Miłosierdzie to coś więcej niż pomoc

Łatwo sprowadzić miłosierdzie do dobroczynności i pojedynczych gestów wobec potrzebujących. Tymczasem w chrześcijaństwie oznacza ono coś znacznie głębszego – doświadczenie Boga, które przemienia człowieka i nadaje sens jego działaniu.
Czyta się kilka minut
Mroczny, dużych rozmiarów obraz Caravaggia namalowany ok. 1607 roku przechowywany jest w neapolitańskim kościele Pio Monte della Misericordia. Przedstawia siedem uczynków miłosierdzia co do ciała. Stłoczone postaci trzeba wyłowić z ciemnego tła, detale ukazane są, jak to u Caravaggia, w ostrych kontrastach światła fot. Wikimedia Commons
Mroczny, dużych rozmiarów obraz Caravaggia namalowany ok. 1607 roku przechowywany jest w neapolitańskim kościele Pio Monte della Misericordia. Przedstawia siedem uczynków miłosierdzia co do ciała. Stłoczone postaci trzeba wyłowić z ciemnego tła, detale ukazane są, jak to u Caravaggia, w ostrych kontrastach światła fot. Wikimedia Commons

Od kanonizacji św. siostry Faustyny w 2000 roku Niedziela Miłosierdzia Bożego zagościła na stałe w kalendarzu liturgicznym. Wcześniej znana jako Niedziela Przewodnia lub Niedziela Biała miała swój wyraźny znak – kolor biały. Nie chodzi jedynie o szaty liturgiczne, ale przede wszystkim o to, że w swojej białej szacie przez cały tydzień pokazywali się publicznie katechumeni, ochrzczeni w Wigilię Paschalną.

Niewielu też wie, że niedzielę po Wielkanocy nazywano Niedzielą Quasimodo od słów z Pierwszego Listu św. Piotra: Quasi modo géniti infantes („Jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu”,1 P 2, 2).

Pozostała z nami biel liturgicznych szat i doświadczenie duchowego odrodzenia, które celebrujemy w Bożym Miłosierdziu. Ono z kolei, przez orędzie św. Faustyny, stało się nierozerwalnie związane z kolejnym obrazem – Jezusa Miłosiernego.

Miłosierdzie przed Jezusem

„Podaję ludziom naczynie – powiedział Jezus do siostry Faustyny – z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie” (Dz. 327). Według tej i innych wizji świętej malował Chrystusa Eugeniusz Kazimirowski, nieco popularniejszą wersję po wojnie stworzył po ocaleniu z wojny Adolf Hyła. Jego prostota, a równocześnie bogactwo znaczeń przypomina pradawne ikony: błogosławiący Jezus, wychodzący z ciemności, jego rany i promienie wychodzące z jego serca. Ikoniczność tego przedstawienia potwierdza fakt, że właściwie żaden inny obraz z miłosierdziem Bożym nie kojarzy się tak bardzo jak ten. Jezus jest najpełniejszym obrazem Bożego Miłosierdzia.

Skoro jednak św. Faustyna, kolokwialnie mówiąc, nie wymyśliła miłosierdzia Bożego, to jak je sobie wcześniej wyobrażano? Czy była to formuła teologiczna, zajmująca tylko badaczy akademickich? Nie do końca. Święci używali metafor, analogii, a nawet poezji – tak niewyrażalna była prawda, której doświadczali. Sięgnijmy do dwojga karmelitańskich świętych.

Najpierw św. Jan od Krzyża, XVI-wieczny mistyk, w Pieśni duchowej, będącej teologiczno-poetyckim omówieniem Pieśni nad pieśniami, pisze: „Przez oczy Oblubieńca rozumie tu dusza Jego miłosierną Boskość, która skłaniając się ku duszy z miłosierdziem, wpaja i wlewa w nią swą miłość i łaskę, przez które ją przyozdabia i tak podnosi, że czyni ją uczestniczką samej Boskości (por. 2 P 1, 4). Na widok tej godności i wzniosłości, do jakiej ją Bóg podniósł, mówi: I przez to we mnie tak się rozkochałeś!”. Św. Jan obrazuje zatem miłosierdzie jako relację, wzajemną wymianę – Bóg daje łaskę i zaprasza do udziału w swojej boskości, a na to zaproszenie dusza odpowiada miłością. Dzięki miłosierdziu możliwe jest wzajemne zakochanie się Boga i człowieka. Gdzie tu konkret? Trudno go uchwycić, ale jest zrozumiały dla tych, którzy kochają. Gdy się kocha, nie wie się też, dlaczego tak się dzieje ani czym to naprawdę jest. Zakochany nie wyjaśni, co się z nim dzieje, ale będzie mieć pewność swojego uczucia. Poetycki obraz oczu Oblubieńca zdaje się mówić, że miłosierdzia można doświadczyć „wpatrując się w oczy Boga”, tak jak wpatruje się w oczy ukochanej osoby.

U Boga na kolanach

Miłosierdzie Boże zajmuje szczególne miejsce w pismach św. Teresy z Lisieux, żyjącej w XIX wieku. W swojej duchowości ukazywała ona Boga przede wszystkim jako kochającego Ojca. W jej zapiskach, zwłaszcza w autobiograficznym dziele Dzieje duszy, miłosierdzie przedstawione jest jako bezgraniczna miłość Boga do człowieka, która przewyższa ludzką słabość i grzech. Święta Teresa podkreślała, że człowiek nie musi osiągać wielkich rzeczy, aby zbliżyć się do Boga. Według niej najważniejsze jest zaufanie i dziecięca prostota wobec Bożego miłosierdzia. Jej słynna „mała droga” polegała na całkowitym zawierzeniu Bogu i przyjęciu własnej małości. Teresa wierzyła, że właśnie w ludzkiej słabości najpełniej objawia się miłosierdzie Boga, który podnosi człowieka i prowadzi go do świętości. W swoich pismach Teresa często używała obrazu dziecka w ramionach ojca. Człowiek, podobnie jak dziecko, nie jest w stanie sam osiągnąć doskonałości, lecz może z ufnością pozwolić się nieść Bożej miłości. Miłosierdzie Boga nie jest więc jedynie przebaczeniem grzechów, ale przede wszystkim czułą troską i nieustannym zaproszeniem do bliskości z Nim. Duchowość Teresy pokazuje, że miłosierdzie Boże jest dostępne dla każdego – także dla tych, którzy czują się mali, słabi czy niegodni. Jej przesłanie pozostaje aktualne do dziś: droga do Boga prowadzi przez ufność, pokorę i przekonanie, że Jego miłosierdzie jest większe niż wszelkie ludzkie ograniczenia.

Obrazy miłosierdzia

W Piśmie Świętym „miłosierdzie” występuje kilkadziesiąt razy, ale najczęściej w związku frazeologicznym z czasownikiem „okazać”. Okazywanie miłosierdzia może nam się kojarzyć, i słusznie, z ułaskawieniem złoczyńców, darowaniem życia przeciwnikowi, udzieleniu hojnej jałmużny. Gdy prześledzić historię zbawienia, Pan okazuje miłosierdzie w konkretnych sytuacjach: ratując z opresji Józefa; w geście Dawida ocalającego Jonatana; w niesamowitej historii Tobiasza; dydaktycznej opowieści o Hiobie; w błaganiu Estery o uwolnienie jej ludu; w pomyślności Daniela na dworze królewskim. Aż trzy swoje przypowieści Jezus poświęca miłosierdziu: o miłosiernym Ojcu, o zagubionej drachmie, wreszcie o miłosiernym Samarytaninie. Nie jest to jednak boski maraton dobroczynności, bo nie tylko o bycie dobrym chodzi. Bóg w tej historii, poprzez swoje miłosierdzie, odwraca wyroki losu, zmienia życie, okazuje siłę, która wypływa z Jego miłosierdzia. I jeśli mamy Go w tym naśladować – mamy do tego konkretne narzędzia i tak się składa, że nie raz pokazywano je w sztuce.

Caravaggio wszystkie siedem dzieł miłosierdzia zawarł w jednym obrazie. Mimo że dzieło powstało w XVII wieku, do dziś robi ogromne wrażenie i pozwala nam się z nim jakoś utożsamiać. Cała scena dzieje się w ciemnej ulicy miasta, a wiadomo, że malarz ten najwięcej światła potrafi wyeksponować w ciemności. Ulica położona przy więzieniu jest jeszcze nad wyraz ruchliwa, pełno na niej ludzi – to przedstawiciele wszystkich warstw społecznych. Jest wspaniale ubrany arystokrata, ale są też biedacy, chorzy, uwięzieni. Patrząc od prawej, kobieta karmi piersią starca – to nawiązanie do starożytnej historii Cymona, skazanego na śmierć głodową, którego uratowała jego własna córka, właśnie w ten sposób. Zatem będącemu w więzieniu ojcu okazuje ona aż dwa uczynki miłosierdzia. Po przeciwnej stronie mężczyzna pije wodę z oślej szczęki – to z kolei nawiązanie do biblijnej postaci Samsona. Jest to jedyna postać, której nie pomaga inny człowiek – pragnienie gasi sam Bóg. Spójrzmy teraz nieco niżej. Widzimy strojnego arystokratę i plecy nagiego człowieka. Co robi ten pierwszy? Niczym św. Marcin przecina swój płaszcz, który za chwilę odda ubogiemu. Obok nich dyskretnym gestem gospodarz zajazdu lub po prostu domu wskazuje przybyszom miejsce, gdzie może ich przyjąć. W zupełnej ciemności możemy jeszcze dostrzec chorego żebraka, ze złożonymi do modlitwy rękami, któremu pomaga młodzieniec. Za córką Cymona widzimy jedynie żółte stopy zmarłego, wystające spod białego całunu. Nad nimi stoi ksiądz, wskazujący pochodnią miejsce złożenia zwłok. Nad tym wszystkim czuwa Maryja w otoczeniu aniołów – Matka Miłosierdzia. Jeśli nie będziemy mieli pod ręką obrazu Jezusa Miłosiernego – oto sposób, by Boże Miłosierdzie przedstawić innym, będąc samemu miłosiernym.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Okazać miłosierdzie