Podczas Warsaw Security Forum 12 października najwyższy dowódca NATO w Europie, amerykański generał Alexus Grynkiewicz, przedstawił plan, który nazwał teorią zwycięstwa. Była to wspólna, przyjęta przez wszystkie państwa członkowskie sojuszu doktryna odstraszania i odpierania ataku, szczególnie ze strony Rosji. Według gen. Grynkiewicza trzeba najpierw nie dopuścić do ataku – poprzez odstraszanie z jednej i przewagę wywiadowczą z drugiej strony. Po wtóre, w przypadku ataku trzeba go z całą siłą odeprzeć i zatrzymać, a jeśli będzie trwał, należy zniszczyć wszystkie środki, jakimi agresor będzie dokonywał ataku. Innymi słowy, podkreślono, że NATO nie będzie nikomu wypowiadać wojny ani atakować, nie zamierza w nieskończoność eskalować, ale jeśli zostanie napadnięte przez wrogów, odpowie z całą mocą. I właśnie groźba tej brutalnej odpowiedzi ma się stać narzędziem odstraszania potencjalnych agresorów. Nie ma zwycięstwa bez odstraszania, a podstawą odstraszania jest militarna potęga i determinacja, by z tej potęgi zrobić użytek.
To o tyle ciekawe, że dotąd panował dość duży pesymizm – zarówno jeśli idzie o NATO, jak i cały Zachód. Słuchając wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który zwierzył się ostatnio, że woli kontakty z Władimirem Putinem niż Wołodymyrem Zełenskim, krytykował inne państwa sojuszu i wielokrotnie podważał ich lojalność, coraz częściej w debacie publicznej padało pytanie o to, czy jeśli kiedyś ktoś odważy się NATO zaatakować, to sojusz skorzysta z artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego, który mówi, że atak na jedno państwo jest atakiem na wszystkich? Niestety liczne wypowiedzi Trumpa sprawiały, że coś, co miało być żelazną gwarancją, zaczęło być podawane w wątpliwość. A siła sojuszu polegać musi na tym, że nikt nie wątpi w sojusznicze obietnice.
A tu nagle ważny amerykański generał podkreśla, że NATO nie tylko działa, ale jeszcze jest silniejsze niż kiedykolwiek, że odpowie całą mocą, jeśli ktoś odważyłby się zaatakować. To więc ważny sygnał również dla Rosji, by usłyszała, że NATO nie zamierza rezygnować z lojalnej obrony wszystkich swoich członków. Że nie ma członków pierwszej i drugiej kategorii, którzy byliby chronieni lepiej lub gorzej. A modernizacja sił zbrojnych, którą podejmują kolejne narody europejskie, sprawia, że NATO jest jeszcze silniejsze i jeszcze bardziej zdeterminowane.
Ale to też ważny sygnał dotyczący w ogóle Zachodu. Szczególnie po prawej stronie obecny jest swoisty katastrofizm, przekonanie o nieuniknionym upadku świata zachodniego. O końcu Europy mówią wszak wszystkie partie prawicowe na naszym kontynencie, dowodząc upadku naszej cywilizacji. Ochoczo tezę o końcu Europy powtarzają ideologowie po obu stronach Atlantyku, to też narracja, po którą często sięga również rosyjska propaganda, która chce przekonać, że tylko Rosja jest depozytariuszem prawdziwej cywilizacji chrześcijańskiej. Podobne tony dało się też usłyszeć w niedawnym wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego pod Trybunałem Konstytucyjnym. Lider Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że tylko radykalna zmiana polityczna może doprowadzić do odwrócenia trendów, które w innym wypadku nieuchronnie doprowadzą Zachód i cywilizację chrześcijańską do zagłady. Choć Kaczyński wyrażał nadzieję, że marsz partii radykalnie prawicowych po władzę jest pozytywnym sygnałem, wiatrem pozytywnych zmian, to jednak ta wypowiedź była głęboko zakorzeniona w przekonaniu, że Zachód jest skazany na klęskę. I również w tym kontekście przekonanie generała Grynkiewicza, że Zachód może wygrywać, jest bardzo ciekawym zjawiskiem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








