głowaczach czy Milczanach pozostały jedynie słowiańskie nazwy niemieckich miejscowości: Lipsk (Leipzig), Świnica (Schweinitz), Lubin (Lfbben) czy Kopanica (Köpenick, obecnie dzielnica Berlina).
Słowiańszczyzna Połabska
Słowianie osiedlili się na tych ziemiach na początku VII wieku. Pierwsza pisemna wzmianka o Łużyczanach pochodzi z roku 631 z kroniki Fredegara. Utrata niezależności politycznej plemion słowiańskich nastąpiła w X i XI stuleciu w wyniku podboju przez oddziały frankofońsko-germańskie. Późniejsze osadnictwo na tych terenach chłopów flamandzkich, turyńskich i saskich oraz polityka sprzyjająca germanizacji sprawiły, że liczba ludności słowiańskiej zaczęła stopniowo się kurczyć. Do dnia dzisiejszego przetrwały tylko niewielkie skupiska Serbów Łużyckich w okolicach Chociebuża (Cottbus) i Budziszyna (Bautzen), nieopodal granicy z Polską. Jak pisze Marko Kowar, znawca dziejów Serbołużyczan: "Ich przetrwanie jest tym bardziej zadziwiające, że nie chroniła ich żadna władza państwowa".
W historii tego narodu bywały momenty lepsze lub gorsze - w zależności od tego, kto władał zamieszkanymi przez nich ziemiami. Żyli oni bowiem kolejno pod panowaniem: margrabiów niemieckich, Piastów śląskich, królów czeskich, saskiej dynastii Wettinów, pruskiej Hohenzollernów, Republiki Weimarskiej, III Rzeszy, NRD, obecnie zaś zjednoczonych Niemiec.
Warto odnotować z ich historii kilka faktów. W latach 1293-1327 zakazano używania języka słowiańskiego w sądach w Bernbergu, Altenbergu, Zwickau i Lipsku, mimo że Serbowie Łużyccy stanowili wówczas zdecydowaną większość ludności między Soławą a Kwisą. Pierwsze tłumaczenie Nowego Testamentu na język serbołużycki, dokonane w 1548 roku przez Mikołaja Jakubicę, pozostało w rękopisie aż do roku... 1967. Wojna trzydziestoletnia (1618-1648), która przewaliła się m.in. przez Łużyce, spowodowała śmierć połowy mieszkających tam Słowian. Nowe fale polityki germanizacyjnej miały miejsce zwłaszcza po nastaniu panowania pruskiego w 1815 roku, po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, szczególnie zaś po dojściu do władzy nazistów w 1933 roku.
Po II wojnie światowej, kiedy Łużyce znalazły się w NRD, uchwalono co prawda ustawę o ochronie praw ludności serbołużyckiej, jednak polityka industrializacji tych ziem, a zwłaszcza budowa kopalń węgla brunatnego, spowodowała zniszczenie wielu serbskich wiosek i rozproszenie - a co za tym idzie: najczęściej wynarodowienie - słowiańskiej ludności. Dziś - według oficjalnych danych - na terenie Niemiec mieszka zaledwie 60-tysięczna mniejszość serbołużycka. Jedyny zwarty obszar ich zamieszkania tworzy zaledwie dziewięć parafii katolickich między Budziszynem a Kamiencem (Kamenz), gdzie żyje 15 tysięcy Łużyczan.
Kościół i Polska
Jednym z charakterystycznych rysów tożsamości narodowej Serbołużyczan (zwłaszcza w Łużycach Górnych) jest ich katolicyzm. Zdaniem wielu badaczy, to właśnie on pomógł im przetrwać przez tyle wieków. Szczególnie znamienny jest fakt, że Łużyczanie nie obchodzą żadnych świąt narodowych, a ich rolę pełnią uroczystości kościelne. Największą manifestacją narodowej świadomości, a zarazem katolickiej wiary są pielgrzymki odbywane każdego roku w Zesłanie Ducha Świętego. Wówczas to z ośmiu łużyckich parafii ruszają procesje, które spotykają się pod sanktuarium w Różancie (Rosenthal), gdzie w polowej Mszy uczestniczy kilkanaście tysięcy wiernych.
Z kolei na Wielkanoc 1300 jeźdźców w XIX-wiecznych frakach i cylindrach, z chorągwiami i krucyfiksami w dłoniach objeżdża okoliczne parafie, zwiastując zmartwychwstanie Chrystusa. Tradycja konnych procesji, podczas których jeźdźcy odmawiają różaniec i litanie, sięga końca XV stulecia.
Serbołużycki ksiądz katolicki Gerat Wornar uważa, że "prawie nigdzie w Niemczech nie ma przykładu tak żywej i trwałej wiary". Rzeczywiście, w porównaniu ze swoimi sąsiadami, zlaicyzowanymi Niemcami, zwłaszcza wschodnimi, Łużyczanie zachowują głębokie przywiązanie do chrześcijaństwa.
Dla kultury Serbów Łużyckich stałym punktem odniesienia był również zawsze świat Słowiańszczyzny, a zwłaszcza tradycja polska. Dość wspomnieć, że twórczość najwybitniejszego poety w historii tej nacji Jakuba Barta-Ćišinskiego (1856-1909) inspirowana była poezją Adama Mickiewicza. Niezwykłą popularnością cieszyła się też na Łużycach proza Henryka Sienkiewicza czy Józefa Ignacego Kraszewskiego, który mieszkał zresztą w Dreźnie (czyli w dawnej osadzie serbskiej - Drażdanach). Wiele osobistości łużyckiego życia publicznego było zresztą zadeklarowanymi polonofilami, np. Mikołaj Hórnik czy Anton Nawka. Serbołużyczan fascynowała zwłaszcza żywotność polskiej kultury, która pomogła przetrwać nam trudny czas bez własnej państwowości.
Z drugiej strony nie brakowało Polaków zainteresowanych losami swoich słowiańskich współbraci z zachodu, np. w 1861 roku Wilhelm Bogusławski opublikował "Rys dziejów serbołużyckich", zaś w 1938 roku o Łużycach pisał w swej głośnej wówczas książce "Ziemia gromadzi prochy" Józef Kisielewski.
W latach 1945-50 działał Związek Przyjaciół Łużyc "Prołuż" (zwany też Polskim Ruchem Obrony Łużyc) z Zarządem Głównym w Poznaniu. W owym czasie wiele osób w Polsce uważało, że kształt naszych zachodnich granic nie jest jeszcze do końca przesądzony i postulowało przyłączenie do Rzeczpospolitej także ziem łużyckich - z szeroką autonomią dla miejscowej ludności serbskiej.
"Prołuż" najbardziej aktywnie rozwijał się w Wielkopolsce, a w jego działalność zaangażowało się wielu znanych mieszkańców Poznania. Prezesem organizacji był zmarły przed czterema laty Alojzy Stanisław Matyniak, zaś działali w niej aktywnie m.in. profesorowie poznańskiego uniwersytetu: Józef Kostrzewski (odkrywca Biskupina), Roman Pollak i Kazimierz Tymieniecki, także późniejszy założyciel chóru "Poznańskie Słowiki" Stefan Stuligrosz czy znany artysta radiowy Stanisław Strugarek. Wiceprezesem "Prołużu" był Janusz Ziółkowski (późniejszy rektor UAM 1980-81, senator OKP 1989-91 i minister stanu 1991-95), który publicznie domagał się przyłączenia do Polski nie tylko Łużyc, lecz również wysp Uznam i Rugia.
Ponieważ jednak o przebiegu granic w Europie Środkowej decydował wówczas osobiście Stalin, który postawił na linię Odry i Nysy Łużyckiej - "Prołuż" znalazł się w opozycji do polityki sowieckiej. Ruch ten został więc przez władze komunistyczne spacyfikowany.
Bez kultury masowej
W 1991 roku, już po zjednoczeniu Niemiec, łużycki poeta Jurij Brezan napisał: "Jesteśmy jednym z najmniejszych narodów Europy i mamy wszelkie powody, aby troszczyć się o swoje istnienie, a wydaje mi się, że jest ono zagrożone bardziej niż kiedykolwiek dotychczas".
Rzecz bowiem w tym, że dla Serbów Łużyckich warunkiem awansu ekonomicznego, technicznego i cywilizacyjnego jest włączenie się do niemieckiego obszaru językowego i kulturowego. Nie istnieją serbołużyckie oprogramowania komputerowe, nie istnieje serbołużycka kultura masowa. Młodzież, która chce uczestniczyć w kulturze masowej, oglądać filmy w kinach lub telewizji, czytać popularne książki, chodzić na rockowe koncerty, korzystać z Internetu - nie ma takiej możliwości w swym ojczystym języku. Nic więc dziwnego, że spośród 60 tysięcy osób deklarujących się dzisiaj jako Łużyczanie, rodzimą mową na co dzień posługuje się zaledwie połowa.
Znawca łużyckiej literatury, poeta Bohdan Urbankowski zauważył, że cały ten naród zmieściłby się w mieście wielkości Włocławka czy Kutna: "Nie wyobrażam sobie takiego poziomu kultury w naszych prowincjonalnych miastach, tylu poetów, prozaików, publicystów, tylu twórców piszących dla dzieci; nie wyobrażam sobie też, by w Kutnie czy Włocławku mógł działać tak dobry teatr, tyle świetnych zespołów estradowych".
To prawda, że Łużyczanie ocalili swoją tożsamość dzięki kulturze - i dzisiaj mogą się pochwalić wieloma osiągnięciami kultury zarówno wysokiej, jak i ludowej. Problem polega jednak na tym, że współcześnie większość społeczeństw obcuje z wytworami kultury masowej, która stała się ich naturalnym żywiołem. Dla tak małego narodu zaś kwestia stworzenia własnej telewizji, kinematografii czy rozgłośni radiowej to trudność nie do pokonania.
Jest niemal regułą, że dzieci z mieszanych małżeństw łużycko-niemieckich mówią już wyłącznie po niemiecku. Wyjazd kilku osób z jednej wioski oznacza często dla narodu upływ krwi, którego nie da się zatamować.
W Chróścicach (Crostwitz) do piątej klasy serbołużyckiej szkoły średniej zgłosiło się w tym roku szkolnym zaledwie siedmiu uczniów, podczas gdy ustawa przewiduje, że w jednej klasie musi być minimum 20 dzieci. Dlatego saksońskie Ministerstwo Oświaty, mimo protestów rodziców i łużyckich organizacji społecznych, podjęło decyzję o likwidacji placówki.
Dziś w chróścickiej szkole pod krzyżem z serbołużyckim napisem: "Byliśmy, jesteśmy, będziemy" - nie ma nikogo. Wspomniany już poeta Jurij Brezan porównał kiedyś swój naród do topniejącej z każdym dniem bryłki lodu. Ten lód topi się na naszych oczach.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













