Pokój i nadzieja

Wybrany nieco ponad miesiąc temu nowy papież już w pierwszym pozdrowieniu wypowiedzianym z loggii bazyliki św. Piotra jasno określił swój program: „Pokój wam!”. Trwa wciąż rok święty, którego hasło brzmi: „Pielgrzymi nadziei”, więc zaczęłam się zastanawiać, co łączy pokój i nadzieję.
Czyta się kilka minut
Wierni i pielgrzymi przekraczają Drzwi Święte bazyliki św. Piotra, Watykan, 25 grudnia 2024 r. | fot. Franco Origlia/Getty Images
Wierni i pielgrzymi przekraczają Drzwi Święte bazyliki św. Piotra, Watykan, 25 grudnia 2024 r. | fot. Franco Origlia/Getty Images

Podpowiedź znalazłam u św. Pawła: „Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwanie do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie” (Ef 4, 3–4). Na początku jest więc powołanie. Do czego, wyjaśnia kolejny element tej formuły trynitarnej, mówiący o jednym Panu, jednej wierze i jednym chrzcie, co w mojej głowie łączy się wprost z pytaniem, które zadaje się katechumenowi: „Co daje ci wiara?”, na co odpowiedź brzmi: „Życie wieczne”. Z wiary rodzi się pragnienie chrztu, czyli sakramentu złączenia na wieczność z Chrystusem, ale nie tylko z Nim – są jeszcze inni ochrzczeni. Łącząc się z Panem, tak samo jak oni otrzymuję Ducha Świętego, który ożywia mnie, ale też Kościół jako całość. Aby jednak dobitniej objaśnić, na czym polega więź, którą On stanowi i jak wiąże się ona z nadzieją, potrzebuję pomocy Maximusa Decimusa Meridiusa.

Warunek przetrwania
Wróćmy na chwilę do filmu Gladiator i Koloseum oraz inscenizowanej tam bitwy wojska Scypiona Afrykańskiego z Kartagińczykami. Piesi gladiatorzy, w których grupie był Maximus, mieli zostać zmasakrowani przez wojowniczki na rydwanach, cały plan jednak spalił na panewce, bo chociaż ci pierwsi pod względem strategicznym znajdowali się na fatalnej pozycji, był wśród nich były generał rzymski. Zanim otwarły się bramy, przejął dowodzenie, jasno diagnozując sytuację: „Cokolwiek wyjedzie z tych bram, przetrwamy, jeśli będziemy współpracować”. Ci, którzy mu uwierzyli, stworzyli ścisłą formację w centrum areny, a ci, którzy nie chcieli go posłuchać (poza jednym, który ocalał tylko dzięki temu, że ostatecznie podjął współpracę), wszyscy zginęli. Ile razy myślę o tej scenie, przypomina mi się moment, kiedy jeden z rydwanów podjechał na tyle blisko, by umieszczonym na osi koła ostrzem uderzyć w pieszych. Maximus najpierw dwukrotnie nakazuje: „Trzymaj [formację]!”, a kiedy nadchodzi właściwa chwila, pada komenda: „Razem!” (ang. as one – dosł. jako jedno) – wojownicy tarczami łamią ostrze. 
Ostatecznie ci, którzy byli skazani na klęskę, odnoszą spektakularne zwycięstwo, do niego potrzeba było jednak kilku elementów: dobrego, doświadczonego dowódcy, posłuszeństwa, odwagi i dobrej komunikacji przekładającej się na skuteczną współpracę. A przede wszystkim nadziei, że mają szansę, by przeżyć. Naszym dowodzącym jest Duch Święty i jeśli każdy z nas jest Mu posłuszny, jednoczymy się ze sobą, a im lepsza jest nasza komunikacja z Nim, tym lepiej słyszymy siebie nawzajem i łatwiej nam współpracować. Na samym początku potrzebujemy jednak nadziei, że jest coś więcej, dalej, jest o co walczyć i mamy szansę na zwycięstwo.

Pokój to zagrożenie?
Ktoś mógłby, zresztą słusznie, zauważyć, że gdzie tu mowa o pokoju, skoro odwołuję się do przykładu nie dość, że batalistycznego, to wybitnie krwawego. Dlatego sięgnę po o wiele bliższy nam czasowo i geograficznie. Kilka lat temu byłam redaktorem prowadzącym zbioru wywiadów o ks. Jerzym Popiełuszce (Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Spotkania po latach) autorstwa Artura Olędzkiego. Czytając te rozmowy, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego właśnie kapłan z Żoliborza został uznany za główne zagrożenie, skoro księży głoszących antykomunistyczne kazania było wtedy, nawet w samej tylko Warszawie, wielu. Odpowiedź, którą znalazłam, jest prosta: przypominał Maximusa krzyczącego: „Trzymaj [formację]!”. Powtarzał, że komunizm musi upaść, bo jest zbudowany na kłamstwie, że trzeba zachować nadzieję na zmianę i się do tej ostatniej przygotowywać, jednoczył ludzi ze wszystkich ugrupowań politycznych opozycji, sadzając ich czasem nawet w jednej ławce, wskazywał na Boga jako najmocniejszy fundament i wartość społecznej solidarności wszystkich grup. A nade wszystko odradzał bezpośrednią konfrontację, zalecając zachowanie pokoju. 
To właśnie było największym zagrożeniem dla ustroju – nie żarliwe filipiki, krzyki, strajki czy uliczne walki. Nie było podstaw do oskarżeń, zamykania w więzieniu, ataku, bo ludzie nie dawali się sprowokować, a za tą postawą stała nadzieja, którą karmiły kazania ks. Jerzego i jego postawa. W końcu władze popełniły największy możliwy błąd – uczyniły go męczennikiem. Zamordowanie go było wyrazem ich największej bezradności, ale i dowodem, że mówił prawdę, straszliwie niewygodną. W końcu pięć lat później system się rozpadł, a właściwie nastąpiła jego implozja, bo dokładnie jak głosił ks. Popiełuszko, był w środku pusty.

Komunikacja czy kontrola
Historia męczennika z Żoliborza pokazuje jeszcze jedną prawdę, mianowicie że jedność można zbudować, tylko opierając się na dwóch mechanizmach. Pozornie łatwiejszym jest kontrola, czyli rzymskie divida et impera – dziel i [dzięki temu] rządź. Jej narzędzia to siła, kłamstwo, manipulacja, sianie zamętu (w końcu najlepiej łowi się w mętnej wodzie) i utrzymywanie podziałów, bo one pozwalają szczuć ludzi na siebie nawzajem tak, że nie mają już siły ani ochoty, by zmagać się z władcą. Ba, nawet szukają jego wsparcia, więc sami grzecznie podporządkują się wszystkiemu, co on poleci, byle zapewnić sobie przewagę lub bezpieczeństwo. To droga na skróty, ale przy dłuższym stosowaniu kończy się tak, jak komunizm w naszym kraju – upadkiem i pozostawieniem długiego, ciemnego cienia w mentalności społecznej. 
Druga droga to komunikacja, która nie bez powodu ma ten sam źródłosłów co komunia. Tu jednak ludziom trzeba dać wspólny cel, który leży poza nimi samymi i ich przekracza. A potem zaczyna się długi, a bywa, że bolesny, proces uczenia się współpracy i wspólnego języka. To odwracanie tego, co wydarzyło się podczas budowy wieży Babel (obraz zesłania Ducha Świętego jako momentu odwrócenia tamtej klątwy przytoczył Leon XIV w tegorocznym kazaniu na tę uroczystość, odnosząc się zresztą do nauczania Benedykta XVI). Dopóki jednak nadzieja jest żywa, pokój będzie podtrzymywany, bo on wyrasta właśnie z dążenia do niej. Takie wspólnoty są nie tylko niesłychanie elastyczne i żywotne, ale także twórcze. Są zdolne do nauki i nawet jeśli dochodzi w nich do konfliktów lub kryzysów, potrafią je przekroczyć. Wynika to ze sposobu, jak wykorzystywana jest w nich siła: nie ma konieczności trzymania wszystkich za twarz, więc można energię spożytkować na rozwój. Nie ma też jej strat związanych z nieustanną kontrolą, bo przy dobrej i uczciwej komunikacji można sobie pozwolić na luksus zaufania. 

Jeszcze jedna historia o potędze nadziei
Dziesięć lat temu lawina zasypała w Tatrach czwórkę speleologów. Chłopakom nic się nie stało, ale jedna z dziewczyn zginęła na  miejscu, a drugą TOPR-owcy wykopali skrajnie wychłodzoną. Zaczął się wyścig o życie, mimo że jej serce stanęło tuż po wydobyciu spod śniegu. Zwieziono ją na toboganie, cały czas kontynuując masaż serca, przekazano karetce, potem do śmigłowca, a ten zawiózł ją do szpitala w Krakowie, gdzie od razu przystąpił do działania zespół specjalizujący się w ratowaniu osób w głębokiej hipotermii. Dziewczyna przeżyła, co więcej – wróciła do formy sprzed wypadku. Było to możliwe, bo zawalczył o nią zespół ludzi, którzy uznali, że ma ona szansę, byli ze sobą dobrze skomunikowani, spokojnie i płynnie współpracowali. Każdy wniósł swoją wiedzę, doświadczenie i zaangażowanie, ale nie dlatego, że ktoś stał nad nimi z batem. Mieli nadzieję.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2025