„Przemija postać świata” – tytuł pięknej książki Hanny Malewskiej doskonale oddaje to, co dzieje się na naszych oczach w Europie. Proces rozmontowywania fundamentów cywilizacji ludzkiej postępuje.
Okres, który opisywała w swojej książce Hanna Malewska to czas zalewu barbarzyńców. Przez ówczesne imperium rzymskie przewalały się kolejne tabuny barbarzyńców, którzy niszczyli starą cywilizację. I w pewnym sensie my żyjemy w czasie podobnym, tyle, że jak wskazuje szkocki filozof Alasdair MacIntyre, obecnie barbarzyńcy nie tyle wlewają się do Europy (choć z takim zjawiskiem, zmieniającym religijny i etniczny skład Starego Kontynentu też mamy do czynienia), ile nią rządzą. I narzucają nam odmienne od klasycznych i tradycyjnych standardy rodzinne, prawne i cywilizacyjne. Nazwanie ich nowymi jest oczywiście przesadą. Genderowcy, ideolodzy LGBTQ (a zapewne już niebawem zobaczymy kolejne literki dodane do tej listy), zwolennicy związków partnerskich homo- i heteroseksualnych, a także bojownicy z szowinizmem gatunkowym (czyli ludzie uznający, że życie kury jest więcej warte niż życie człowieka na prenatalnym etapie rozwoju) nawiązują bowiem do starych i sprawdzonych idei Marksa i Engelsa, później rozwiniętych przez Antonio Gramsciego.
Zniszczenie fundamentów przez kulturę i prawo
Małżeństwo i rodzina zostały już przecież uznane za głównych wrogów rewolucji komunistycznej (a jej celem, wbrew temu, co się często sądzi, wcale nie było stworzenie wielkiego państwa, ale skonstruowanie nowego człowieka, wolnego od zniewolenia i niesprawiedliwości) przez Marksa i Engelsa. Lenin na pierwszym etapie rewolucji bolszewickiej przystąpił do niezwykle mocnego ataku na małżeństwo, ale już jego następcy, gdy przyszło się im zmierzyć ze skutkami społecznymi tej walki (prawie dwa miliony bezdomnych, zgrupowanych w bandy osieroconych czy wyrzuconych z domów dzieci) ograniczyli jej skalę, a później, szczególnie w miękkich wersjach socjalizmu, rodzina i małżeństwo stało się głównym azylem przed bezprawiem państwa...
Ale sama idea pozostała. I teraz kolejne fale rewolucjonistów mogą do niej nawiązywać, wskazując, że rodzina, ojciec i matka, są głównym przeciwnikiem lepszego świata, w którym dzieci nie są ograniczone „kulturowymi stereotypami”, „tożsamością płciową” czy seksualną, a przede wszystkim wychowanie rodzinnym, które wpaja im choćby poczucie większej odpowiedzialności za rodziców czy rodzeństwo, niż za ginące gdzieś w świecie chomiki... Oczywiście, przynajmniej od czasów Gramsciego, lewica ma świadomość, że polityka nie załatwia wszystkiego, i że rewolucja musi przede wszystkim zmienić kulturę, i dlatego przez wiele lat walka z rodziną dokonywała się przede wszystkim w przestrzeni kultury (może najmocniej kultury popularnej i zaangażowanej). Sama zmiana wzorców kulturowych, aby stała się trwała, musi znaleźć zwieńczenie w regulacjach prawnych. I właśnie ten element procesu zmiany cywilizacyjnej dokonuje się na naszych oczach, choćby w postaci raportu Lunacek, który ma zostać przyjęty w Parlamencie Europejskim, a który ma stać się narzędziem promowania postaw LGBTQ w przestrzeni Unii Europejskiej.
Bicz na normalnych
Autorzy tego dokumentu domagają się, żeby problemy LGBTQ znalazły się w głównym nurcie polityki unijnej, by nie wolno było przyjmować żadnych aktów prawnych bez akceptacji lobby gejowskiego, ale także, by Unia i jej instytucje stopniowo wymuszały zmiany definicji małżeństwa, tak by obejmowało ono także związki dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet, a także ostatecznie uznało prawo takich związków do adopcji dzieci. W edukacji dzieci, na wszystkich etapach rozwoju, mają być zapoznawane z problematyką homoseksualną, i to w sposób afirmatywny (każda negatywna wzmianka na temat tego stylu życia stanie się nielegalna). Jeśli raport ten zostanie przyjęty, Unia będzie mogła także wywierać naciski w sprawie dostępności procedury in vitro, także dla związków homoseksualnych, a także w istocie pozbawi możliwości obrony tradycyjnych wzorców kulturowych (takie postępowanie od dawna uznawane jest bowiem za homofobię i akt wrogości wobec inności).
Pakiet zmian, o którym mowa w raporcie Lunacek, tak zresztą jak w większości tego rodzaju dokumentów czy raportów, o większości z tych spraw nie mówi wprost. A u jego podstaw leżą oczywiście – przynajmniej w przestrzeni deklaracji – szlachetne idee. Lewicowcom chodzi przecież, jak zapewniają, o to, by „chronić mniejszości”, by włączyć się w wielką walkę, niegdyś klas, a obecnie płci i skłonności seksualnych skrzywdzonych mniejszości, które potrzebują, jak niegdyś robotnicy wsparcia państwa, by już nikt nigdy nie odbierał im godności. Problem polega tylko na tym, że – tak samo jak w przypadku komunizmu – ten projekt ideologiczny tak homoseksualistów, jak i transseksualistów czy niekiedy traktowane niesprawiedliwie kobiety – traktuje czysto instrumentalnie. Ich obrona jest tylko narzędziem w walce z tradycyjną formą istnienia ludzkości. A im samym wcale nie jest lepiej od tej walki, a często jest nawet gorzej.
Zakaz pomocy homoseksualistom
Najlepszym tego przykładem jest terapia reparatywna, czy szerzej: rozmaite formy reorientacji lub terapii homoseksualistów, które powoli zostają zakazane, a praktykujący je psycholodzy czy psychiatrzy wyrzucani są z rozmaitych organizacji zawodowych. A przecież wszyscy wiedzą, że istnieje – wcale niemała – grupa osób homoseksualnych, którym nie jest dobrze z tą skłonnością, i które chciałby przynajmniej spróbować jakoś sobie z nią poradzić. Ale w imię rzekomo prohomoseksualnej ideologii pomagająca pewnej części z nich terapia zostaje zakazana, bowiem niezgodna jest z przekonaniem, że bycie gejem jest wyższą formą człowieczeństwa, z której trzeba być dumnym, a nie z którą trzeba się zmagać, jak z krzyżem.
Powoli ogranicza się już także wolność debaty. W Wielkiej Brytanii z jednej ze szkół został wyrzucony protestancki kapelan, bo... na Facebooku uznał, że „małżeństwa gejowskie” to przesada. I nie pomogło mu nawet to, że wcześniej opowiadał się za „związkami partnerskimi dla osób tej samej płci”. W tym samym kraju aresztowano właśnie ulicznego kaznodzieję, bo zacytował Pismo Święte, które dość jednoznacznie wypowiada się na temat aktów homoseksualnych... I to wystarczyło, by do akcji wkroczyła policja. W Polsce nie zaszliśmy jeszcze tak daleko na tej drodze. Ale i u nas Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wysłała już list do ojca Tadeusza Rydzyka, w którym oskarża duchownego o brak tolerancji i homofobię. Powodem zaś tych pouczeń jest krótka wypowiedź dyrektora Radia Maryja, który przypomniał, że nie chce krzywdzić osób homoseksualnych, ale homoseksualizm jest chorobą i przypomniał, że chorym należy się szacunek, ale nie uznanie, że ich stan jest stanem zdrowia.
Tego listu nie należy zaś lekceważyć. Jest on bowiem znakiem nowych czasów. Otóż do teraz urzędnicy tego państwa zamierzają, najwyraźniej, pouczać księży katolickich, co jest czym, i co im wolno w odniesieniu do homoseksualizmu. Jak tak dalej pójdzie, to Dworak zaneguje także to, że akty homoseksualne są grzechem i zasugeruje, że uznanie ich za takie jest emanacją nietolerancji i jest sprzeczne z konstytucją. I byłoby to nawet dość śmieszne, gdyby nie pewien drobiazg: otóż w ten sposób jesteśmy świadkami wprowadzania tęczowego zamordyzmu, którego celem jest odebranie katolikom prawa do mówienia prawdy o aktach homoseksualnych i samej skłonności homoseksualnej. Od ojca Rydzyka się zaczyna, ale na nim się nie skończy.
I dlatego warto protestować przeciwko raportowi Lunacek, a także włączać się w wielką walkę o rodzinę i normalność. Jeśli tego nie zrobimy, to „postać naszego świata” rzeczywiście przeminie... A w Europie zamieszkają ludy, które genderyzm uznają za głupotę, a homoseksualizm za odstępstwo od normy... Bo tylko takie mogą przetrwać.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













