Wielki Tydzień to nie tylko rytuał. Jak liturgia naprawdę nas zmienia?

Czy Wielki Tydzień to tylko powtarzany co roku scenariusz? A może coś, co realnie dotyka i zmienia człowieka? Liturgia nie jest tu przedstawieniem – to doświadczenie, w które trzeba wejść, żeby zrozumieć, co naprawdę się dzieje.
Czyta się kilka minut
Inscenizacja śmierci Jezusa w wykonaniu meksykańskich pielgrzymów, Via Dolorosa w Jerozolimie, 1996 r. fot. Esaias BAITEL/ Gamma-Rapho/Getty Images
Inscenizacja śmierci Jezusa w wykonaniu meksykańskich pielgrzymów, Via Dolorosa w Jerozolimie, 1996 r. fot. Esaias BAITEL/ Gamma-Rapho/Getty Images

Cały Wielki Post przeżywamy wokół nieprzypadkowo ułożonych znaków, których punkt kulminacyjny następuje w ostatnią niedzielę przed Paschą. 

Chrześcijanin w ruchu

Chciałbym pokazać, że Wielki Tydzień ma swego rodzaju performatywny, to jest zakładający czynny udział i zmieniający rzeczywistość charakter. Można go też rozpatrywać jako część większej całości, zapoczątkowany w Środę Popielcową, gdy na nasze głowy spadają okruchy popiołu.

Post – jako czas zatrzymania, refleksji nad sobą i nawrócenia – mógłby się wydawać czasem statycznym. Nic bardziej mylnego. To droga, a ta zakłada ruch. Sam Jezus mówi, by wejść do swojej izby, żeby obmyć twarz, żeby czynić nie na pokaz, ale przed Ojcem, który widzi w ukryciu. Można powiedzieć, że cała liturgia tego czasu też „wymusza” na nas, by być w ciągłym ruchu: zalecano kiedyś, by w I niedzielę wielkiego Postu rozpoczynać mszę procesją ze śpiewaniem litanii do wszystkich świętych, w niedzielę czwartą pozwalano na grę organów i instrumentów muzycznych (choć niestety zwyczaj ich nieużywania w Polsce w czasie Wielkiego Postu zupełnie zaniknął). Tradycyjne nabożeństwa wielkopostne także motywują do zmiany miejsca: droga krzyżowa wymaga tego od nas dosłownie, do tego stopnia, że zjawiskiem powszechnym stało się jej odprawianie na ulicach miast, a nawet w sposób ekstremalny poza nimi, na odcinkach wielu kilometrów. Także nasze rodzime gorzkie żale mają dynamiczny przebieg, choć ukryty w ich tekście: same gorzkie żale przybywają, przenikają serca, doprowadzając do płaczu. Jezus ma uderzyć w opoki naszych serc, a nasza odpowiedź dokonuje się, „gdy w przepaść męki Twej wchodzę”. Choć rozmyślamy o niej przez cały Wielki Post, to właśnie w VI niedzielę tego okresu docieramy do finału wcześniejszej drogi. Wtedy czas Ewangelii przeżywamy niemalże „godzina po godzinie”, odtwarzając wydarzenia ostatniego tygodnia życia Jezusa na ziemi. Naszym kolejnym ruchem jest wejście w teatr tych wydarzeń

Triumfalny pochód paschalny

Egeria Pątniczka wspomina, że pod koniec IV wieku patriarcha Jerozolimy odtwarzał gest Jezusa, tj. dosiadał oślicy i otoczony radującymi się tłumami wjeżdżał na niej z Góry Oliwnej do miasta. Zwyczaj ten dotarł także na Zachód w V–VI wieku. To odtwarzanie wjazdu Jezusa do miasta świętego nie jest wszakże tylko inscenizacją. Rozpoczyna je pierwsze z dwóch w tym dniu odczytanie Ewangelii, nierzadko do bram świątyni przywozi księdza prawdziwy osioł, jednak w tym obrzędzie palmy nie ścielą się pod jego nogami, ale wchodzimy do świątyni w procesji. Wtedy przechodzimy do kolejnego aktu tego dramatu – po kolekcie i dwóch czytaniach odczytujemy opis Męki Pańskiej z Ewangelii Mateusza, Łukasza lub Marka z podziałem na role.

W Niedzielę Palmową po sumie odbywały się w kościołach przedstawienia pasyjne. Za czasów króla Zygmunta III istniały zrzeszenia aktorów-amatorów, którzy w roli Chrystusa, Kajfasza, Piłata, Judasza itp. chodzili po miastach i wioskach i odtwarzali misterium Męki Pańskiej. Z czasem wiele tych misteriów przybrało trwałą formę, sanktuariów Męki Pańskiej z kapliczkami i drogami, na których można odtworzyć tajemnice Wielkiego Tygodnia. Taka jest także rola misterium, które tajemnicę ma w samej swojej nazwie – wielkie inscenizacje znane dziś nie tylko we wspomnianych sanktuariach, umożliwiają dokonanie czegoś pozornie sprzecznego – zobaczyć tajemnicę, czyli coś, co pozornie powinno być zakryte czy nieodgadnione. U źródeł naszej wiary jest przyjmowanie tajemnicy czy też wręcz wchodzenie w nią. Nie jest to jedyna tajemnica i sprzeczność, którą kryje Niedziela Palmowa – Męki Pańskiej. Mówi ona o kondycji człowieka rozpiętej między uwielbieniem a skrajną nienawiścią. Obraz triumfalnego wjazdu, wołanie Hosanna jako słowa błogosławieństwa i rozstępowania się przed Jezusem, niczym wody Morza Czerwonego, zestawiamy z obrazem pogardy, szyderczych wyzwisk i rozstępowaniem się przed tym, kogo uznano za zbrodniarza. Jezus wiedział, wjeżdżając do Jerozolimy, że rozpoczyna się jego triumfalny wjazd paschalny, przejście, po którym nastąpi wyzwolenie człowieka. Jedność miejsca i akcji tych wydarzeń w VI niedzielę Wielkiego Postu pokazuje, że Jezus w tym pochodzie nie  atrzymał się wpół drogi i także my jesteśmy zaproszeni, by dotrzeć do jej finału.

Święty finał dramatu

Jeśli początek Wielkiego Postu nazwałem zawiązaniem węzła dramatycznego tego czasu, to Wielki Tydzień jest rozwiązaniem tej sytuacji, dojściem do jego ostatecznego finału. Ma on swój ustalony przebieg, scenografię, obfituje w znaki i gesty unaoczniające poszczególne wydarzenia. Choć odnoszą się do konkretnych wydarzeń, ubrane są także w ciąg metafor. To one sprawiają, że powtarzanie ich co roku ma sens. Jak twierdził wybitny semiotyk, a więc badacz znaczeń, Umberto Eco, metafora nie jest tylko zastąpieniem jednego słowa innym, ale mechanizmem, który tworzy nowe powiązania między pojęciami, pozwalając mózgowi rozumieć świat w nowy sposób. Ponadto podważa ona istniejące kody językowe, pomagając unikać redundancji, czyli pustej powtarzalności. Odtworzenie scen od ostatniej wieczerzy po złożenie do grobu Jezusa i Jego zmartwychwstanie nie odbywa się więc w strojach z epoki i z dokładnym odtworzeniem ruchów i gestów bohaterów (bo tych nawet przecież nie znamy). Obserwujemy za to poświęcenie olejów i obmycie nóg – mandatum. Po Mszy Wieczerzy Pańskiej ołtarze pozbawiane są obrusów, a Eucharystyczny Jezus przenoszony jest do kaplicy adoracji (dawniej nazywanej ciemnicą – symbolicznego więzienia, w którym przebywał). Zamiast dzwonków słyszymy kołatki, a w jedynym dniu bez mszy św. znowu z podziałem na role odczytywana jest Męka Pańska. Pełna powagi jest adoracja Krzyża i czuwanie przy grobie Pańskim, i jest to moment, w którym przeszywa nas przejmująca cisza. Co ciekawe, list o przygotowaniu i obchodzeniu świąt Paschalnych Kongregacji Kultu Bożego z 1998 roku podpowiada, jak dobrze przeżyć owo czuwanie: „Można wystawić w kościele celem uczczenia przez wiernych obraz Chrystusa ukrzyżowanego lub spoczywającego w grobie, albo zstępującego do otchłani, a także obraz Matki Bożej Bolesnej”.

Wracając do ciszy, w teatrze to potężne narzędzie artystyczne, które mówi często więcej niż słowa, budując napięcie, emocje oraz pogłębiając psychologię postaci. Służy jako środek wyrazu, który zmusza widza do skupienia, refleksji i intensywnego przeżywania, często stanowiąc kluczowy moment transformacji lub konfrontacji w spektaklu. Dramat Wielkiego Tygodnia zaczyna rozgrywać się po tej dojmującej ciszy, gdy w ciemność wkracza światło, w suszy wybija źródło paschalnej wody, a z ust diakona (lub innej wyznaczonej osoby) płynie Wielkanocne Orędzie. Ten schemat powtórzony jest w czytaniach: Bóg rozdziela światło od ciemności, woda rozstępuje się przed Ludem Wybranym, zanurzamy się w życie Jezusa, jak i w jego śmierć, poprzez chrzest. Epilogiem świętego dramatu jest radosne Alleluja i końcowa procesja, rezurekcyjna, a więc odnosząca się do zmartwychwstania, po której w naszych kościołach groby Pańskie są już puste. Gdy pozwalamy sobie na to, żeby przeżyć wszystkie te sytuacje osobiście, w naszym wnętrzu następuje, podobnie jak w sztuce, zwłaszcza od antyku, swoiste katharsis (gr. κάθαρσις – oczyszczenie). Arystoteles pisał o nim, że ma ono na celu wzbudzenie u widza litości i trwogi, by następnie oczyścić z nich jego umysł. Współcześnie utożsamia się je z doświadczeniem ludzkości i mądrością zbiorową. Według innych teorii wzbudzenie w odbiorcy litości i trwogi, gniewu, cierpienia i buntu doprowadza do zrozumienia tajemnicy losu, pogodzenia się z nim, doprowadzenia do nadania spójności jego znaczenia w sobie. Jako się rzekło – dla chrześcijan nie jest to tylko rytuał i coroczne widowisko, ale rzeczywistość, w której uczestniczy, która go zmienia i wypełnia sens jego życia.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Gdy w przepaść męki Twej wchodzę