Mamy świętego

I płacz zamienił się w radość. Kiedy 2 kwietnia 2005 r. odchodził do domu Ojca, ocieraliśmy łzy płynące po policzkach. Potem było głośne Santo subito! i oczekiwanie. Dziś chwała i zadanie na przyszłość.
Czyta się kilka minut

I płacz zamienił się w radość. Kiedy 2 kwietnia 2005 r. odchodził do domu Ojca, ocieraliśmy łzy płynące po policzkach. Potem było głośne „Santo subito!” i oczekiwanie. Dziś chwała i zadanie na przyszłość.

Nie powstydzi się

Oby się tylko Jan Paweł II za nas nie wstydził – myślą i mówią pobożni ludzie w prywatnych rozmowach. To wielki zaszczyt dla Polski, Krakowa, Wadowic i wszystkich naszych parafii, że ktoś z naszego pokolenia dochodzi do chwały ołtarzy. Jego rola – co trafnie zauważył Benedykt XVI – jak z resztą każdego świętego, wcale się w tym momencie nie kończy. Obcowanie świętych to z jednej strony ich stałe orędownictwo za nami u Boga, a z drugiej ciągłe inspirowanie nas pozostających jeszcze na ziemi do nowych inicjatyw na cześć Pana Jezusa. Ważne tylko, żeby te wszystkie działania nie miały charakteru medialnych akcji czy zewnętrznych obchodów, np. kolejnych rocznic kanonizacji.

Nie tylko giganci

Ile razy spojrzymy na zdjęcie, figurę, obraz świętego papieża Polaka, dotkniemy jego relikwii, usłyszymy o nim w radiu czy zobaczymy go w telewizji lub internecie, tyle razy przypomnijmy sobie, czego on nas przez całe życie nauczał. Świętość nie jest tylko dla gigantów wiary. Świętość jest sprawą dla wszystkich. To powszechne powołanie do świętości winno się stać ideałem każdego człowieka. „Taki gruby, taki chudy” musi świętym być. Podobnie jak to było choćby z nimi dwoma: Janem XXIII i Janem Pawłem II. Ich zewnętrzne cechy, przyjmowane z poczuciem humoru, nie miały jednak większego znaczenia. Obydwaj doszli do nieba, bo Pan Bóg ocenił ich serca. Z nami będzie identycznie.

Nie zabłądził

„Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, by móc człowiekiem się stać” śpiewał przed Ojcem Świętym słynny Bob Dylan podczas bolońskiego koncertu we wrześniu 1997 r. Jan Paweł II po zakończeniu ballady poprosił o mikrofon i powiedział do ok. 300 tys. młodych ludzi: „Wystarczy przejść tylko jedną drogę, by w pełni człowiekiem się stać – drogę Chrystusa”. On ją przeszedł. Udowodnił, że nie zabłądził. A dziś udziela nam błogosławieństwa z – o ile takowe istnieje – papieskiego okna w niebie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2014