Ogromna tragedia, jaka wydarzyła się 24 września w Jarosławiu na Podkarpaciu, wywołała skrajne emocje społeczne. Po tym jak 31-letni napastnik z Ukrainy w Klasztorze Sióstr Benedyktynek zaatakował nożem kilka osób – jeden ksiądz zmarł, jeden jest ciężko ranny, kilka osób duchownych i świeckich zostało poważnie rannych – wielu polityków, ale też zwykłych osób zażądało radykalnej reakcji wobec wszystkich Ukraińców. Według danych analizujących nastroje w internecie, w sieci wybuchła fala antyukraińskich nastrojów. Tragedia została natychmiast włączona w społeczną dyskusję na temat bolesnych relacji historycznych między Polską a Ukrainą, w debatę na temat migracji i szerzej – bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego.
Te nastroje bardzo mocno kontrastowały – na szczęście – z sygnałami, które niemal od razu zaczęły płynąć z wnętrza Kościoła w Polsce. W imieniu Episkopatu stanowisko zajął bp Krzysztof Zadarko, który zajmuje się uchodźcami i migrantami. Wezwał do opamiętania i przypomniał, że nienawiść na tle narodowościowym jest nie do pogodzenia z Ewangelią. – Kiedy obserwujemy media społecznościowe (...), widzimy, że to wydarzenie stało się paliwem do wylewania się agresji i sztucznego podsycania nienawiści do Ukraińców. Kościół może tylko apelować do sumień, głównie katolików i chrześcijan, ale też wszystkich ludzi, że to nie jest właściwa odpowiedź, jest wręcz naganna, nie do pogodzenia z Ewangelią – mówił w piątek, dzień po tragedii. Na szczęście pojawiło się kilka głosów w podobnych duchu.
Lecz absolutnym fenomenem w sieci stało się kazanie, które wygłosił ranny w wypadku ksiądz Adrian posługujący w jarosławskim opactwie. Wszedł na ambonę podczas pierwszej mszy, która została odprawiona w świątyni po ataku, dwa dni od tej zbrodni, w sobotę 26 września. Miał podbite oko, zabandażowaną głowę, widać było opatrunki na ręce. W pierwszych słowach kazania przyznał, że wybaczył sprawcy i modli się o jego nawrócenie. W imieniu zarówno zabitego duchownego, jak i tych rannych, podkreślił, że obowiązkiem jest wybaczenie. – I prosimy o modlitwę za nas. O modlitwę za księdza Stanisława – o pokój jego duszy. O zdrowie dla księdza Marka, który wciąż walczy o życie w szpitalu oraz za mnie, abym jak najszybciej wrócił do swoich obowiązków i mógł tutaj dalej pracować – mówił duchowny. – Zło, które się wydarzyło tutaj, w naszym opactwie, musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem – podkreślił. Wezwał również swoich słuchaczy do przebaczenia sprawcy zbrodni. Co najważniejsze, również poprosił, by nie przenosić zbrodni jednej osoby, na cały naród, z którego pochodzi. – Chciałbym też was prosić, abyście nie winili narodu, z którego jest oprawca. (...) Zła dokonała konkretna osoba, która odpowiada za swoje czyny – mówił ksiądz Adrian.
Jego świadectwo to dla mnie najpiękniejsza lekcja. Przykład Kościoła, z którego jestem najbardziej dumny, gdy wbrew wszystkiemu daje świadectwo naśladowania Chrystusa. I jestem pewien, że właśnie taki Kościół ma siłę przyciągania do siebie wiernych. Przykład ks. Adriana napełnia mnie – wobec niego samego i wobec Kościoła – wielką wdzięcznością.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








