Ze zdumieniem czytałem zaświadczenie dla rodziców chrzestnych. Obok podstawowych danych było jeszcze następujące oświadczenie: "Uznaje się za osobę wierzącą, ale niepraktykującą, co potwierdza własnym podpisem". Pani Irmina, mieszkanka centralnej Polski, bardzo pragnęła być matką chrzestną dziecka swojej siostry. Wymogła na swoim księdzu to zaświadczenie, jednak musiała na nim umieścić powyższe oświadczenie. Oczywiście z punktu widzenia teologii i logiki jedno z drugim było sprzeczne. Tak też tłumaczyłem zainteresowanej. Na ile przyjęła moją argumentację - nie wiem. Faktem pozostaje to, że pragnienie pani Irminy nie mogło się spełnić.
Problem doboru chrzestnych jest w naszej rzeczywistości duży. Z reguły rodziny do tej funkcji dobierają najbliższych: brata, siostrę, szwagra, przyjaciela... Nie zawsze są to osoby religijnie poprawne. Bywa, że ich droga do sakramentów i respektowanie nauki Kościoła to niebywały trud, którego się nie podejmują. Co wówczas robić? Zawsze jest nadzieja, że funkcja chrzestnego może być okazją do szczerej spowiedzi po latach i do małego nawrócenia. Ale to tylko nadzieja... Nie zaś moralna pewność. Zdarza się, że zainteresowani sami rezygnują z proponowanej im funkcji pod wpływem rozmowy z księdzem. Bywa też, że z chrztem idą tam, gdzie ksiądz takich wymagań nie stawia...
Jakkolwiek na ten problem spojrzymy, wszystko rozbija się o publiczną prawdę lub kłamstwo. Otóż, przed udzieleniem chrztu ksiądz publicznie zadaje trzy pytania, na które trzeba głośno, czyli publicznie odpowiedzieć: "Wyrzekam się!". A są to pytania o stosunek do grzechu, szatana i zła. Pytania są jednoznaczne, na przykład: "Czy wyrzekacie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby was grzech nie opanował?". Jeśli ktoś tkwi w grzechu śmiertelnym i nie chce z nim zerwać, to czy jest zdolny do publicznej szczerości? Ilekroć spotykam się z kandydatami na chrzestnych, którzy nie spełniają kanonicznych wymagań, pokazuję im obrzęd chrztu. Czytamy pytania i odpowiedzi. Jeśli jest dobra wola i odrobina pokory, to jest i zrozumienie. Gdy zaś nie ma ani jednego, ani drugiego, pozostaje oburzenie, bywa, że i emocjonalna reakcja.
Kościół musi strzec godności udzielanych sakramentów i tego, co z tym jest związane. Musi stawiać sprawy uczciwie i na płaszczyźnie wiary. Inaczej to nie ma głębszego sensu. I o ten sens chodzi. A sensem tym jest wiara.
Pozostawiam przedstawiony problem do przemyśleń i dyskusji. Także dla braci kapłanów. Pani Irmina być może kiedyś dojrzeje do tego, by być osobą wierzącą, a więc i praktykującą. Gdyby została mimo wszystko dopuszczona do godności matki chrzestnej, wątpliwym byłoby jej nawrócenie - z powodu uporu, z jakim stwierdzała, że jest wierząca, ale niepraktykująca. Ufam, że czas to nadzieja na łaskę... Także dla pani Irminy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!








