Ciężko jest przyjąć, że łaska jest za darmo

Robotnicy pierwszej godziny czują się pokrzywdzeni, choć otrzymali dokładnie to, na co się umówili. Ich problemem jest nie niesprawiedliwość, lecz niezgoda na hojność Boga.
Czyta się kilka minut
Zbiór winogron w winnicy domu szampańskiego Lamiable w Tours-sur-Marne w północno-wschodniej Francji, 17 sierpnia 2026 r. Ze względu na upały zbiory rozpoczęły się w tym roku wyjątkowo wcześnie | Fot. Jean-Christophe Verhaegen/AFP/East News
Zbiór winogron w winnicy domu szampańskiego Lamiable w Tours-sur-Marne w północno-wschodniej Francji, 17 sierpnia 2026 r. Ze względu na upały zbiory rozpoczęły się w tym roku wyjątkowo wcześnie | Fot. Jean-Christophe Verhaegen/AFP/East News

Przypowieść o robotnikach w winnicy i ich wynagradzaniu to jeden z najbardziej prowokacyjnych fragmentów Ewangelii. Reagujemy przecież często jak robotnicy najęci do pracy na początku dnia: czy nie jest czymś niesprawiedliwym, że ci, którzy pracowali tylko jedną godzinę, otrzymują tyle samo co znoszący ciężar dnia i upał? Reakcja ta obnaża zaś nasz podstawowy błąd: próbę przeniesienia ludzkiego myślenia o ekonomii na relacje ze Stwórcą.

Kluczem do zrozumienia tekstu jest denar. W świecie biblijnym był to zarobek za jeden dzień pracy, wypłacany po zapadnięciu zmroku (notabene: chroniąca ubogich praktyka natychmiastowego regulowania należności wynikała z nakazów Prawa, por. Kpł 19, 13; Pwt 24, 15). W przypowieści denar staje się jednak czymś symbolicznym: to nie wyliczona stawka za wykonaną pracę, ale sam Bóg – Jego miłość i pełnia życia. Bóg nie chce i nie może dać człowiekowi mniej niż całego siebie. Zarówno temu, kto służy Mu od najmłodszych lat, jak i temu, kto odnajduje Go w ostatniej chwili życia, Ojciec ofiarowuje tę samą – darmową – łaskę.

Oburzenie pierwszych robotników odsłania zatem, że służyli oni Gospodarzowi w logice najemnika, traktując swój trud jako walutę, za którą kupują wyższą pozycję u Boga. Ich serce wypełniła zawiść – w języku biblijnym „złe oko” oznacza skąpstwo i niezdolność do cieszenia się dobrem bliźniego. Przypominają oni starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15, 28–30), czy też oburzonego proroka Jonasza (4,1–3). Ich grzechem jest odmowa przyjęcia Boga jako dar, próba zasłużenia na Bożą miłość, która jest darmowa.

Gospodarz wychodzi na rynek o każdej porze. Szuka tych, których nikt nie chciał zatrudnić, odrzuconych i pogrążonych w bezczynności. Na to, by zacząć walczyć o więź z Bogiem, w żadnym momencie naszego życia nie jest zatem za późno. Ojciec z taką samą troską zaprasza człowieka w każdym wieku.

Dlaczego jednak to ostatni stają się pierwszymi? Robotnicy ostatniej godziny nie mają złudzeń co do swoich zasług. Wiedzą, że jedynym powodem, dla którego cokolwiek otrzymali, jest darmowa dobroć Pana. Stają się pierwszymi, bo otwierają się w pełni na logikę Ewangelii – logikę daru i łaski.

CHWILA REFLEKSJI

Czy moja wiara zawiera w sobie lęk, że Bóg może także obdarować podobnie innych, czy też zachwyt, że praca w Jego winnicy jest już sama w sobie nagrodą?

 


Słowa Ewangelii według św. Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?”. Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”. Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Mt 20, 1–16a

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Przyjąć łaskę