Z jednej strony dobrze się stało, że prochy pomordowanych ze wsi doczekały się pokłonu prezydenta niepodległej Ukrainy. Z drugiej strony, nie sposób przejść do porządku nad wymazaniem słów z...
Jak określić mieszane uczucia jakie u wielu Polaków – w tym u niżej podpisanego – wywołały wspólne polsko-ukraińskie obchody rocznicy rzezi Polaków na Wołyniu sprzed 60 lat?
Z jednej strony dobrze się stało, że prochy pomordowanych ze wsi doczekały się pokłonu prezydenta niepodległej Ukrainy. Z drugiej strony, nie sposób przejść do porządku nad wymazaniem słów z okolicznościowego pomnika o „zamordowanych Polakach” i samowolnym zmienieniu haseł na pomniku przez stronę ukraińską.
Wcześniej polscy posłowie zgodzili się usunąć ze specjalnej uchwały Sejmu słowo „ludobójstwo”, aby nie odcinać drogi do równoległej ustawy na temat wydarzeń sprzed 60 lat w ukraińskim parlamencie.
Nie wspominam już o skandalu z zatrzymaniem polskiego autokaru z kombatantami i wpuszczeniem na teren świeżo odsłoniętego pomniku zwolenników UPA, którzy pomnik polskich ofiar zbeszcześcili antypolskimi transparentami.
Docenić należy zaangażowanie prezydenta Kwaśniewskiego na rzecz pojednania. Jednak wiele wskazuje, że na to pojednanie jest jeszcze za wcześnie.
Obchody w Pawliwce – przebiegały w cieniu kampanii prezydenckiej na Ukrainie. Prezydent Kuczma unikał wszystkiego, co mogłoby wywołać sprzeciw narodowego elektoratu na terenie byłej Galicji. Powiedzmy sobie brutalną prawdę: świadomość zbrodni na Polakach z 1943 roku wśród Ukraińców sięga jedynie wąskich kręgów intelektualistów. Narodowo nastawieni Ukraińcy kultywują mit bezgrzesznej UPA – zsowietyzowani Ukraińcy czczą dla odmiany sowiecką tradycję, ale na Wołyńskich Polaków patrzą z kolei jak na potomków obszarników i „faszystowskich kolonizatorów”.
Nie znaczy to, że nie należy działać na rzecz pojednania, ale w wypadku akurat tej rocznicy trzeba było się skupić na obchodach w Polsce i tu nazywać rzecz po imieniu. To było ludobójstwo. Na pojednanie z godłami Orła i Tryzuba nad grobami ofiar było stanowczo za wcześnie.
Chrześcijanie są w takich momentach w niełatwej sytuacji. Z jednej strony czują się zobowiązani do wybaczania wynikającego z przykazania miłości, z drugiej strony nie chcą, by to pojednanie budowane było kosztem prawdy. W tych próbach pogodzenia obowiązku wybaczania z obowiązkiem dochowania prawdy skazani jesteśmy zarówno dziś, jak i w przyszłości na busole naszego sumienia. A właśnie to sumienie powinno nam przypominać tu, w Polsce, o tragedii wołyńskich Polaków. O rzezi, która nie jest znana zatrważająco dużemu procentowi młodych Polaków.
Wspierajmy starania Ukraińców mające na celu dojście do prawdy o rzeziach UPA, ale przede wszystkim skupmy się na budowaniu własnej pamięci. Nie po to, by budzić rewanżystowskie nastroje, a po to, by historia, jak niegdyś, była źródłem naszej godności, siły i zobowiązującej pamięci.
Nie po raz pierwszy w ciągu paru ostatnich lat przekonaliśmy się, jak niewiele może dzielić starania na rzecz pojednania z narodami, z jakimi stykała nas straszna historia ostatniej wojny, od czegoś, co nazwać można „kiczem pojednania”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













