Posłuchać Ojca

Czyta się kilka minut
Przypowieść o dwóch synach, Andriej Mironow, 2012 r. | Fot. Wikimedia Commons
Przypowieść o dwóch synach, Andriej Mironow, 2012 r. | Fot. Wikimedia Commons

Przypowieść o dwóch synach to lustro ukazujące nam skłonność do samooszukiwania się. Jezus przedstawia ją w rozmowie z przywódcami Izraela – krytykowanymi nieustannie za fasadową pobożność. Z pewnością jednak ma znaczenie uniwersalne.

Pierwszy syn otwarcie mówi ojcu: „Nie chcę”. Buntuje się, ale pozostaje autentyczny. Gdy przychodzi refleksja, żałuje i idzie do winnicy. Drugi odpowiada z uległością: „Idę, panie”, lecz nie robi nic. Język zdradza jego myślenie: nie mówi „ojcze”, lecz „panie”. Nie widzi w ojcu kochającego rodzica, lecz władcę ograniczającego wolność.

Historia miała swoje oczywiste tło dla słuchaczy, wykorzystywane przez Jezusa. Midrasz Exodus Rabba porównuje Izraela do dzierżawcy, który jako jedyny zgodził się podjąć uprawy pola dla Właściciela, odpowiadając pod Synajem: „Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy” (Wj 24, 7). Zgodnie zaś z tekstami tradycji rabinicznej największy gniew ściągał na siebie nie ten, kto odmawiał, ale ten, kto nie dotrzymywał danego słowa. Opowieść kreśliła zatem oczywisty dla słuchaczy kontrast między pogańskimi narodami, które nie przyjęły Tory, a Izraelem, który jako jedyny zobowiązał się ją zachowywać.

Przypowieść nie dotyczy jednak wyłącznie relacji Izrael – poganie. Jeśli odniesiemy ją do nas samych, to być może największą pokusą w jej interpretacji będzie szukanie w niej dla siebie „alibi” – miejsca dla trzeciego, idealnego syna, z którym moglibyśmy się bezpiecznie utożsamić. Czy nie chodzi w niej bowiem o to, byśmy skonfrontowali się z prawdą o tym, że w każdym z nas da się znaleźć coś z postawy obu braci? Z jednej strony, w wielu sprawach buntujemy się przecież wobec woli Bożej, z drugiej – chętnie nakładamy maski sprawiedliwych.

Tylko jeśli w taki sposób – bez „alibi” – odczytamy tę opowieść, stanie się dla nas jasne, dlaczego na jej końcu Jezus mówi, że celnicy i nierządnice wyprzedzają pobożnych w drodze do królestwa Bożego. Oczywiście nie dlatego, że ich grzech jest czymś dobrym, lecz dlatego, że niedoskonałość ich życia nie pozwala im już udawać. Uznanie prawdy o swojej słabości to pierwszy krok do uzdrowienia. Bóg nie może zbawić tego, kto uważa, że świetnie poradzi sobie sam.

CHWILA REFLEKSJI

Czy jestem w drodze do winnicy?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2026