Czyż i wy chcecie odejść?

W ostatnich latach niejednokrotnie mogliśmy oglądać manifestacje, organizowane przez ruchy na rzecz obrony życia poczętego, podobne do tej, która miała miejsca, gdy do portu we Władysławowie wpłynął statek z kontenerem aborcyjnym na pokładzie. Przy okazji takich wystąpień wielu zadaje sobie pytanie: "czy warto, czy to coś zmienia?"



Bez względu na nasz stosunek do konkretnych grup...
Czyta się kilka minut
W ostatnich latach niejednokrotnie mogliśmy oglądać manifestacje, organizowane przez ruchy na rzecz obrony życia poczętego, podobne do tej, która miała miejsca, gdy do portu we Władysławowie wpłynął statek z kontenerem aborcyjnym na pokładzie. Przy okazji takich wystąpień wielu zadaje sobie pytanie: "czy warto, czy to coś zmienia?"

Bez względu na nasz stosunek do konkretnych grup organizujących protesty i demonstracje, nie można przemilczeć faktu, że są one dobitnym znakiem wskazującym na wielość postaw w społeczeństwie. Kiedy w bardzo spektakularny sposób próbuje się wmówić społeczeństwu, że "społeczeństwo czegoś oczekuje", właśnie dzięki takim grupom można dostrzec, że społeczeństwo nie jest jakąś zamkniętą kategorią, na służbie takiej czy innej grupy mniejszościowej, która próbuje zrobić z siebie głos narodu.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam tych, którzy odchodzą i tych, którzy pozostają przy Jezusie. Widzimy uczniów lękających się trudnej nauki i tych, co postanowili stać się czytelnym znakiem Chrystusa, który przynosi Dobrą Nowinę o zbawieniu. Także oni mogli zapytać czy warto; czy Nauczyciel z Nazaretu, który pozbierał kilku rybaków i zrobił z nich swoich uczniów, może coś zmienić? Odpowiedź nie była jednoznaczna, jednak Apostołowie postanowili pozostać. I okazało się, że było warto.

Nasze życie nie ogranicza się oczywiście do wielkich i spektakularnych manifestacji, choć i one w określonych sytuacjach mogą mieć duże znaczenie i konkretną wartość. Codzienność domaga się jednak wiary konsekwentnej, takiej jak wiara Jozuego, który mówi: "Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu". Tej wiary, która Izraelitom każe powiedzieć: "My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem". I wreszcie tej wiary, z jaką Piotr w imieniu Apostołów mówi: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga".

Niech dzisiejsze czytania liturgiczne będą dla nas zachętą do wiernego i konsekwentnego podążania za wezwaniami wypływającymi z Ewangelii i przykazań. Choć rodzą się w nas pytania, a niekiedy nawet wątpliwości w rodzaju "czy warto", niech nie brakuje nam tego zaufania, które z mocą i przekonaniem ukazuje nam Piotr, wyznający, że słowo Chrystusa jest słowem życia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2003