Jan Paweł II: tęsknota za liderem

Rozmowa z Pauliną Guzik
Czyta się kilka minut
Dr Paulina Guzik; rys. Zosia Komorowska/PK
Dr Paulina Guzik; rys. Zosia Komorowska/PK

1 kwietnia obejrzałaś film dokumentalny 21.37 w reżyserii Mariusza Pilisa o momencie śmierci Jana Pawła II i reakcjach w kraju. Mnie film nie przekonał, głównie dlatego, że pomija rolę zbiorowych emocji, które były kluczowe. Autor przyjął tezę, o czym mówi na wstępie, że to moment sacrum, a potem to udowadnia. Gdyby tak było, przeżycie miałoby skutek metanoi, a szybko z nas uleciało... W czym postrzegasz siłę, a w czym słabość filmu?
– Jego siłę widzę dokładnie w tym, o czym mówisz. Fakt, że dziś Polacy są podzieleni, nie oznacza, że moment odchodzenia nie był wystarczająco mocny, tylko my nie byliśmy na tyle dojrzali, żeby się czegoś nauczyć. Jan Paweł II nie towarzyszy nam dziś tak, jak trzeba: w budowaniu jedności narodowej, mądrej polityki czy społeczeństwa obywatelskiego. Dojrzałego, a nie takiego, które skacze sobie do gardeł. Myślę, że to nie jest problem Polski, lecz całego świata, bo widzimy to i w Stanach Zjednoczonych. Jednak, mając przez lata takiego lidera i przewodnika, moglibyśmy być mądrzejsi. Jan Paweł II zostawił nam bardzo wiele właśnie w tej kwestii. Myślę, że to Mariusz Pilis chciał pokazać. Warto wrócić do tego momentu, bo on jest nam tu i teraz potrzebny. Nie po to, żebyśmy ckliwie myśleli o naszym papieżu – tego w filmie nie ma. Jest tęsknota za liderem. To mi się najbardziej podobało. Pilis nie „skremówkował” tematu, tylko pokazał, dlaczego momentu jednoczącego naród teraz bardzo potrzebujemy.

A dobór bohaterów?
– Ludzie, którzy się tam wypowiadają, w chwili śmierci papieża mieli po 20–30 lat. Wynieśli z tego momentu bardzo dużo. Niesamowicie wzruszające jest udźwignięcie swojego dnia ślubu przez parę, która pobierała się 2 kwietnia 2005 r. o godzinie 21.00 w kościele św. Anny w Warszawie. Kiedy przyszła informacja, że papież zmarł, odbierali przed kościołem życzenia – w tłumie ludzi, którzy się za niego modlili.

To chyba najlepsze sceny.
– We mnie bardzo zostały słowa ks. Roberta Skrzypczaka, który udzielał im ślubu. Opowiadał, że po śmierci papieża wiele osób poszło do spowiedzi. Są takie momenty, np. tragedii narodowych, w których ludzie czują, że coś trzeba ze sobą zrobić. Duchowo ich to porusza. Uruchamiają to także okrągłe rocznice wydarzeń. Może w tę 20. rocznicę śmierci papieża Polaka powinniśmy się zastanowić nad kilkoma sprawami. Skoro wtedy pobiegliśmy do spowiedzi, do nawrócenia, które nabrały innego wymiaru, to może teraz też powinniśmy do tego dążyć? Moim zdaniem w polskim kodzie kulturowym jest coś takiego, że pamięć o przeszłości jest nam potrzebna do budowania lepszej przyszłości. Film jest tylko lekkim popchnięciem w tę stronę. Jest pytaniem: czy odrobiliśmy lekcję z tego, czy znaliśmy papieża Polaka?

Nasz kod kulturowy to romantyczne zrywy narodu, a nie budowanie społeczeństwa przez pracę u podstaw. Coś sobie uświadomiłam. Jan Paweł II był dla nas superbohaterem, który jakoś stał się bohaterem popkultury. Wpisuje się w mit walki światła z mocami ciemności. Samotny wybraniec dźwiga na sobie ciężar pokonania Sił Złego: jak Frodo u Tolkiena, Han Solo w Gwiezdnych Wojnach czy inni. PRL był prosty: moce zła to komunizm, dobro to postać w bieli. A był nasz, polski, realny! W epoce pluralizmu to tak nie działa, a przez obraz mityczny gubimy dziedzictwo papieża.
– To, że Jan Paweł II jest dziś tak postrzegany, świadczy o braku strategii formacyjnej kolejnych pokoleń. Ponosimy teraz konsekwencje tej płytkiej optyki. Kiedy przychodzi krytyka papieża, czasem bardzo nacechowana emocjonalnie i niemająca za wiele wspólnego z faktami, nagle nie mamy racjonalnych argumentów. Dlaczego? Bo uważamy, że papież wszystko skutecznie załatwiał z pomnika, który sami mu postawiliśmy. No nie! On był człowiekiem. Ponadprzeciętnie mądrym i bez żadnych wątpliwości: świętym, ale człowiekiem! Liderem Kościoła, który funkcjonował w realiach tamtych czasów. Zmagał się tak, jak mógł, z ówczesnymi problemami. Rozwiązywał je – lepiej lub gorzej. Zostawił nam jednak cenne wskazówki, jak sobie z nimi radzić, jak być wiernym Bogu, zasadom wolności i przykazaniom. Zamiast go tylko podziwiać, trzeba się od niego uczyć.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2025