Według piramidy potrzeb, której autorstwo błędnie przypisuje się Abrahamowi Maslowowi, amerykańskiemu psychologowi zmarłemu w roku 1970, potrzeba przynależności znajduje się na trzecim miejscu, po potrzebach fizjologicznych (potrzeba jedzenia i picia, snu, odpoczynku, prokreacji, posiadania odzieży oraz własnego domu) oraz potrzebie bezpieczeństwa (rozumianego bardzo wielowymiarowo). Jak można wyczytać w jednym z portali poświęconych zdrowiu człowieka, potrzeba przynależności bezpośrednio łączy się z potrzebą bezpieczeństwa. Obejmuje ona kontakty z innymi ludźmi, utrzymywanie z nimi relacji partnerskich, przyjacielskich oraz rodzinnych. Chodzi też o potrzebę przynależności do konkretnego środowiska, np. zawodowego lub szkolnego. Czy dotyczy także przynależności do jakiejś grupy wyznaniowej, do konkretnej religii?
Zbigniew Herbert i Vaticanum II
W wierszu Zbigniewa Herberta U wrót doliny, opublikowanym po raz pierwszy w roku 1957, opisując swoje wyobrażenie końca czasów, a zwłaszcza moment bezpośrednio przed sądem ostatecznym („przed ostatecznym podziałem/ na zgrzytających zębami/ i śpiewających psalmy”), poeta użył sformułowania: „jak się okazuje/ będziemy zbawieni pojedynczo”. Choć można takie słowa uznać za usprawiedliwione, choćby w kontekście słów św. Pawła, który wyjaśniał „każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (Rz 14, 12), to jednak współcześni katolicy, znający nauczanie Soboru Watykańskiego II, mogą odczuwać zgrzyt. Konstytucja dogmatyczna o Kościele mówi jasno, że wprawdzie w każdym czasie i w każdym narodzie Bogu jest miły każdy, kto się Go lęka i postępuje sprawiedliwie, „podobało się jednak Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wyłączeniem wszelkich wzajemnych powiązań. Lecz ustanowić ich jako lud, który uznałby Go w prawdzie i Jemu święcie służył” (KK 9). Potoczne stosowane streszczenie tego cytatu brzmi: „Bóg zbawia we wspólnocie”. Trzeba do niej należeć, aby zostać zbawionym.
Zgodnie z przepisami obrzęd chrztu dzieci w Kościele katolickim rozpoczyna się przy drzwiach świątyni. Celebrans, po krótkim dialogu z rodzicami i chrzestnymi, mówi: „Drogie dzieci, wspólnota chrześcijańska przyjmuje was z wielką radością” i po uczynieniu znaku krzyża na czołach kandydatów do pierwszego sakramentu przez duchownego, rodziców i chrzestnych odbywa się procesjonalne wprowadzenie do świątyni. Tak w liturgii wygląda początek przynależności człowieka do Kościoła.
Dwa modelowe sposoby
Ojciec Jacek Salij OP w książce Pytania nieobojętne stwierdził, że można wyodrębnić dwa modelowe sposoby przynależności do Kościoła. „Albo swoją przynależność do Kościoła przeżywam jako szansę różnorakiego spotkania z żywym Chrystusem, albo o tym zapominam” – napisał. Dodał, że w tym drugim przypadku Kościół jest dla człowieka głównie jakąś organizacją religijną, do której przynależność daje mu jakąś satysfakcję, w której zaspokaja lepiej lub gorzej swoje religijne potrzeby i której wymogi – zarówno doktrynalne, jak moralne – przyjmuje tylko w takim stopniu, w jakim uważa to za stosowne.
„Zapewne ludzie, którzy porzucają Kościół, widzą go w tej drugiej perspektywie” – zasugerował znany teolog. Warto jednak zauważyć, że ci, którzy przychodzą i formalnie składają deklarację odejścia z Kościoła, traktują kwestię przynależności bardzo poważnie. Chcą jednoznacznego potwierdzenia, że ich przynależność do wspólnoty katolików została zakończona. Daje do myślenia, że w Polsce część deklarujących odejście od Kościoła, równocześnie podkreśla, iż nie stracili wiary.
Nie znika, ale się oddala
W 2007 r. ukazała się w książka Koniec sekularyzacji w Europie? To praca zbiorowa opublikowana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znalazł się w niej artykuł Łukasza Krzyżanowskiego pt. Wiara bez przynależności czy przynależność bez wiary? Grace Davie i Steve Bruce o przemianach religijności. Analizując podejście dwojga wymienionych badaczy do kwestii religii, autor przygląda się też dwóm relacjom wiary i przynależności istniejącym w Wielkiej Brytanii, nie unikając odniesień do sytuacji w Polsce. Wiele wskazuje na to, że wspomnianych wyżej Polaków, którzy mimo formalnego odejścia z Kościoła deklarują zachowanie wiary, można zaliczyć do pierwszej z wymienionych w tytule artykułu grup.
Zdaniem Grace Davie wspomniane zjawisko jest tylko jednym z wielu sposobów, w jaki objawia się powszechna dziś tendencja do unikania zrzeszania się. Według niej religia nie jest ściśle powiązana z aspektem instytucjonalnym, dlatego możliwe jest mówienie o religijności bez udziału w instytucji religijnej. „Przyjmując taką perspektywę, można mówić o sytuacji, w której zmniejsza się znacząco udział w praktykach religijnych, a wiara coraz bardziej oddala się od chrześcijańskiej ortodoksji, ale nie zanika” – zwraca uwagę autor artykułu.
Odróżnienie, ale nie świadectwo
Inaczej kwestię religii widzi Steve Bruce. Uważa, że koncepcja wiary bez przynależności nie ma większego sensu, ponieważ niezwykle trudno jest mówić o religii bez istotnego jej aspektu, jakim jest udział w praktykach religijnych. Równocześnie skłania się on ku twierdzeniu, iż poziom wiary spada szybciej niż deklarowany udział w instytucjach religijnych. Mamy więc do czynienia z przynależnością religijną, ale bez rzeczywistej wiary. „Interesująca w odniesieniu do Polski wydaje się idea potraktowania przynależności do określonej religii jako elementu autoidentyfikacji, konstrukcji tożsamości narodowej” – zauważył Krzyżanowski. Dodał, że w Polsce deklaracja związku z Kościołem katolickim może służyć odróżnieniu się od „komunistów”, „masonów”, „liberałów” i tym podobnych – byłoby to podkreślenie obecności „katolickiego głosu w naszych domach”, a nie świadectwo czynnego udziału w życiu Kościoła.
Z dostępnych badań wynika, że w 2020 r. 24,2 proc. mieszkańców naszej planety nie było związanych z żadną religią. W Polsce według badań CBOS w roku 2024 brak przynależności do jakiegokolwiek wyznania zadeklarowało 7,3 proc. ankietowanych. To wciąż wydaje się niewiele, ale naukowcy wskazują, że światowe trendy coraz szybciej docierają do naszej ojczyzny.
Do kogo najpierw z Ewangelią?
Warto się zastanowić, która z wymienionych grup – „wierzący bez przynależności” czy „przynależący bez wiary” – powinna być pierwszym w kolejności podmiotem zainteresowania misyjnej działalności Kościoła na naszej ziemi. Kogo łatwiej dzisiaj ewangelizować? Wydaje się, że szybciej można dotrzeć do tych, którzy wciąż przynależą, chociaż nie wierzą częściowo lub całkowicie. Jednak brak wiary może być sygnałem braku duchowych potrzeb. Z drugiej strony ci, którzy wciąż wierzą (i chcą wierzyć), mimo rezygnacji z przynależności, mogą się okazać bardziej podatni na włączenie (nie tylko ponowne), do wspólnoty, jeśli okaże się ona odpowiedzią na ich zapotrzebowanie. Z pewnością Kościół nie powinien tracić z pola zainteresowania ani jednych, ani drugich.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















