Jeśli winnicę z przypowieści o przewrotnych rolnikach odczytamy jako obraz Kościoła, powinniśmy zapytać, jak zarządzamy dobrem, które powierzył nam Gospodarz. Czy czasami nie znajdujemy się w gronie rolników, którzy próbują zawłaszczyć dla siebie dobro, które do nich nie należy, i sięgają po przemoc, by utrzymać nad nim władzę? To trudne pytanie, bo najchętniej widzielibyśmy siebie na miejscu pozytywnych bohaterów tej przypowieści. Pokusa zawłaszczenia Kościoła dotyczy jednak każdego, kto jest zaangażowany w Winnicy Pańskiej. Łatwo zapomnieć, że zostaliśmy obdarowani, i zacząć traktować dar jak własność.
Jezus nawiązuje tu do biblijnego obrazu winnicy jako obrazu ludu Bożego. Gospodarz zrobił wszystko, co było potrzebne, by przynosiła owoce: zadbał o nią, przygotował tłocznię i zbudował wieżę. Możemy zobaczyć w tym troskę Boga, który powierza człowiekowi dobro i daje mu wszystko, co potrzebne, aby mogło owocować. Co robią z tym darem rolnicy? Zaczynają zachowywać się tak, jakby stali się jego właścicielami. Sięgają po przemoc: ranią i zabijają posłańców gospodarza, a w końcu zabijają również jego syna. W tym miejscu przypowieść staje się ostrzeżeniem dla Kościoła. Bóg powierzył nam swoją Winnicę, ale nie uczynił nas jej właścicielami. Kościół pozostaje własnością Chrystusa. Możemy być w nim pracownikami, ale nigdy jego właścicielami.
Bóg nie porzuca jednak swojej Winnicy. Wciąż posyła swoich wysłanników. Bywa, że ich nie rozpoznajemy, bo są ludźmi, którzy okazują się dla nas niewygodni. Czasami ważny głos prawdy przychodzi przez ludzi, których lekceważymy, którymi pogardzamy albo wobec których odczuwamy gniew. Prorockiego głosu nie rozpoznaje się po samej niewygodzie, lecz po jego zgodności z Ewangelią i prawdą. Zdarza się, że odrzucamy Bożych wysłanników nie tylko przez otwartą wrogość. Jednych „zabijamy” obojętnością, innych złymi słowami, odrzuceniem lub lekceważeniem. Stajemy się częścią tego okrucieństwa także wtedy, gdy milczymy i z biernością przyglądamy się przemocy.
Zło, którego nie powstrzymujemy, zatacza coraz szersze kręgi. Człowiek owładnięty pragnieniem zawłaszczenia zaczyna traktować dar jak swoją własność. Dotyczy to również wiary i Kościoła. Możemy podporządkowywać Boże przykazania własnym oczekiwaniom, manipulować słowem Ewangelii dla osiągnięcia własnych celów albo wybierać z niej tylko to, co potwierdza nasze przekonania. Wtedy Winnica przestaje być miejscem służby, a staje się przestrzenią walki o wpływy, prestiż i władzę.
A jednak Bóg nie porzuca swojej Winnicy i nie odwraca się od człowieka. Jak mówił papież Franciszek, „rozczarowanie Boga z powodu niegodziwego postępowania ludzi nie jest ostatnim słowem. W tym jest wielka nowość chrześcijaństwa – Bóg, choć jest rozczarowany naszymi uchybieniami i grzechami, dotrzymuje swego słowa, nie rezygnuje, a przede wszystkim nie mści się!”. Bóg pozwala, by człowiek ponosił konsekwencje swoich czynów, ale nie odpowiada zemstą. Nie odbiera swojej miłości temu, kto ją odrzuca. Dlatego ostatnie słowo przypowieści nie należy do rolników, lecz do Boga. „Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym”. Tym kamieniem jest Chrystus – Syn odrzucony i zabity, którego Bóg wskrzesił. To On pozostaje Panem Winnicy, a my jesteśmy tymi, którym została powierzona.
Może więc najważniejsze pytanie nie brzmi: „Kim są ci źli rolnicy?”, lecz: „Czy ja pamiętam, że Winnica nie należy do mnie?”. Czy potrafię przyjąć, że jestem obdarowany? Czy umiem przynosić Bogu owoce tego, co od Niego otrzymałem? Winnica została nam powierzona nie po to, byśmy ją posiedli, lecz byśmy o nią dbali i przynosili owoce.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.







