Rewolucja flamingów

Różowe ptaki zjednoczyły Albańczyków przeciw skorumpowanej władzy. Protesty są absolutnie spontaniczne i może w tym właśnie leży sekret ich siły.
Czyta się kilka minut
Protest na ulicach Tirany, 27 czerwca 2026 r. Albania nie na przedaż  – to hasło bardzo często wznoszone przez demonstrantów | fot. Adnan Beci/AFP/East News
Protest na ulicach Tirany, 27 czerwca 2026 r. Albania nie na przedaż  – to hasło bardzo często wznoszone przez demonstrantów | fot. Adnan Beci/AFP/East News

Jeszcze w połowie czerwca premier Albanii Edi Rama zapowiadał, że nie ugnie się pod wspólnym naciskiem ulicy i Komisji Europejskiej. Plany budowy „megaresortu” – rezydencjalnego kompleksu na wyspie Sazan – będą kontynuowane, a sama budowa wkrótce ruszy. Teraz jednak jakby wszystko się zmieniło, władza schowała pazury, a na sazańskiej plaży demonstrują przeciwnicy inwestycji. I nikt ich nie rozpędza. Skala oporu przeciw rządowemu projektowi zaskoczyła nie tylko rządzących, ale też opozycję. Nikt nie wie, co zrobić z tym fantem, którego w żaden sposób nie da się przyporządkować konkretnej frakcji politycznej. I który, o zgrozo, z dnia na dzień nabiera mocy.

Natura kontra dolary

Sazan, włoska Sassano, to niewielka wysepka na Adriatyku, a zarazem skrawek Albanii najbliższy włoskiego buta. Dawniej należała do Wenecji, potem – z racji strategicznego położenia – kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk, by wreszcie, w 1947 roku, wejść w skład Albanii. A jako że niewiele wcześniej kraj opanowali komuniści, ci, swoim zwyczajem, zbudowali tam więzienie dla politycznych dysydentów. Wyspę nazwano wtedy „albańskim Alcatraz”, bo uciec z niej było podobnie trudno, jak z zakładu karnego w Zatoce San Francisco.

Kiedy skończyła się komuna, Sazan ponownie opustoszała. Teraz stała się ozdobą parku narodowego, ściśle strzeżonym rezerwatem przyrody. Raj wodnych ptaków, ponad tysiąc gatunków dzikich zwierząt oraz – co najważniejsze – siedlisko różowych flamingów, absolutnego fenomenu natury. Tak przynajmniej uważają Albańczycy, dumni ze swojego faunistycznego sanktuarium. Ptakom było tu dobrze, bo nikt, jak dotąd, nie zakłócał ich bytowania.

W 2024 roku Jared Kushner – przedsiębiorca i przypadkiem zięć Donalda Trumpa, złoty młodzieniec, który już wtedy uważał się za męża stanu zdolnego wykupić na własność pół świata – ujawnił plany budowy na Sazan kompleksu luksusowych hoteli i rezydencji. Będą tam mieszkać kosmopolityczni biznesmeni i politycy. Wszystko ponoć było już dogadane z albańską władzą, a sama inwestycja opiewa na dziesiątki miliardów dolarów. Takimi pieniędzmi nie gardzi nikt, kto tylko poczuł dotyk prezydialnego stołka. Wszystko szło jak po maśle, bo to przecież dla narodu szansa na dobrobyt i modernizację, a także nowe miejsca pracy. Wszyscy znamy te argumenty.

Na początku tego roku Kushner, wraz z Ivanką, odwiedził swoją inwestycję. Przyjmowano go tam jak króla.

Nie jesteśmy na sprzedaż!

Ale mimo wszystko, jak to w życiu bywa, coś poszło nie tak. Pierwsi zareagowali ekolodzy, gdy pokazano im wizualizację przyszłego „megaresortu”. Nie licząc laguny, wyspa ma zaledwie pięć kilometrów kwadratowych powierzchni – i na kolorowych obrazkach te pięć kilometrów ściśle okupują setki willi z tarasami i basenami. A gdzie, do cholery, mają podziać się flamingi? No, dla nich miejsca na Sazan już nie będzie. Polecą sobie, może w jakieś inne ustronie, oby tylko na terenie Albanii.

Ekolodzy zaalarmowali Komisję Europejską, która 10 czerwca ogłosiła, że realizacja projektu Kushnera może opóźnić proces akcesji Albanii do Unii Europejskiej. Groźba nie jest błaha, gdyż ten kraj, spośród sześciu bałkańskich państw aspirujących do Unii Europejskiej, jest, obok Czarnogóry, w czołówce starań o przyjęcie. Odpowiedni wniosek Albania złożyła już w 2009 roku, od 12 lat ma oficjalny tytuł kandydata, zaś od sześciu trwają negocjacje z Brukselą. Albańczycy dzielnie wypełnili ogólne warunki zawarte we wszystkich 35 rozdziałach akcesyjnego regulaminu. Stawka ryzyka wydaje się więc wysoka, zważywszy, że obu stronom pozostało tylko dogadać się w głupiej sprawie „Dyrektywy Ptasiej i Siedliskowej nr 27” rozdziału o ekologii.

Nic z tych rzeczy. Blask dolara skutecznie zaćmił nudnawą wizję europejskiej integracji. To właśnie wtedy premier Rama butnie oświadczył, że ma w nosie brukselskie regulacje. Pod naciskiem rządu zmieniono przepisy o ochronie środowiska i budowę „megaresortu” ogłoszono inwestycją strategiczną. Wydawało się że sprawa flamingów na Sazan jest stracona. Ale, zupełnie niespodziewanie, stało się inaczej.

Uliczne protesty w Tiranie władza lekceważyła do momentu, gdy w mediach społecznościowych pojawił się film, na którym ochroniarze poturbowali protestującego ekologa. Następnego dnia na ulice stolicy wyszło dziesięć razy więcej manifestantów. Tych też próbowano powstrzymać siłą, ale gdy policja użyła armatek wodnych, przelała się czara goryczy. Do protestu przyłączyła się – spontanicznie i dosłownie – cała Albania. Intelektualiści z Tirany, katoliccy górale z Północy i suficcy bektaszyci z Południa, konserwatyści i przedstawiciele wspólnot LGBT... Wszyscy wylegli na ulice z transparentami, na których obok hasła  „Albania not for sale” (Albania nie jest na sprzedaż) widnieje sylwetka różowego ptaka. Stąd albański zryw nazwano „flamingową rewolucją”.

Co więcej, ludziom nie wystarcza już sprawa flamingów. Chcą ustąpienia ze stanowisk całej, skorumpowanej klasy politycznej. Z opozycją włącznie.

Tego nacisku rząd już nie zdzierżył. Wstępne prace budowlane wstrzymano, wypuszczono aresztowanych. Rząd Ramy wycofał się w zacisze gabinetów, choć sama inwestycja, jak dotąd, nie została odwołana.

Czy ten flaming to jaskółka?

Rzecz jest o tyle ciekawa, że sami Albańczycy, w swojej masie, są bardzo proamerykańscy. Nie zapomnieli starań Waszyngtonu na rzecz niepodległości, proklamowanej w 1912 roku, jak również na rzecz niepodległego Kosowa, bratniej albańskiej republiki (2008 rok). Jednak buta Kushnera i jego rozpychanie się łokciami zrobiły swoje. Naród Albanii dał światu sygnał: nie damy sobą pomiatać. Nawet za duże pieniądze.

Kushner okazał się jednak tylko katalizatorem. Albańska gorycz skierowana jest przede wszystkim przeciw własnej ekipie rządzącej. Edi Rama, szef partii socjalistycznej, jest premierem już od 13 lat. To syn komunistycznego aparatczyka, dawny działacz sportowy (jak u nas Aleksander Kwaśniewski), potem wieloletni burmistrz Tirany. Jako młody człowiek brał udział w studenckich protestach – teraz sam jest obiektem ataków ze strony młodych, którzy uważają go za symbol skorodowanego systemu.

Spontaniczne, nieinspirowane politycznie protesty Albańczyków to w tym kraju zjawisko nowe. Nie jest jednak odosobnione: w niedalekim Belgradzie już od miesiąca trwają podobne protesty zawiedzionych stagnacją zwykłych Serbów. Albański flaming może okazać się jaskółką nieznanych nam jeszcze, globalnych odruchów ludzkiego zniecierpliwienia.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2026