Logo Przewdonik Katolicki

O rozwiedzionych w świetle Familiaris consortio

Ks. Zbigniew Pawlak, redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” w latach 1984–1989
fot. Archiwum PK

Artykuł ks. Zbigniewa Pawlaka, redaktora naczelnego „Przewodnika Katolickiego”, z 1987 r. zadziwia swoją aktualnością. Odnajdujemy w nim bardzo podobne pytania do tych, jakie dzisiaj stawia się w kontekście nauczania papieża Franciszka. Autor wyraża również istniejące wówczas – zupełnie podobne do dzisiejszych – obawy o to, że duszpasterstwo bardziej miłosierne okaże się dla Kościoła niebezpieczne. Dzisiaj mówi się nawet mocniej, że duszpasterstwo w kluczu miłosierdzia nieuchronnie prowadzić będzie do chaosu. Szczególnie w kontekście etyki życia małżeńskiego.

Współczesne kontrowersje powstały głównie po publikacji adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. Artykuł naczelnego „Przewodnika” – drukowany sześć lat po synodzie o rodzinie zwołanym przez Jana Pawła II – jasno pokazuje, że podobne dyskusje zrodziły się również po publikacji posynodalnej adhortacji apostolskiej Familiaris consortio, autorstwa papieża Wojtyły. Z tą różnicą, że w latach 80. nie było internetu. Dyskusja wokół papieskiego dokumentu nie mogła więc sięgnąć porównywalnego do obecnego rozmiaru. Przedruk artykułu sprzed lat nie ma więc niczego udowadniać, tym bardziej nie ma rozstrzygać spraw związanych z recepcją Amoris laetitia. Ma jedynie – a może aż – pokazać, że historia Kościoła lubi się powtarzać. I że przynajmniej czasami: historia magistra vitae est.

KS. MIROSŁAW TYKFER, redaktor naczelny

Kościół wobec rozwiedzionych

W ostatnim numerze „Przewodnika Katolickiego” ukazał się felieton, w którym autorka dzieli się spostrzeżeniami i snuje refleksje na temat kolędy. Między innymi felietonistka dotyka sprawy drażliwej i delikatnej, która wiąże się z problemem zasadniczym, bolesnym i trudnym. Chodzi o to, że dawniej księża, odwiedzając swoich parafian, omijali rodziny, które żyły bez ślubu”. Dzisiaj postawa księży jest inna – idą do wszystkich. Autorka twierdzi – moim zdaniem nie całkiem słusznie – że zmiana ta nastąpiła po ukazaniu się adhortacji apostolskiej Jana Pawła II Familiaris consortio, czyli po 22 listopada 1981 roku. Ile czytelników wie, co to jest za adhortacja, o czym traktuje, jak rozwiązuje podejmowane problemy? Obawiam się, że niewielu. Wzmianka w felietonie może natomiast nasunąć czytelnikowi całkiem fałszywy domysł, że widać w dyscyplinie kościelnej coś się pod tym względem zmieniło, skoro niegdyś księża omijali te domy, a teraz nie – teraz nie tylko wchodzą, ale czasem nawet tam kawę wypiją. Coś się zmieniło.

Szukać, co było zginęło
Problem w tym co? Tego właśnie autorka nie pisze, a szkoda, bo sprawa to zasadnicza. Na samym początku trzeba kategorycznie stwierdzić, że Kościół – wyznając „swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie” – zdecydowanie nadal stoi na stanowisku sakramentalności i nierozerwalności małżeństwa. Pan Jezus powiedział bardzo wyraźnie: „Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10, 11n). Kościół nie może tego prawa zmienić. Kto je łamie, grzeszy i naraża się na utratę zbawienia. Możliwość potępienia jest dla Kościoła perspektywą przerażającą, dlatego wzywa swoich kapłanów, aby tropiąc ślady Chrystusa, chodzili „szukać, co było zginęło”. Kościół nie może, i nie chce, odwracać się od kogokolwiek. Dlatego właśnie księża idą na kolędę do wszystkich, także do rozwiedzionych, którzy po raz drugi lub trzeci zawarli cywilne małżeństwo.

Miłosierna matka
Nie jest to aprobata ich stanu, lecz zatroskanie. We wspomnianej adhortacji Familiaris consortio, adhortacji o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym, Jan Paweł II min napisał: „Wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, co podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni powinni, uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei”. W cytowanym fragmencie wyraźnie mowa jest o pomocy pasterskiej. Kościół oczywiście świadom jest Bożych przykazań, ma dla nich szacunek i stara się według nich oceniać postępowanie człowieka. Stosując to kryterium Chrystusowego prawa, Kościół obiektywnie stwierdza, że w wypadku rozwodu i powtórnego małżeństwa, zostaje poważnie naruszony porządek moralny. Tacy ludzie stoją w wyraźnym konflikcie z prawem Chrystusa. W tej sytuacji, jeśli nic nie wskazuje na jej poprawę, Kościół nie może udzielić sakramentalnego znaku pojednania i Komunii z Bogiem, czyli nie może dać rozgrzeszenia i dopuścić do Eucharystii. Kościół jest szafarzem sakramentów, ale nie ich panem, ani właścicielem.

Nie pod sznurek
Kościół jest jednak świadom, że słabość człowieka jest wielka, a jego życie często powikłane i trudne. Tylko Bóg wie, co działo się i dzieje we wnętrzu grzesznika i On sam podejmuje ostateczną w stosunku do grzesznika decyzję. Kościół nie zapomina, że miłość Boża jest nieograniczona, że Bóg może znaleźć własne i tajemnicze sposoby doprowadzenia człowieka do siebie. Dlatego, mówiąc najprościej, Kościół wzywa grzeszników, aby nie poddawali się rozpaczliwej rezygnacji, ale w każdej sytuacji, czasem zda się „bez wyjścia”, wszystkimi siłami błagalnie wzywali Boże miłosierdzie. „Kościół z ufnością wierzy – czytamy w adhortacji – że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania Pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości”. Może więc warto porozmawiać z doświadczonym duszpasterzem na temat swojej skomplikowanej sytuacji życiowej i [usłyszeć gorzkie słowa], które pozwolą jednak dojrzeć prawdę o sobie samym. Nie mają one na celu zranić, potępić, pogrążyć w rozpaczy. Jedno jest pewne, że kapłanowi nie wolno potraktować żadnego przypadku stereotypowo („pod sznurek”), bo Kościół w adhortacji Familiaris consortio zobowiązuje go, aby każdą sytuację rozpatrywał oddzielnie i dochodził przyczyn – taktownie, z szacunkiem i wielką miłością.

Pomoc najnieszczęśliwszym
Być może z niektórymi sprawami należałoby zwrócić się o pomoc i rozpatrzenie do Sądu Biskupiego. Być może są nawet powody i szansa do formalnego uporządkowania zaistniałych życiowych układów. Być może jest jakaś nadzieja nawet na sakramentalne pojednanie się z Bogiem, jeżeli dla ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – nie można już rozstać się z współrodzicem własnego dziecka, a jest się nadto gotowym „żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom”. Zawsze jednak powtarzam to raz jeszcze za Ojcem Świętym – można i należy się modlić z wielką ufnością, pokorą i skruchą; pielęgnować postawę uczynnej pomocy i wrażliwości wobec bliźnich zwłaszcza najnieszczęśliwszych; starannie wychowywać dzieci, jeśli takie z grzesznego związku się narodziły; z poddaniem znosić trudy i cierpienia życiowe oraz upokorzenia, które nierzadko właśnie grzech spowodował.

I na zakończenie jeszcze jedna uwaga: jeśli dawniej księża omijali niektóre domy podczas kolędy, nie czynili tego z pogardy dla jego mieszkańców, ale z obawy, aby ich obecność w tym domu nie została zrozumiana jako „błogosławieństwo” i aprobata dla grzechu. Niestety i dziś jeszcze zdarza się, że macierzyńska postawa Kościoła bywa właśnie tak odczytana. Ale to jest właśnie owo ryzyko, na które także Chrystus się decydował, kiedy odwiedzał grzeszników i zasiadał z nimi do stołu.
Artykuł ukazał się w „Przewodniku Katolickim” 25 stycznia 1987 r. Śródtytuły od redakcji.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki