Zamiast opłatka

Zmarły przed siedemnastu laty śp. ksiądz Stanisław Walkowiak, wieloletni redaktor naczelny Przewodnika Katolickiego, opowiadał mi następującą przygodę. Był w Rzymie z okazji beatyfikacji Ojca Kolbego. Tam niespodziewanie spotkał kolegę, świeckiego człowieka, z którym przed laty miał częsty i dobry kontakt. Kolega obecnie mieszkał w USA. Gdy panowie się rozpoznali i...
Czyta się kilka minut

Zmarły przed siedemnastu laty śp. ksiądz Stanisław Walkowiak, wieloletni redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego”, opowiadał mi następującą przygodę. Był w Rzymie z okazji beatyfikacji Ojca Kolbego. Tam niespodziewanie spotkał kolegę, świeckiego człowieka, z którym przed laty miał częsty i dobry kontakt. Kolega obecnie mieszkał w USA. Gdy panowie się rozpoznali i przywitali serdecznie, rozpoczęła się rozmowa. Niestety, nie mogła trwać długo, ponieważ gość z Ameryki musiał jechać na lotnisko, by zdążyć na samolot. Jak wspominał ks. Walkowiak, kolega z USA tak bardzo cieszył się z tego spotkania, że koniecznie chciał mu coś zostawić. Nie będąc na to przygotowanym... zdjął z ręki swój zegarek i dał go naszemu dawnemu redaktorowi, czyniąc z tego pamiątkę owego spotkania na Placu św. Piotra.

Przed nami Wigilia Bożego Narodzenia. Niejedno serce się wzruszy, niejedna łza popłynie. Prawie w każdym domu przed wieczerzą w gronie rodziny, przyjaciół, bliskich przełamiemy się opłatkiem. Inaczej jednak będzie w przypadku małej Alinki. Ta dziewczynka, uczennica pierwszej klasy, nie może jeść pokarmów mącznych, nawet w tak małych ilościach, jak opłatek. Co więc zrobi ona i jej rodzina, by podzielić się w wigilijny wieczór? Opłatek zastąpi specjalny chleb wypiekany dla alergików. Ostatecznie chodzi o bardzo głęboki i szlachetny obyczaj, który w znaku opłatka – i wyciągniętej ręki – wyraża miłość.

Miłość jak nic innego na świecie uzdalnia człowieka do dzielenia się. Tym, co człowiek ma i tym, co jest potrzebne – od chleba poprzez pieniądze, a skończywszy na czasie. Można w sensie dosłownym mówić także o dzieleniu się życiem. Na przykład rodzice z dzieckiem, które kochają, dzielą się prawie wszystkim, czyli życiem. Pan Jezus, przychodząc na świat, spotkał się jeszcze przed urodzeniem z brakiem ludzkiej miłości i wrażliwości. Umierając na krzyżu, dał nam swoje życie. Jakże wymownie czytamy o tym w Ewangelii św. Jana „... ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10, 17-18).

Dzielenie się opłatkiem od kilkunastu lat staje się coraz powszechniejsze i przez to – moim zdaniem – poniekąd jest spłycane. Dawniej miało miejsce tylko w domu, teraz ten zwyczaj wszedł do bardzo wielu szkół i zakładów pracy. Nawet do polskiego Sejmu. Gdyby zwyczaj ten powodował szacunek, zaufanie, dobrą wolę i życzliwość... po świętach byśmy dzielili się tym, co mamy i życie stałoby się lżejsze... i o to chodzi.

Wszystkim moim Czytelnikom życzę serdecznie bogactwa serca, dobrego czasu, zdrowia ciała i duszy i by nie zabrakło tego, czym powinniśmy się obdarowywać przy okazji i zawsze. Wesołych Świąt!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2002